dynamika ekspozycji muzeum program inspiracje warsztaty aranżacja przestrzeni wizerunek aktywizacja odbiorcy scenariusze edukacyjne

Pawilon Wyspiański 2000: dziennik terenowy, dzień 1

Pierwszy raz. Spotkanie z panią Dorotą Melanowską-Wojtczak – redaktorką naczelną miesięcznika „Karnet” i panem Andrzejem Magierą – szefem ochroniarzy Pawilonu.

Już stojąc pod drzwiami wejściowymi od strony Grodzkiej dopisuję ostatnie pytania. Jestem bardzo ciekawa tego jakie są wrażenia użytkowników Pawilonu. Szczególnie, że dla mnie pozostaje jedynie fasadą, zewnętrzem, które mijam przy różnych okazjach. Zastanawiam się jak się pracuje w Pawilonie: na ile jego forma podporządkowana tylko do pewnego stopnia funkcji, spełnia się praktycznie. Nie wiem też, czy mogę oczekiwać bezpośrednich odpowiedzi od ludzi, którzy pracują „na świeczniku”, vis a vis magistratu.

Fasada pawilonu pokryta jest pionowymi płytkami ceglanymi, które tworzą coś w rodzaju półtransparentnej powierzchni. W całość wkomponowano witraże według projektu Stanisława Wyspiańskiego – w dzień widoczne od wewnątrz, w nocy dobrze prezentujące się od zewnątrz. Od strony Grodzkiej budynek jest oszklony na poziomie parteru i pełni funkcję informacji turystycznej – dostępnej bezpośrednio z ulicy. Pawilon sprawia wrażenie przestrzeni wystawienniczej podporządkowanej idei pokazywania witraży.

więcej »

Emocje: , , , ,

Wyspiański pod kontrolą

Andrzej Magiera – szef ochrony. Pracuje w pawilonie od roku. Mieszka w Nowej Hucie.

Pan Andrzej w Pawilonie jest codziennie na zasadzie kontroli. Kilka razy musiał zastąpić pracownika i spędzał tam kilkanaście godzin.

Nie pamięta co było wcześniej na miejscu, w którym stanął Pawilon – rzadko zapuszczał się w te rejony. Pawilon kojarzy mu się ze spokojem, co może wiązać się z jego pracą. Ochranianie pawilonu należy do przyjemnych zadań. Ze względu na usytuowanie w pobliżu magistratu, jest w nim bardzo bezpiecznie.

Budynek jest cały monitorowany. Ochroniarze wychodzą jako ostatni (o 21), zamykają wszystko, włączają odpowiednie alarmy. Praca związana jest z ciągłą czujnością: trzeba uważać na dzieci, zwracać im uwagę, jeżeli biegają czy jedzą, lub prowadzą bardzo głośne rozmowy. Ulubionym miejscem pana Andrzeja jest balkonik (wewnętrzny), ponieważ stamtąd ma oko na większość pawilonu.

Zmiana pór roku kojarzy się panu Andrzejowi ze zmianą wystaw w pawilonie. Jest to miejsce dla wszystkich – no może nie dla dzieci, ponieważ dzieci zazwyczaj Pawilon nie interesuje – nudzą się.

Zapach Pawilonu to zapach Wyspiańskiego, zapach staroci, oczywiście w sensie metaforycznym – jeżeli się dłużej przebywa w tym miejscu, oglądnie kilka wystaw, to jego zapachem jest właśnie zapach staroci, bardzo pozytywny zapach według pana Andrzeja.

Emocje: , , , , ,

Pępek (świata) a nie herezja

Dorota Melanowska-Wojtczak, redaktor naczelna „Karnetu”. Pracuje na drugim, ostatnim piętrze Pawilonu. Redakcja „Karnetu” wprowadziła się tam dwa miesiące po otwarciu budynku.

Ludzie może boją się trochę wchodzić do Pawilonu, ponieważ wydaje im się zbyt nowoczesny w stosunku do otoczenia: w Krakowie ludzie są przyzwyczajeni do staroci, szczególnie ci starsi. Wielu jednak wchodzi: wiedzą, że jest tu siedziba „Karnetu”, że co jakiś czas odbywają się wystawy, koncerty. Wjeżdżają na poziom redakcji, wchodzą do środka i pytają o różne rzeczy.

Wcześniej redakcja „Karnetu” mieściła się w kamienicy na Kazimierzu, na ulicy Józefa. Tam mieli do dyspozycji małe pomieszczenie, tutaj jest prestiż. Jednocześnie takie miejsce wymusza inne zachowanie, strój – w końcu z okna widać magistrat.

więcej »

Emocje: , , , ,
Do góry Subskrybuj artykuły Subskrybuj komentarze Log in