Tekst nadesłany przez Magdalenę Marcinkowską, doktorantkę na Uniwersytecie Gdańskim, zajmującą się naukowo polityką kulturalną oraz szeroko pojmowaną ochroną dóbr kultury, zainteresowaną również tematyką funkcjonowania muzeów.
Praca zbiorowa zatytułowana „Prawo muzeów” pod redakcją Józefa Włodarskiego i Kamila Zeidlera to niespotykane dotąd na polskim rynku wydawniczym opracowanie, które w sposób uporządkowany prezentuje problemy współczesnej muzealnej legislacji. Dotychczasowe publikacje z zakresu prawa ochrony dziedzictwa kultury czy prace poświęcone muzealnictwu tematykę dotyczącą aspektów prawnych traktowały w sposób wybiórczy.
Zgodnie z zamysłem redaktorów książka „Prawo muzeów” podzielona została na trzy części. Pierwsza traktuje o problematyce związanej z szeroko pojętym prawem muzeów. Zaprezentowane w tym dziale rozprawy naukowe wybitnych specjalistów zajmujących się prawem ochrony dziedzictwa kultury i nie tylko, również zostały podzielone na trzy bloki tematyczne.
Tytuł pierwszego bloku „Prawo muzeów w Polsce” zawiera refleksje dotyczące kondycji placówek muzealnych w naszym kraju. Autorzy prezentują badania dotyczące genezy, roli oraz zadań przed jakimi stoją polskie muzea, stanu ich gospodarki finansowej, funkcji Rad Muzealnych oraz zwracają uwagę na znaczenie terminu muzealia w polskim prawie ochrony dziedzictwa kultury. Znaczna część w tym bloku tematycznym poświęcona została przestępstwom przeciwko eksponatom muzealnym. Osobne rozprawy traktują o kradzieżach i fałszerstwach dzieł sztuki, zjawiskach coraz częściej występujących w Polsce. Jeden z rozdziałów odpowiada na pytanie czy muzealnik może czy nie może pełnić roli eksperta, czyli jakie są różnice między teorią a praktyką zawodu muzealnika. Kolejne poruszone problemy dotyczą rozpowszechniania informacji wizualnej dzieł sztuki, ich wywozu zagranicę oraz trudności związanych z własnością zabytków archeologicznych. więcej »
Sezon na wystawy trwa! Dzień przed wernisażem „Znaczeń i ubezpieczeń” otworzyliśmy w Muzeum Etnograficznym w Krakowie „Skarby Małopolski„, ekspozycję prezentującą efekty konkursu towarzyszącego Małopolskim Dniom Dziedzictwa Kulturowego. Wystawa była okazją do zamanifestowania przekonań, jakie towarzyszą nam w MIKu w pracy z dziedzictwem. Zależało nam na postawieniu pytań, zamiast udzielania odpowiedzi; zachęceniu do dialogu zamiast prezentowania wysokiej klasy eksponatów, czy pogawędki na zadany temat.
Zanim opowiem o samej aranżacji naszej wystawy chciałabym postawić kilka kwestii związanych szerzej z tematem, który jest sporym wyzwaniem zarówno dla muzeów i muzealników, jak dla zwiedzających. Chodzi o prezentacje pokonkursowe projektów o charakterze nieprofesjonalnym. Kolekcje powstałe w wyniku takich działań mają zazwyczaj charakter tymczasowy i nie wzbogacają na trwałe zbiorów muzeów. Nie mają wielkiej wartości artystycznej, ale trzeba je ochraniać (przynajmniej na czas wystawy), umożliwiając jednocześnie zwiedzającym jak najbliższy kontakt z nimi. Co więcej w samych projektach ogromną rolę odgrywa proces, który znów trudno uchwycić przy pomocy klasycznie traktowanych eksponatów. więcej »
Są w każdej kuchni, towarzyszą nam przez całe życie, świadczą o luksusie i kulturze technicznej, trudno wyobrazić sobie bez nich wykonywanie najprostszych czynności domowych – przedmioty z kategorii „AGD”, czyli Artykuły Gospodarstwa Domowego. Przy al. Krasińskiego 11c w Krakowie znajduje się najstarszy w mieście sklep z częściami zamiennymi do tego typu urządzeń. Witryna sklepu nie prezentuje jednak asortymentu, jak to zwykle witryny. Za jej szybą można za to zobaczyć … kolekcję. Sklep jest zarazem muzeum.
Na witrynie, jak w gablocie, prezentowane są eksponaty: odkurzacze, ekspresy i młynki do kawy, froterki, roboty kuchenne, maszynki do mięsa… itp. Większość urządzeń pochodzi z II połowy XX wieku, choć zdarzają się też eksponaty z lat przedwojennych. Są tu produkty niemal wszystkich europejskich firm z branży AGD. Jak przystało na muzeum fachowego sklepu z częściami zamiennymi, wszystkie zgromadzone tu urządzenia są kompletne i działają. Kolekcja powstaje od 2004 roku i obecnie jest to prawdopodobnie największy tego typu zbiór w Polsce. Spora część eksponatów pochodzi z darów klientów sklepu. Wszystkie narzędzia są skatalogowane, katalog został udostępniony on – line w postaci strony Muzeum AGD.
Kolekcja AGD powstaje z pasji właścicieli sklepu. Jest to dla nich połączenie pracy zawodowej i hobby. Jak sami mówią: dzięki muzeum prowadzenie sklepu stało się przyjemniejsze, bardziej satysfakcjonuje. Ciekawe jest również wykorzystanie sklepowej witryny jako swoistej gabloty muzealnej, dostępnej dla przechodniów. Technologie AGD należą obecnie do najszybciej rozwijających się – stanowi o tym duże zapotrzebowanie rynku. Z tego m.in. powodu urządzenia tego typu szybko „muzealizują się”. Najmłodsze przedmioty w muzeum pochodzą z końca lat 90; choć wyszły z codziennego użytku, w muzeum AGD otrzymały „drugie życie”, w roli eksponatów. Jest w tym jakaś paralela do oferty sklepu, do którego muzeum przynależy – „części zamienne i naprawa AGD”. więcej »
Przechadzając się wśród setek przedmiotów zgromadzonych na wystawie „Masyw kolekcjonerski” zwróciłam uwagę na ekspozytor przywodzący na myśl szklaną trumienkę, jak z „Królewny Śnieżki”. Była to gablota prezentująca akurat kolekcję miniaturowych maszyn do szycia- najpewniej zabawek dla dorastających dziewczynek. Maszynki do szycia zostały ostatecznie pozbawione możliwości bycia użytymi w jakimś realnym celu, chociażby do zabawy. Ekspozytor stał się ostateczną trumienką przedmiotów, które teraz na zawsze będą tylko oglądane.
Co sprawia, że panuje ogólna zgoda na pozbawianie rzeczy cechy użyteczności? Rzecz w tym, że niezwykła kariera eksponatu bierze się z jego użyteczności a rebours, użyteczności z perspektywy systematyki, czyli sposobu semantycznego ujarzmiania i oswajania świata.
Siła eksponatu tkwi w jego potencjale reprezentacji. Rzecz w gablocie nie jest tylko sobą, ona reprezentuje pewien szereg rzeczy, stworzony jako jedna z kategorii strukturyzujących i objaśniających świat. Nieużyteczny eksponat kondensuje w sobie wszystkie możliwe użycia i znaczenia. Jest idealnym modelem znaczeniowym, odsyła daleko poza siebie. Tylko zamknięty w szklanej trumience ekspozytora ma szanse zaistnieć semantycznie, jako przedmiot znaczący- właśnie dlatego, że muzeum pozwala na zatrzymanie jego zwykłego biegu życia (i zużywania, wreszcie niszczenia). Gablota mumifikuje rzecz, ale tym samy gwarantuje jej życie po życiu.
Warto pomyśleć o tym oglądając pojedyncze eksponaty, patrząc na nie jako na reprezentacje kategorii przedmiotów wyselekcjonowanych i zinterpretowanych przez kustosza/kuratora.