dynamika ekspozycji muzeum program inspiracje warsztaty aranżacja przestrzeni wizerunek aktywizacja odbiorcy scenariusze edukacyjne

Dziesiąta muza w przybytku swoich sióstr

Widzieliście Noc w muzeum? To historia o tym, jak eksponaty – dosłownie- ożywają. I dosłownie- wchodzą w relacje ze zwiedzaczami. Film nie jest wybitny, ale wciągnęłabym go do nowej blogowej kolekcji tematycznej: „Muzea w filmie i literaturze”. Ciekawe, jak popkultura przedstawia muzea poprzez niemuzealne media…

Wspomniana Noc w muzeum dobrze realizuje amerykańską tezę o sile melting pot. Jest tam kilka śmiesznych odniesień do amerykańskiej historii, właśnie muzeum staje się miejscem, gdzie dzięki współpracy ludzi różnych ras, epok i wzrostów, jeszcze raz udaje się uratować świat przed katastrofą szykowaną przez nikczemników, którzy chcą okraść przybytek dziedzictwa.

Muzea wykorzystywane są chętnie jako scenerie różnych przygód – także przeżywanych przez bohaterów filmów i książek dla dzieci. Są to w końcu miejsca dość tajemnicze – lamusy pełne przedmiotów o nieznanym przeznaczeniu, których groza często wzmacniana jest przez dozorców pilnujących, żeby niczego nie dotknąć. Przewodnicy stają się czasem bezwiednie częścią intryg, zwłaszcza wtedy, kiedy rutynowo opowiadając swoje nudne historie, nie zauważają podstępu – jak w Panu Samochodziku…, we wspaniałej scenie na zamku w Malborku.

Inna kultowa muzealna scena z polskiego kina jest dziełem Barei. To dobry przykład na siłę interpretacji i kontekstu. Pamiętacie, czego dowodem była butelka? Chłopi byli przy jej pomocy rozpijani, w ramach feudalnego systemu niesprawiedliwości i wyzysku. Potem na filmie okazało się, że butelka wcale nie była takim starym eksponatem, ale poprzez sam fakt, że znalazła się w muzeum, podchodzono do niej z szacunkiem należnym dziedzictwu.

Muzea są fantastycznymi magazynami znaczących przedmiotów, czyli eksponatów. Są tam i skarby do odkrycia, i dziedzictwo, i kurioza, i obowiązujące narracje, i tajemnice… Pośledźmy, co jeszcze.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Koszmarny Karolek w Muzeum Miejskim

Na początek proponowanej przez mnie kolekcji zamieszczam fragment Koszmarnego Karolka, nieco przewrotnej książki o złośliwym chłopcu, który mimo, że zachowuje się koszmarnie wciąż wychodzi na swoje i za to chyba dzieci go kochają. Dodam, że nie popieram w pełni Koszmarnego Karolka, ale opowieść o muzeum pokazuje dobrze, jakie oczekiwania maja wobec tej instytucji (koszmarne) dzieci. Jasne, że to trochę przesadzony opis, ale może się pośmiejecie.

Cytuję za: Francesca Simon, Koszmarny Karolek i wszy, wyd. Znak, Kraków, 2008.

W końcu autobus skręcił do fabryki lodów. Już z daleka widać było gigantyczny lodowy rożek przymocowany do bramy.
- Jesteśmy na miejscu! – krzyczał Karolek.
- Lody, lody, dla każdego lody! – wykrzykiwali wszyscy, gdy autobus zatrzymał się przed bramą.
- Dlaczego tu stoimy? – protestował Chciwy Henio. – Ja chcę moje lody!
Karolek wystawił głowę przez okno. Na bramie wisiał wielki łańcuch, a obok napis: W poniedziałki ZAMKNIĘTE.
Pani Kat-Toporska zbladła. – To niemożliwe – wyszeptała.
- Musiała nastąpić jakaś pomyłka i chyba podano nam niewłaściwy dzień – powiedziała. – Trudno, może zatem wybierzemy się do…
- Muzeum Przyrodniczego! – krzyknęła Mądra Misia.
- Do zoo! – krzyknął Roztargniony Roch.
- Do parku wodnego! – wrzasnął Karolek.
- Nie – powiedziała pani Kat-Toporska. – Wybierzemy się do naszego Muzeum Miejskiego.
- Uuuuuuuuch – jęknęła cała klasa.
Najgłośniej ze wszystkich jęczał Koszmarny Karolek.
Dzieci zostawiły plecaki i kurtki w szatni i udały się za przewodnikiem do sali numer jeden.
- Najpierw pokażę wam piękny zbiór starych siodełek rowerowych z przełomu wieków; jedno z nich należało do księcia Alberta – powiedział przewodnik. – Potem obejrzymy wystawę “Zawiasy i kowadła przez wieki”, a na koniec będziecie mogli zobaczyć nasze najnowsze nabytki: wycieraczkę z domu księżnej Diany i rysunki, jakie wykonał najmłodszy dzidziuś naszego burmistrza.
Karolek poczuł, że natychmiast musi opuścić to pomieszczenie.
- Czy mógłbym pójść do toalety? – spytał cichutko.
- Dobrze, tylko się pośpiesz – powiedziała pani Kat-Toporska. – I wracaj prosto do nas.
Toalety były tuż obok szatni. Karolek pomyślał, że szybko sprawdzi, czy jego drugie śniadanie jest na miejscu. Tralala, leżało sobie w plecaku tuż obok plecaka Ola.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Brytyjskie Narodowe Muzeum Wirtualne

24 hour museum Polecam Waszej uwadze portal internetowy 24 Hour Museum. Jest to prawdziwa kopalnia wiedzy o brytyjskich muzeach. Serwis, nazywany też “Narodowym Wirtulanym Muzeum”, jest efektem współpracy kilku organizacji zajmujących się promocją dziedzictwa kulturowego: Visit Britain, MLA, Arts Council i organizacji not-for-profit Culture24.
Portal jest wyczerpującym źródłem informacji o najnowszych wydarzeniach w muzeach. Można tu znaleźć m.in. opisy bieżących wystaw, informacje o programach edukacyjnych, przewodniki po miastach i ścieżkach dziedzictwa oraz super stronę dla dzieci “Show Me“.

24 Hour Museum oferuje usługi dla muzeów, głównie w zakresie pozyskiwania publiczności i promocji wystaw. Umożliwia im też dostęp do swojej ogromnej bazy danych. Dla wielu lokalnych muzeów jest to dobry sposób docierania do szerokiej publiczności. Treści prezentowane na portalu są dodawane przez uczestniczące w jego tworzeniu muzea oraz zespół dziennikarzy, studentów i wolontariuszy. Odgórna inicjatywa spotyka się tutaj z oddolnym ruchem, dzięki temu strona jest “żywa” i wzbudza duże zainteresowanie odbiorców –
twórcy serwisu szczycą się oglądalnością sięgającą miliona odwiedzin miesięcznie!

więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Barbarzyńca o muzeach

barbarzyńca2(12)

Przestrzeń muzeum otwiera długi lastrykowy hol. Szybki rzut oka wokół (osiemdziesiąte remontowane w dziewięćdziesiątych). Po lewej zasuszony człowiek za małym biureczkiem, wysoka bryła maszyny Nescafé, kolorowy szum dziecięcych ubranek, kakofoniczny atak spiętrzonych głosów. Potem szatnia, płaszcze, szatniarka, bloczek, którego nie wolno zgubić („Można powiesić te dwa razem”. „Panie, jasne, że dwa pójdą na jeden, i tak miejsca nie ma”). We właściwą część muzeum zanurzam się bez dalszej zwłoki, z nagła, a podróż jest krótka, bo tylko kilka kroków za przeszklone gierkowskie drzwi (…) [Dariusz Żukowski, "Jak w Indiach - królowa Japonii", Barbarzyńca, nr 2 (12) 2008].

W 12. numerze Barbarzyńcy – pisma antropologicznego, można znaleźć dwa ciekawe teksty o muzeach. Artykuł Dariusza Żukowskiego (cytowany powyżej) to zapis wrażeń zwiedzającego ekspozycję etnograficzną. Drugi artykuł to wywiad z Antonim Bartoszem, dyrektorem krakowskiego Muzeum Etnograficznego.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Muzeum a dom towarowy – jak posiąść eksponat?

Istnieją związki pomiędzy domem towarowym i muzeum. Członem pośredniczącym jest dla nich bazar. Nagromadzone w muzeum dzieła sztuki przypominają towary, które, prezentując się w wielkiej masie przechodniowi, budzą w nim myśl, że jakaś ich część powinna i jemu przypaść w udziale.

[Walter Benjamin Pasaże s. 460]

Być może pewną formą “posiadania” przedmiotów muzealnych jest tworzenie własnych kolekcji złożonych ze zdigitalizowanych eksponatów dostępnych w muzeum wirtualnym.

foto by:Shapesoftime 

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

“Poetyka” Arystotelesa a sprawa muzeów

Arystoteles, Poetyka
Czego możemy się nauczyć od filozofa? Arystoteles odkrywa „sposób w jaki należy układać fabułę, aby utwór poetycki był piękny”.

Fabuła utworu

Wśród utworów analizowanych przez Arystotelesa jest tragedia, która powinna mieć cel i fabułę prowadzącą do niego. Celem tragedii nie jest przedstawienie charakteru ludzi, ale ma ”naśladować” działanie (akcję) i życie. Jedynym  słusznym kryterium, na podstawie którego można porównać wartość tragedii, jest fabuła, a w niej zawiązanie i rozwiązanie akcji. Fabuła jest więc fundamentem i jakby duszą tragedii, a drugie dopiero miejsce zajmują charaktery. Dla Stagiryty tragedia jest naśladowczym przedstawieniem akcji.

 Czy wystawy muzealne przedstawiają „charaktery” (eksponaty), czy raczej akcję -  związki między „charakterami”? Zdaniem Arystotelesa to drugie jest właściwym wyzwaniem. Bowiem młodych poetów cechuje często osiągnięcie doskonałości formy językowej i tworzenie raczej charakterów, niż „struktury zdarzeń”. Podobny pogląd może dotyczyć wystaw – łatwiej jest opracować rzetelne  opisy eksponatów, niż zbudować z nich „strukturę zdarzeń” – narrację prowadzącą zwiedzającego.
Piękno utworu

każda piękna rzecz , tak istota żywa, jak wszelkie dzieło składające się z części, nie tylko swe części musi mieć uporządkowane, lecz musi mieć również nieprzypadkową wielkość.
Piękno bowiem polega na (odpowiedniej) wielkości i porządku
(…) jak wszelkie piękne przedmioty i stworzenia muszą mieć wielkość łatwą do objęcia w całości jednym spojrzeniem, tak też i fabuła winna mieć długość łatwą do zapamiętania w całości.
Poeta powinien najpierw przedstawić sobie jasno ogólny zarys fabuły – niezależnie czy jest ona tradycyjna – czy stworzona przez niego – a dopiero następnie wprowadzić epizody i rozwinąć je w odpowiedni sposób
. Przykładem takiego zarysu jest fabuła Odysei:
jakiś człowiek przebywa przez wiele lat z daleko od swego domu, jest prześladowany przez Posejdona i traci wszystkich towarzyszy; tymczasem w domu zalotnicy żony trwonią jego majątek i przygotowują zamach na syna. Znękany burzami przybywa wreszcie do domu, daje się poznać, osobiście atakuje wrogów, niszczy ich, a sam wychodzi z walki cało. Taka jest istotna część Odysei, resztę stanowią epizody

Subiektywne podsumowanie:
Dobrze jest przyjąć cel utworu i mieć wyraźny, łatwy do zapamiętania temat, dający się rozwinąć w kolejnych epizodach (scenach, strefach).  
Projektowana całość powinna być, „piękna”, tj. prezentowana w przemyślanym porządku i kolejności,  mieć właściwą wielkość (przestrzeń, ilość eksponatów i opisów) i posiadać początek (“haczyk”),  środek (rozwinięcie) i koniec.

Foto: Tania.Paz 

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |
Do góry Kontakt Newsletter Subskrybuj artykuły Subskrybuj komentarze Log in