<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Muzeoblog programu Dynamika Ekspozycji &#187; Relacje</title>
	<atom:link href="http://www.muzeoblog.org/category/relacje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.muzeoblog.org</link>
	<description>Muzeoblog traktuje o innowacjach w muzeach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Jul 2010 20:41:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Augustinermuseum – relacja zwiedzającego</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/07/09/augustinermuseum-%e2%80%93-relacja-zwiedzajacego/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/07/09/augustinermuseum-%e2%80%93-relacja-zwiedzajacego/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 Jul 2010 14:24:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczy w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum otwarte]]></category>
		<category><![CDATA[przejrzystość]]></category>
		<category><![CDATA[wybór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2293</guid>
		<description><![CDATA[W marcu 2010 roku otwarto we Fryburgu niemieckim nową wystawę stałą prezentującą m.in. średniowieczne rzeźby i malarstwo witrażowe z fryburskiej katedry. Wystawa w Muzeum Augustiańskim (Augustinermuseum) zasługuje na uwagę nie tylko dlatego, że daje możliwość obcowania z dziełami sztuki, ale również ze względu na interesujące, przyjazne zwiedzającemu przestrzenne rozwiązania. Neutralność przestrzeni Muzeum mieści się w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W marcu 2010 roku otwarto we Fryburgu niemieckim nową wystawę stałą prezentującą m.in. średniowieczne rzeźby i malarstwo witrażowe z fryburskiej katedry. Wystawa w Muzeum Augustiańskim (<a href="http://www.freiburg.de/servlet/PB/menu/1214639_l1/index.html">Augustinermuseum</a>) zasługuje na uwagę nie tylko dlatego, że daje możliwość obcowania z dziełami sztuki, ale również ze względu na interesujące, przyjazne zwiedzającemu przestrzenne rozwiązania.</p>
<p><strong>Neutralność przestrzeni</strong><br />
Muzeum mieści się w zsekularyzowanych i zaadoptowanych do celów wystawienniczych zabudowaniach klasztornych augustianów. Po wejściu na główną salę ekspozycyjną zwiedzającego zaskakuje jednak neutralność przestrzeni, w której umieszczono gotyckie rzeźby. Autorzy wystawy w zasadzie nie rekonstruują katedralnego wnętrza. Zadbali jedynie o dobre światło i jednolite, nieangażujące uwagi tła, na których są prezentowane dość luźno rozmieszczone zbiory. W oderwaniu od sakralnego kontekstu mogą się one wydawać zawieszone w znaczeniowej próżni. Powyższe zabiegi sprzyjają jednak skupieniu i uważnemu studiowaniu prezentowanych zbiorów.</p>
<p><object width="500" height="375"><param name="flashvars" value="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157624324488533%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157624324488533%2F&#038;set_id=72157624324488533&#038;jump_to="></param><param name="movie" value="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" allowFullScreen="true" flashvars="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157624324488533%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157624324488533%2F&#038;set_id=72157624324488533&#038;jump_to=" width="500" height="375"></embed></object></p>
<p><strong>Wiele perspektyw oglądania</strong><br />
Wystawa jest wielopoziomowa, dzięki czemu zwiedzający mogą oglądać zbiory z wielu różnych perspektyw, na przykład żygacze oglądane są początkowo, jak w naturze, z poziomu parteru, a po wyjściu na piętro są dostępne niemal na wyciągnięcie ręki.  Co więcej, układ wystawy pozwala na oglądanie rzeźb nie tylko z różnych odległości, ale i z wielu punktów widzenia – z góry, z boku, z naprzeciwległej galerii itp.<br />
<span id="more-2293"></span><br />
<strong>Przejrzystość </strong><br />
Wystawa cechuje się przejrzystością, dzięki której zwiedzający ma możliwość oglądania nie tylko najbliższych obiektów, ale uzyskuje również wzrokowy dostęp do odleglejszych wnętrz oraz ich zawartości (fragmentów rzeźb, obrazów, czy witraży). Może również zobaczyć innych zwiedzających, co sprawia, że wystawa nie jest odbierana jako miejsce wyludnione. </p>
<p><strong>Możliwość wyboru</strong><br />
Zwiedzający ma wpływ na kolejność i kierunek zwiedzania. Wyborów może dokonywać intuicyjnie, korzystając z sugestii pracowników lub obserwując innych zwiedzających. Dostęp do szczegółowej wiedzy zapewnia kilka dyskretnie rozmieszczonych infokiosków.</p>
<p><strong>Muzeum – przestrzeń otwarta</strong><br />
W Augistinermuseum ostre podziały ekspozycyjne zastępują „zapowiedzi” – widoczne w różnych miejscach fragmenty kolejnych eksponatów i miejsc – lub „reminiscencje” – możliwości zobaczenia eksponatów po raz kolejny, często z nowej, nieoczywistej  perspektywy. Przestrzeń wystawy rozumiana jako przestrzeń percepcji zwiedzającego nie ogranicza się do ścian ekspozycyjnego „pudełka”. Pojawiają się bowiem miejsca, w których zwiedzający może wyjść wzrokiem poza teren muzeum i oglądać panoramę miasta.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/07/09/augustinermuseum-%e2%80%93-relacja-zwiedzajacego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sobie czy muzom? &#8211; Muzeum Historii Kobiet</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 08:48:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[feminoteka]]></category>
		<category><![CDATA[gender]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum historii kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[polskie muzea]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie w bluzce w kwiatki]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzeń kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[Wirtualne zwiedzanie]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2312</guid>
		<description><![CDATA[Nigdy nie będzie wiadomo, jak powinno się to opowiadać, w pierwszej czy drugiej osobie liczby pojedynczej, w trzeciej liczby mnogiej czy też może stwarzając w miarę potrzeby jakieś nowe formy, które do niczego się nie przydadzą. Gdyby można było powiedzieć : ja widzieliśmy, jak wschodził księżyc, albo: ty, jasnowłosa kobieta, to obłoki szybko płynące przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nigdy nie będzie wiadomo, jak powinno się to opowiadać, w pierwszej czy drugiej osobie liczby pojedynczej, w trzeciej liczby mnogiej czy też może stwarzając w miarę potrzeby jakieś nowe formy, które do niczego się nie przydadzą. Gdyby można było powiedzieć : ja widzieliśmy, jak wschodził księżyc, albo: ty, jasnowłosa kobieta, to obłoki szybko płynące przed moimi twoimi jego naszymi waszymi twarzami. Niech to wszyscy diabli.*</em><br />
Skąd do kroćset Cortazar? Oczywiście z jego braku wiary w jedyną słuszność opowiadania i ostateczność opowiadającego. Ale przede wszystkim dlatego, że też próbuje przywrócić przerwaną narrację. Ze strzępków wspomnień wysnuwa ją w nitkę tytułowego babiego lata &#8211; delikatną lecz trudną do zniszczenia, bo zawieszoną w powietrzu, nie zaczepioną o nic. Czy nie tym próbuje być, na dobry początek wirtualnie, Muzeum Historii Kobiet – projekt, który przedstawiły <a href="http://www.krakowskiszlakkobiet.pl/index.php?option=com_content&#038;task=view&#038;id=75&#038;Itemid=">na spotkaniu 15 czerwca </a>fundacje <a href="http://www.feminoteka.pl/news.php">Feminoteka</a> i <a href="http://www.przestrzenkobiet.pl/">Przestrzeń Kobiet</a>? </p>
<p>Było niezwykle, między strychem pełnym suszonych ziół a alchemiczną piwnicą <a href="http://www.muzeumfarmacji.pl/">Muzeum Farmacji UJ</a>. We wnętrzu XIXwiecznej apteki kuratorka, Anna Czerwińska swoją prezentacją zaskakująco naturalnie wpisała się w tło. Bo silne ruchy kobiece, choć wciąż jeszcze większość ludzi bierze je za nowomodę,  nie są niczym nowym. W Polsce to przede wszystkim właśnie XIX wiek, suknie długie jak należy i mocne argumenty płynące z rzetelnej codzienności. Prawa wyborcze, prawo do studiów &#8211; całkiem niedawno niedosiężny luksus, a przecież proza życia. Ekscesu i sensacji za grosz, czego ceną jest nieobecność kobiet w historii pisanej chronologią bitew, podbojów, dekapitacji i zamachów stanu. Historii pisanej przez mężczyzn i, w tradycyjnym rozumieniu, dla nich. Wystarczy wziąć podręcznik i policzyć postacie kobiece. Tak, królowa Jadwiga.<br />
<span id="more-2312"></span><br />
Neutralizację tej nieobecności obrał sobie za cel projekt Feminoteki. <a href="http://www.feminoteka.pl/muzeum/">Muzeum Historii Kobiet</a> nie ma opowiadać <strong>o</strong> nieobecności, zakrywać żywej tkanki pelerynką genderowego dyskursu, którego obecność wydaje się dziś nieodłączna od kobiecej tematyki. Czerwińska chce by kontekst teoretyczny był ewentualną pochodną, a nie budował założenia przedsięwzięcia. Podkreśla, że ma się tu opowiadać nieopowiedziane historie językiem laiczek i robić to uczciwie. Po prostu i aż, odrzucając niewiarygodne tu kryterium wielkości dokonań. Ma być miejscem przyjaznym każdej, też zupełnie prywatnej narracji i, w zależności od potrzeb: schronieniem, telebimem, archiwum, galerią. Po prostu &#8222;femineum&#8221;, bo nie o muzy ani kobiety-muzy tu chodzi.</p>
<p>Tekstowość jest pierwszym co rzuca się w oczy, dominuje stronę internetową. Autorki chcą czerpać choćby z doświadczeń instytutu <a href="http://www.aletta.nu/aletta/eng">Aletta</a>, ale tłumaczą się brakiem środków na unowocześnienie ekspozycji bardziej zaawansowanymi technologiami. Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że to pretekst, a właśnie warstwa języka jest dla twórczyń najważniejsza, w niej najwięcej może się dokonać. Co nie może być zarzutem, ale w efekcie czytam stronę jak oświeceniową encyklopedią bardziej niż informacyjny portal. I jest w tym jakaś racja, która daje stabilny odpór rozbieganym internetowym treściom. Jednak czekam na zdjęcia, skany dokumentów, prac – źródła historyczne, które będą pewnie w naturalnym tempie przyrastać. Fenomenem muzeum jest fakt, że w całości stanowi ono inicjatywę społeczną i powstaje dzięki dobrej woli wolontariuszek i wolontariuszy. Winni im zatem jesteśmy cierpliwość. Albo pomoc – Feminoteka zaprasza do współpracy.</p>
<p>Na razie możemy przeczytać dwie ekspozycje: <em>Pokolenia kobiet</em> i <em>Życie codzienne kobiet w czasie Powstania Warszawskiego</em>, tej drugiej towarzyszy rzecz zupełnie niezwykła, nakręcony z myślą o tym miejscu dokument <a href="http://www.feminoteka.pl/muzeum/readarticle.php?article_id=38"><em>Powstanie w bluzce w kwiatki</em></a>. To film o kobietach, które walczyły ale też takich, którym po prostu przyszło żyć w wojennej rzeczywistości. Opowiadają w nim o tym, o czym dotąd się milczało &#8211; jak radziły sobie z najzwyklejszymi ludzkimi funkcjami, które nagle urosły do rangi problemu: co jadły, gdzie rodziły dzieci. Mówią o brudzie, fizjologii, tym, czego nie widać na zdjęciach a co składa się na ich bohaterstwo. Już ten jeden eksponat wystarczy by nadać projektowi potężne znaczenie.</p>
<p><em>Ale</em> – pisze Cortazar – <em>babie lato w moim kraju ma jeszcze drugą nazwę, zwie się diabelską śliną</em>, która przynosi mi na język wątpliwości. Nie jestem pewna czy da się skonstruować takie &#8222;femineum&#8221; nie określając uprzednio, u jego podstaw sensów. Z ideologią jedynie jako efektem ubocznym, wypadkową pojedynczych losów. Czy znaczeniowa niewinność jest możliwa? A jeśli nie, czy sama ekspozycja ma prawo być przestrzenią dominacji jednego dyskursu? Może stojące na półkach eliksiry z pazura dżdżownicy i kłów motyla zmąciły mi umysł, a problem leży tylko w nomenklaturze. Może wystarczy przemianować muzeum na centrum historii kobiet i wszystko będzie grało.</p>
<p>Wreszcie &#8211; przedłużając niemiłosiernie &#8211; kwestia ostatnia, pytanie zawarte w tytule spotkania: <em>Muzeum Historii Kobiet: realne czy wirtualne?. </em>Rzecz nie polega na szacowaniu, w którym tysiącleciu świadomość społeczna okrzepnie na tyle by rękoma polityków zmobilizować parę milionów publicznych pieniędzy na budowę stosownego gmachu.  Muzeum sieci nie musi być domeną Internetu. Mam wrażenie, że taka sieć znaczeniowych tropów właśnie tworzy się na naszych oczach, przez organizowanie utrwalających prywatną, bliską przeszłość &#8222;Dni Babci&#8221;, spacerów <a href="http://www.krakowskiszlakkobiet.pl/index.php?option=com_content&#038;task=view&#038;id=80&#038;Itemid=">Krakowskim Szlakiem Kobiet</a>, warsztatów czy opracowywanie ścieżek edukacyjnych po wystawach już istniejących i bynajmniej nie poświęconych kobietom. O ile te ostatnie też zaczną się materializować, „wirtualność” na dobre straci rację bytu.</p>
<p><em>każde spojrzenie samo w sobie zawiera fałsz, bo jest czymś, co najbardziej ze wszystkiego oddala się od nas samych (&#8230;). Przyjmując jednak z góry możliwość fałszu, można patrzyć; należy tylko dobrze rozróżniać to, na co się patrzy, od tego, co się widzi, umieć obnażyć rzeczy z tego, co je przesłania.</em></p>
<p>* Wszystkie zawarte w tekście cytaty pochodzą z opowiadania <em>Babie lato</em> J. Cortazara, tłum. Z. Chądzyńska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyspa klucz i jej muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 03:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Idziak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[ekspozycja]]></category>
		<category><![CDATA[Ellis Island]]></category>
		<category><![CDATA[Ellis Island Immigration Museum]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[imigracja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[New York]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa klucz]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1905</guid>
		<description><![CDATA[Wyspy Ellis to w krótkiej historii USA miejsce szczególne. Tutaj mieścił się pierwszy port dla okrętów, którymi do Ameryki płynęli imigranci z całego świata. Na wyspie było biuro imigracyjne, szpital a także areszt, w którym przetrzymywano podejrzanych przybyszów. Obecnie na Ellis można zwiedzać Ellis Island immigration Museum. Wystawy poświęcone są historii imigracji do USA i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&#038;source=s_q&#038;hl=pl&#038;q=Wyspa+Ellis,+Jersey+City,+Manhattan,+Nowy+Jork+07305,+Stany+Zjednoczone&#038;ie=UTF8&#038;cd=1&#038;geocode=FXAGbQIdyD6W-w&#038;split=0&#038;sll=52.025459,19.204102&#038;sspn=5.504643,10.821533&#038;hq=&#038;hnear=Wyspa+Ellis,+Jersey+City,+Manhattan,+Nowy+Jork+07305,+Stany+Zjednoczone&#038;z=14">Wyspy Ellis</a> to w krótkiej historii USA miejsce szczególne. Tutaj mieścił się pierwszy port dla okrętów, którymi do Ameryki płynęli imigranci z całego świata. Na wyspie było biuro imigracyjne, szpital a także areszt, w którym przetrzymywano podejrzanych przybyszów. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4323461015/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2761/4323461015_f38b551ca0_m.jpg" width="240" height="180" class="alignleft" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> Obecnie na Ellis można zwiedzać <a href="http://www.ellisisland.org/genealogy/ellis_island.asp">Ellis Island immigration Museum</a>. Wystawy poświęcone są historii imigracji do USA i związanym z nią zjawiskom społecznym, kulturalnym i ekonomicznym. Znaczna część ekspozycji opiera się na danych statystycznych. Ten trudny do prezentacji temat został w Muzeum Imigracji ciekawie rozegrany. Wystawa zajmuje parter budynków administracji dawnego urzędu imigracyjnego i zatytułowana jest Peopling of America. Wejście na wystawę prowadzi przez bramę w murze zbudowanym z walizek, koszy i tobołków, w których imigranci przywozili swój dobytek. Prezentacji danych statystycznych służą tu ogromne, trójwymiarowe makiety rozmieszczone w przestrzeni ekspozycji. Ekspozytory pokazujące różnego rodzaju dane mają formę niskich stołów, na których umieszczono trójwymiarowe słupki, mapy i wykresy. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4322890641/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4035/4322890641_e42a8a25dd_m.jpg" width="240" height="180" class="alignright" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> Opisują one m. in. procentowy udział imigrantów przybywających z różnych krajów i kontynentów, rozkład ilości przybyszów w czasie i towarzyszące mu uwarunkowania (np. sytuacja ekonomiczna na świecie czy klimat polityczny w USA), a nawet zmieniające się w czasie relacje pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn wśród imigrantów. Informacje, które nie znalazły się w ekspozytorach, można przeglądać przeszukując komputerowe bazy danych. Wyniki wyszukiwania wyświetlają się na dużym ekranie w sposób widoczny dla wszystkich zwiedzających. Dane, na podstawie których powstała wystawa, pochodzą z archiwów urzędu imigracyjnego, który nie zawsze gromadził je z tą samą dokładnością. Organizatorzy muzeum informują zwiedzających o ryzyku błędu sugerując już od pierwszej tablicy, że wystawa ma charakter jedynie poglądowy.<br />
<span id="more-1905"></span><br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4322889849/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4008/4322889849_c8f3003e46_m.jpg" width="180" height="240" class="alignleft" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> W kilku miejscach ekspozycji rozmieszczone zostały stanowiska komputerowe, na których można uzyskać dostęp do archiwów zawierających indeksy nazwisk wszystkich zarejestrowanych na Ellis Island imigrantów. Zwiedzający są tutaj zachęcani do odszukiwania swoich przodków. Centralną część wystawy zajmuje instalacja złożona z portretów imigrantów i współczesnych mieszkańców USA. Zajmuje one pionową ścianę. W zależności od kąta patrzenia widać na niej zdjęcia lub amerykańską flagą narodową. Zestaw portretów jest wciąż aktualizowany &#8211; muzeum zachęca do dokonywania donacji na swoją rzecz oferując możliwość dodania własnego zdjęcia do flagi. Można z tego skorzystać na stronie <a href="http://www.flagoffaces.org/">Flag of Faces</a>. Ciekawą usługę oferuje również sklepik muzealny &#8211; można tutaj zrobić sobie zdjęcie i otrzymać na miejscu fotomontaż, na którym nasza podobizna zostanie zamieniona w portret dawnego imigranta. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4324224744/" title="Widok z Ellis island by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4037/4324224744_7b3141804d_m.jpg" width="240" height="180" class="alignright" alt="Widok z Ellis island" /></a><br />
Ekspozycja poświęcona danym statystycznym, pełni rolę wstępu do dalszych wystaw prezentujących zjawisko imigracji do USA z perspektywy prawno &#8211; politycznej, obyczajowej, ekonomicznej a także z punktu widzenia losów konkretnych ludzi. W wielu miejscach głos oddano przybyszom, prezentując historie imigrantów, ich listy do ojczyzny, zapiski z pamiętników, czy wielkie reprodukcje portretów wykonanych do celów dokumentacyjnych w Urzędzie Imigracyjnym. Centralnym przekazem tej części wystawy jest znaczenie jakie miał ten skrawek ziemi u wybrzeży Nowego Jorku, dla losów milionów ludzi z całego świata. Wybierając się na Ellis warto też poczytać wydaną niedawno przez Znak książkę Małgorzaty Szejnert <a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2356,tytul,Wyspa%20klucz"><em>Wyspa klucz</em></a>.  </p>
<p>Fot.: <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/">Avram Iancu</a><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif" alt="" title="by-nc-sa" class="alignnone size-full wp-image-347" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kalendarz za komentarz* &#8211; relacja druga</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/01/25/kalendarz-za-komentarz-relacja-druga/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/01/25/kalendarz-za-komentarz-relacja-druga/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 Jan 2010 08:57:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna Hajduk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Auschwitz]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1890</guid>
		<description><![CDATA[Otrzymaliśmy dziś kolejną relację w odpowiedzi na nasze zaproszenie do dzielenia się muzealnymi przeżyciami. Oto ona, bardzo intrygująco pokazuje odwróconą wersję wizyty w muzeum, jej wartość dodaną. Może także kontrowersyjnie, ze względu na temat? Zainspirowana, zostawiam do myślenia. W drugą stronę Chcę poniżej opisać krótko bardzo odkrywczą wizytę muzealną, jaką odbyłam do miejsca znanego mi [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Otrzymaliśmy dziś kolejną relację w odpowiedzi na nasze <a href="http://www.muzeoblog.org/kalendarz-za-komentarz/">zaproszenie do dzielenia się</a> muzealnymi przeżyciami. Oto ona, bardzo intrygująco pokazuje odwróconą wersję wizyty w muzeum, jej wartość dodaną. Może także kontrowersyjnie, ze względu na temat? Zainspirowana, zostawiam do myślenia. </p>
<p><em>W drugą stronę</p>
<p>Chcę poniżej opisać krótko bardzo odkrywczą wizytę muzealną, jaką odbyłam do miejsca znanego mi wcześniej ze szkolnej wycieczki. Otóż na studiach socjologicznych wzięłam udział w kursie, który dotyczył antropologii Holocaustu. Pojechaliśmy w ramach tego kursu zwiedzić muzeum i pozostałości obozu w Auschwitz-Birkenau.<br />
Ku mojemu zdziwieniu zaraz po przejściu przez słynną bramę obozową poszliśmy od razu do krematorium. Cała prezentacja chronologii powstawania miejsca została od razu zburzona. Potem szliśmy dalej w kierunku przeciwnym do normalnego kierunku zwiedzania. Zamiast tego, co się zazwyczaj robi w Auschwitz, czyli przyglądania się efektom faszystowskich zbrodni wojennych, obserwowaliśmy samą ekspozycję. Jakim językiem mówi się ofiarach? Jak nazywa się oprawców? Co mówi się kontekście przestrzennym obozu? I w ogóle po co muzealizować takie miejsce? Jak robić tam wystawy? Z klucza narodowego? Czy konserwować budynki, czy raczej pozostawić je samym sobie, żeby się w końcu zawaliły? Czy pochować szczątki ludzkie, które tam są? Co zrobić, żeby ludzie mogli sobie godnie popłakać, albo pomodlić się, ale tak, żeby nikogo nie obrażać? I wiele innych pytań…<br />
W całej tej sytuacji najbardziej poruszyło mnie to, że nie trzeba było obowiązkowo schylać głowy nad zawartością muzeum wyłącznie ze względu na powagę miejsca. Jeśli rezultatem zwiedzania obozu w Auschwitz ma być zastanowienie się nad ludźmi (ludzkością?), dziedzictwem (z wyboru?) i sensownością pokazywania w muzeum rzeczy, których nie da się do końca zrozumieć, to taka wizyta, do tyłu, dobrze spełniła tę rolę.<br />
Polecam takie ćwiczenie w bardziej przewidywalnych warunkach normalnych muzeów. </p>
<p>Josephine Baker</p>
<p></em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/01/25/kalendarz-za-komentarz-relacja-druga/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nauczyciel w muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/12/13/nauczyciel-w-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/12/13/nauczyciel-w-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 19:26:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum etnograficzne]]></category>
		<category><![CDATA[nauczyciele]]></category>
		<category><![CDATA[szkoły]]></category>
		<category><![CDATA[wystawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1779</guid>
		<description><![CDATA[W ramach projektu &#8222;Skarby Małopolski&#8221;, który realizujemy w MIK jako część Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego zaprosiliśmy małopolskich nauczycieli na warsztaty inspiracyjno- metodyczne. Pomysł, nad którym pracowaliśmy z Marcinem Klagiem, opierał się z jednej strony na spojrzeniu na muzeum jako na przestrzeń uczącą, z drugiej zaś na bliższym spojrzeniu na tematykę ornamentu. Taka konstrukcja zajęć jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W ramach projektu &#8222;<a href="http://www.mik.krakow.pl/relacje/relacja-z-warsztatow-vii-konkursu-plastycznego-skarby-malopolski_96">Skarby Małopolski&#8221;</a>, który realizujemy w MIK jako część <a href="http://www.dnidziedzictwa.pl/">Małopolskich Dni Dziedzictwa Kulturowego</a> zaprosiliśmy małopolskich nauczycieli na warsztaty inspiracyjno- metodyczne. Pomysł, nad którym pracowaliśmy z Marcinem Klagiem, opierał się z jednej strony na spojrzeniu na muzeum jako na przestrzeń uczącą, z drugiej zaś na bliższym spojrzeniu na tematykę ornamentu. Taka konstrukcja zajęć jest właściwie klasyczna w &#8222;Skarbach&#8221; i wiąże się ściśle z kilkoma założeniami, jakie przyjęliśmy w konkursie, w którym chodzi- najogólniej mówiąc- o zaprojektowanie i przeprowadzenie projektów edukacyjnych w oparciu o dziedzictwo.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/utaszwarc/3909494628/" title="wylania sie idea by utaszwarc, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2438/3909494628_d847f30471.jpg" width="500" height="375" alt="wylania sie idea" /></a></p>
<p>Najważniejsze założenie jest takie, że dziedzictwo (i to dotyczy również muzeów) nabiera znaczenia wtedy, gdy istnieje między nim, a jego odbiorcami rzeczywista i osobista relacja. Dziedzictwo jest w gruncie rzeczy czymś bardzo intymnym i osobistym- w oparciu o nie bowiem budujemy swoją tożsamość. Zaś jako część wspólna umożliwia rozmowę na temat wspólnoty, społeczności lokalnej, nas. Ponieważ w konkursie ważna jest część plastyczna, zachęcamy wszystkich uczestników do bardzo precyzyjnego określenia tematów swoich projektów oraz zawężenia pola zainteresowań. Lepiej zająć się jednym świątkiem z jednej przydrożnej kapliczki, albo ginącym gatunkiem krowy (ważna część lokalnego krajobrazu i gospodarki) niż &#8222;Katedrą na Wawelu&#8221;. Dlatego nasz temat wiodący, czyli ornament doprecyzowaliśmy do &#8222;zdobienia pisanek&#8221;. Trzecie założenie jest takie, że dobre warsztaty, czyli takie, które są intelektualną przygodą, pozwalają na odkrycia i inspirują, nie wymagają skomplikowanych i drogich narzędzi. My wykorzystaliśmy: kartki papieru, ołówki i jajko.<span id="more-1779"></span></p>
<p>Chciałabym podzielić się kilkoma ćwiczeniami z warsztatów, a także ogólnymi wrażeniami ze spotkania z nauczycielami w muzeum.</p>
<p>Zależało nam, aby dowiedzieć się, jak właściwie nauczyciele traktują wizyty w muzeum, jakie widzą tu szanse i trudności. Ponieważ to są zbyt ogólne pytania zaproponowaliśmy wszystkim wskazanie tych zagadnień które ich osobiście interesują, zapisanie ich na tablicy i następnie rozmowy w podgrupach, podzielonych zgodnie z faktycznymi zainteresowaniami nauczycieli. Ta metoda, nazwana open cafe daje poczucie, że zajmuje się sprawami ważnymi i wybranymi przez siebie, a nie narzuconymi, a jednocześnie daje szansę na poznanie problematyki sformułowanej przez samych zainteresowanych. Jednym z wniosków było oderwanie propozycji muzealnych od programów nauczania, a jednocześnie fakt, że wizyta w muzeum jest jednorazową przerwą w toku nauczania- bez wstępu i bez kontynuacji.<br />
Ale w tym ćwiczeniu chodziło nam o coś jeszcze. Chcieliśmy wprowadzić refleksję na poziomie meta, refleksję na temat (mojej ulubionej) &#8222;sytuacji muzealnej&#8221;. Rzucić na siebie samego reflektor i zanalizować swój własny stan.</p>
<p>Kolejne ćwiczenie bazowało na mapie myśli wokół pojęcia &#8222;orient&#8221;. Wykorzystaliśmy fakt, że w <a href="http://www.etnomuzeum.eu/">Muzeum Etnograficznym </a>odbywała się wystawa <a href="http://www.etnomuzeum.eu/Aktualnosci,186_islam_orientacja_ornament.html">&#8222;Islam. Orientacja. Ornament.&#8221;.</a> Chcieliśmy przed wizytą wprowadzić grupę w atmosferę i tematykę wystawy, a właściwie chcieliśmy, żeby grupa sama się wprowadziła. Zachęcamy do potraktowania mapy myśli, jako części przygotowań do zwiedzania wystawy. Mapa myśli ma te zaletę, że nie wymaga kompetencji, ani wiedzy- skojarzenia są bezpieczne, nie burzą autorytetu nauczycieli, za to pozwalają im poznać oczekiwania uczniów. Taka- pozornie niestrukturyzowana- forma rozmowy na temat wystawy (muzeum) pozwala na zadanie pytań i rozbudzenie ciekawości. Muzeum nie musi następnie udzielić odpowiedzi na wszystkie pytania, ważne, żeby te pytający potrafi w aktywny sposób wejść w relacvję wystawą, jako przestrzenią uczącą i prowokującą do myślenia.</p>
<p>Na samej wystawie nauczyciele mieli za zadanie przerysować (naszkicować ołówkiem) jeden wybrany motyw. To tradycyjne ćwiczenie na &#8222;studium z natury&#8221;- wykorzystywane chyba we wszystkich porządnych akademiach artystycznych. Pozwala skoncentrować się na jednym wybranym elemencie, dzięki czemu nie tylko coś na pewno z wystawy zapamiętamy, ale pozwolimy myślom na &#8222;trawienie&#8221; podczas krótkiej przerwy na kontemplację detalu. Trzeba było także sformułować i zadać trzy pytania (nei mnie i nie więcej) a następnie zapisać je.</p>
<p>Wreszcie ostatnia część warsztatów. Spotkanie z muzealną przewodniczką, specjalistką i pasjonatką (jak to często bywa) w tradycyjnym wnętrzu klasycznej etnograficznej wystawy. Jak można wnieść tu tego ducha tajemnicy, który towarzyszył nam przy zwiedzaniu &#8222;Islamu&#8230;&#8221;? Jak wzbudzić ciekawość w sprawie tego &#8222;innego&#8221;, jakim są ludzie tworzący kulturę ludową? Wreszcie jak z pożytkiem wykorzystać wiedzę oferowaną przez eksperta?</p>
<p>Tutaj poprosiliśmy naszych nauczycieli o zmierzenie się z zadaniem blisko związanym min. z metodyką pracy w organizacji uczącej się. Otóż zamiast proponować gotowe rozwiązania uznaliśmy, że lepiej będzie, jak w grupach nauczyciele najpierw sami wymyślą, jak przeprowadziliby tu lekcję/ zajęcia, a następnie zrobili to&#8230; ze swoimi kolegami i koleżankami. Osobiście jestem bardzo przekonana do takiej &#8222;przewrotki&#8221; w wielu sytuacjach warsztatowych. &#8222;Jeśli chcesz się nauczyć, ucz!&#8221;. Szczególnie chętnie dzieci i młodzież wchodzą w role ekspertów i jakośc wiedza wchodzi im szybciej do głowy kiedy nie tylko mają okazję szybko ją wykorzystać, ale także zrobić to tak, jak sobie wymyślą.</p>
<p>Z warsztatów wynikło na pewno jedno: zbyt słabe są związki między szkołami, a muzeami. Mimo, że przeczy to steretypowemu poglądowi, że do muzeów głównie chodzimy ze szkołą wydaje się, że jedni i drudzy mogliby zyskać dowiadując się więcej o sobie nawzajem. Braki kadrowe, które utrudniają przyjęcie wszystkich chętnych na zajęcia edukacyjne w muzeum, można nadrobić otwierając przestrzeń dla nauczycieli. Dobrym pomysłem są zajęcia organizowane przy okazji np. otwarcia nowej wystawy przygotowane z myślą o tej grupie zawodowej. Dzięki takim programom muzea mogą zyskać naprawdę dobrych odbiorców.</p>
<p>A co muzealnicy sądzą o nauczycielach w muzeum? Bardzo jestem ciekawa&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/12/13/nauczyciel-w-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie chwal akwarium przed zachodem słońca</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 14:52:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1772</guid>
		<description><![CDATA[Zanim ostatecznie zdecydowałam się na napisanie tego posta, miałam- przyznaję- pewne wahanie. Otóż krakowskie Akwarium, o którym pisałam w dobrych słowach na łamach tego bloga jest instytucją ze wszech miar wartą wspierania. To moja osobista opinia nie wsparta powiązaniami biznesowymi, ani instytucjonalnymi. Akwarium jest, a w każdym razie było, jednym z nielicznych miejsc, gdzie bez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim ostatecznie zdecydowałam się na napisanie tego posta, miałam- przyznaję- pewne wahanie. Otóż krakowskie <a href="http://www.akwariumkrakow.pl/index.php">Akwarium</a>, o którym pisałam w<a href="http://www.muzeoblog.org/2009/03/08/wodne-i-ladowe-przygody-w-lazni/"> dobrych słowach</a> na łamach tego bloga jest instytucją ze wszech miar wartą wspierania. To moja osobista opinia nie wsparta powiązaniami biznesowymi, ani instytucjonalnymi. Akwarium jest, a w każdym razie było, jednym z nielicznych miejsc, gdzie bez rezerwacji można było spędzić dobrej jakości czas wolny. O zaletach pisałam wtedy. A teraz będzie o niedosycie. Z przykrością tym większą o tym piszę, że nadal im kibicuję, ale już znacznie bardziej się zastanowię nad kolejną tam wizytą. </p>
<p>A więc odwiedziliśmy Akwarium pewnej niedzieli, w godzinach wieczornych, wykorzystując to, że gości zaprasza się do godziny 21. Wizyta była rodzinna, uznaliśmy, że po wystawie oprowadzi wszystkich dziecko, pokazując przy okazji, co zapamiętało. (nota bene polecam ten sposób angażowania dzieci w zwiedzanie). Po dobrym otwarciu, bo okazało się, że działa już sklepik z pamiątkami poszliśmy od razu spotkać się ze stworzeniem, które było największym magnesem Akwarium. Otóż żywe skamieniałości, skrzypłocze, zwierzęta żyjące na naszej planecie od milionów lat, mieszkały ostatnio w płytkim akwarium basenowym w czymś nazywanym chyba &#8222;salą odkrywców&#8221;. Byłam przekonana, że min. na skrzypłoczy Akwarium buduje swój unique selling point. Opowiadałam osobiście wielu osobom o tym, że dla niej warto tam przyjść. Naprawdę unikat.<span id="more-1772"></span></p>
<p>A tu&#8230; skrzypłoczy nie ma! Ktoś z pracowników, już nie ubrany w podkoszulek z napisem &#8222;zadaj mi pytanie&#8221; powiedział, że &#8222;poszły do kolekcji&#8221; i nie zaprosił do dotknięcia ani skrzypłoczy, ani niczego innego. Rekiny, które zastąpiły rzeczone skrzypłocze, nie stanowiły żadnej wyjątkowej atrakcji. Nie można było zrobić żadnych szczególnych obserwacji, ani eksperymentów. Sytuację ratowała nieco możliwość podglądania w tubowym akwarium stworzonek, które zagrzebywały się do plastikowych rur, ale umówmy się, to atrakcja bez porównania. </p>
<p>Pomysłowe aranżacje przestrzeni, które ostatnio chwaliłam, zaczynają się rozpadać. Na dnie sadzawki żółwiowej jest tyle nalotu i brudu, że nawet panujący wśród zwierząt tłok (normalnie przywodzący uwagę) schodzi na dalszy plan. Akwaria działają w mocno ograniczonym składzie, to znaczy w tych, które funkcjonują wielu ryb brakuje. Ale jeszcze gorsza sytuacja jest na pierwszym piętrze, gdzie zwiedzający ma wrażenie, że jedna czwarta terrariów jest właśnie &#8222;w trakcie zmiany ekspozycji&#8221;. Tutaj już poważnie budzi się w nas obawa źle wydanych pieniędzy. </p>
<p>Brakuje pracowni badacza- humanisty, która ostatnio zainteresowała nas tym, że pozwoliła na podglądanie pracy pasjonata. Nie działa wiele halogenów do oświetlania gablot. Na podłodze jest kurz, stąd nie zalecamy już dzieciom, żeby wykorzystywały pomyślany o nich &#8222;labirynt&#8221; przejść pod akwariami. Żadne nowe kina, czy sale projekcyjne, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, nie działają. Nie ma meduz, które obiecywano. No i wreszcie tak zwana nowa ekspozycja, czyli nosorożec włochaty.</p>
<p>Mam takie niejasne wspomnienie z dzieciństwa. Chodzimy sobie z rodziną pewnej niedzieli po Muzeum PANu na Sławkowskiej w Krakowie i ktoś tłumaczy mi, że gigantyczne zwierzę, którego model gipsowy oglądam to włochaty nosorożec. Pytam, dlaczego jest łysy, skoro nazywa się włochaty. Babcia mi na to tłumaczy, że w muzeach nie wszystko jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Przede wszystkim są różne przepisy kon-ser-wa-tor-skie. </p>
<p>Po latach wracam do nosorożca, do nowoczesnej placówki muzealnej, która zawodząc wszelkie nadzieje pokazuje najnudniejszą wystawę świata (gabloty, zdjęcia, trzy różne modele nosorożca itp.). Nosorożec nie wydaje z siebie głosu, a sala mu poświęcona jest malutka- w każdym razie w porównaniu z wagą wielkiego odkrycia. Dziecko spędza tam nie więcej niż minutę (przynajmniej na początku wizyty, kiedy wciąż myśli, że zaraz pogłaszcze skrzypłocza).</p>
<p>Nie będę się pastwić nad innymi rzeczami, które nie zachwyciły. Morał z tego taki, żeby nie obiecywać rozwoju, bo się poważnie nadweręża zaufanie swoich gości, którzy są potencjalnie najlepszymi ambasadorami i reklamą muzeów. Z drugiej strony od dawna wróble na mieście (czy jak to tam warszawiacy mówią) ćwierkały, że nie ma i nie będzie kasy na rozwój Akwarium. I dodawały, że jak Kraków Krakowem żadne muzeum prywatne za nic się nie opłaci. Życzę sobie, a przede wszystkim Akwarium, żeby to nie była prawda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Latarnia na wzgórzu</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/10/21/latarnia-na-wzgorzu/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/10/21/latarnia-na-wzgorzu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 21 Oct 2009 21:00:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Idziak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[aranżacja]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[interpretacja]]></category>
		<category><![CDATA[kontekst]]></category>
		<category><![CDATA[latarnia morska]]></category>
		<category><![CDATA[LED]]></category>
		<category><![CDATA[morze]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[światło]]></category>
		<category><![CDATA[Tossa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1628</guid>
		<description><![CDATA[Tossa De Mar to malownicze katalońskie miasteczko, położone nad Morzem Śródziemnym w pobliżu Barcelony. Miejsce to jest popularnym kurortem, którego główną atrakcję oprócz plaż stanowi średniowieczna starówka. Labirynt wąskich uliczek i zaułki otoczone murami dawnych fortyfikacji porośniętymi winoroślą to idealne miejsce na długie spacery. Na półwyspie otoczonym przez mury, z wysokiego klifu spogląda w horyzont [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/"><img alt="" src="http://farm3.static.flickr.com/2718/4027722166_a75ab91968_m.jpg" class="alignleft" width="240" height="180" /></a>Tossa De Mar to malownicze katalońskie miasteczko, położone nad Morzem Śródziemnym w pobliżu Barcelony. Miejsce to jest popularnym kurortem, którego główną atrakcję oprócz plaż stanowi średniowieczna starówka. Labirynt wąskich uliczek i zaułki otoczone murami dawnych fortyfikacji porośniętymi winoroślą to idealne miejsce na długie spacery. Na półwyspie otoczonym przez mury, z wysokiego klifu spogląda w horyzont latarnia morska. W nocy jej światło jest dobrze widoczne niemal z każdego punktu &#8211; regularne rozbłyski omiatają miasto i morze. Idąc galeriami prowadzącymi po murach wokół starego miasta dochodzi się do miejsca gdzie wznosi się wieża latarni. W budynku u jej stóp mieści się niewielkie muzeum. Tablica przy wejściu zapowiada dumnie, że można tu zwiedzić Centrum Interpretacji Latarni Morskich Morza Śródziemnego (<a href="http://www.tossademar.com/far/homeen.htm"><em>Centre d`interpretacio dels fars de la mediterrania</em></a>). </p>
<p><span id="more-1628"></span></p>
<p>Ekspozycja rozpoczyna się od małej sali &#8211; przedpokoju. Na jednej ze ścian mieści się fotogram ukazujący linię horyzontu. Fotogram jest z obu stron otoczony zwierciadłami które powielają horyzont w nieskończoność. Z przedsionka wchodzi się prosto w ciemność. Na suficie błyszczą konstelacje gwiazd ułożone z diód LED. Wzdłuż najdłuższej ściany pomieszczenia biegnie rząd migotliwych, kolorowych punktów. Ta aranżacja odpowiada widokowi lądu widzianemu nocą z morza &#8211; migające światła miasta, portu, latarni morskiej. Próbując odnaleźć drogę w ciemnym pomieszczeniu trafia się w końcu na ścianę, której dotknięcie uruchamia prezentację video. Rozpoczyna się ona od sugestywnych obrazów płonącego ogniska i szalejącego sztormu. Marynarze kierują okrętem wśród burzy za jedyną wskazówkę mając migoczące gdzieś daleko na wybrzeżu blade światło &#8211; bezpieczna przystań. Film przedstawia chronologiczną historię latarni morskich na świecie. Użyte do tego środki sprawiają jednak, że nie jest to wykład historyczny ale opowieść o idei przyświecającej budowaniu latarni &#8211; marzeniu o wielkich podróżach i potrzebie bezpieczeństwa równocześnie. Film jest pozbawiony komentarza słownego posługuje się szybkim montażem i sugestywną muzyką. Hasła komentujące poszczególne sceny rozbłyskują  w ciemności na ukrytym za jedną z przezroczystych ścian punktowym wyświetlaczu. Są to sformułowania zrozumiałe w każdym języku: nazwiska, daty, nazwy miejsc czy skróty w rodzaju &#8222;GPS&#8221;. Z podobnych prezentacji składa się cała ekspozycja zwiedzający przechodzą z sali do sali śladem ścieżki ułożonej ze świecących w ciemności ledowych węży. Kolejne filmy mówią o pracy i etosie latarnika i o Tossie &#8211; mieście dla którego latarnia jest sercem. </p>
<p>Jedyne eksponaty użyte na ekspozycji zostały zaprezentowane dopiero w ostatniej sali. Można tam znaleźć <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/"><img alt="" src="http://farm3.static.flickr.com/2530/4014665703_433fbf05ef_m.jpg" class="alignright" width="240" height="180" /></a>bogatą kolekcję żarówek używanych w latarniach, soczewek wchodzących w skład ich układów optycznych i elementy dawnych instalacji gazowych. Pomiędzy gablotami znajduje się też tablica świetlna z której można odczytać sposób świecenia poszczególnych latarni na świecie &#8211; są na niej podane ich współrzędne, nazwy i kod świecenia uzupełniony diodą, która odtwarza dany sygnał świetlny. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4014669269/"><img alt="" src="http://farm3.static.flickr.com/2620/4014669269_426b8f95f7_m.jpg" class="alignleft" width="180" height="240" /></a><br />
Wychodząc z muzeum można mieć odczucie, że nie zaoferowało ono żadnej wiedzy. Widz nie ma możliwości poznania historii latarni w Tossie, a jeśli zapamiętał jakiekolwiek ważne detale z historii latarnictwa to tylko dzięki wysokiej uważności. Rezygnując z narracji faktograficznej wystawa osiąga jednak inny cel. Patrząc na rozbłyski na nocnym niebie Tossy można w nich ujrzeć głębię czasu, stałość punktu odniesienia, rytm i pewność &#8211; coś co łączy latarnie oświetlające wszystkie wybrzeża świata. Wystawa daje więc zwiedzającym nową perspektywę patrzenia na obiekt, którego dotyczy. Dzieje się tak ponieważ opowieść muzeum wychodzi poza konkret, opowiada poprzez jedno miejsce o wielu i odnosi do szerszych zagadnień &#8211; umiejscawia latarnię morską w przestrzeni ludzkich dzieł stanowiących o kształcie współczesnego świata. Efekt ten został osiągnięty dzięki zabiegom aranżacyjnym wynikającym z treści ekspozycji: najważniejszym elementem wystawy jest światło &#8211; instalacje z diód, filmy, gwiazdozbiory w ciemności. Światło stanowi też centrum tej opowieści: latarnia morska, gwiazda zapalona przez człowieka.</p>
<p>Foto: <a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif" alt="by-nc-sa" title="by-nc-sa" class="alignleft size-full wp-image-347" /></a> <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/">Avram Iancu</a> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/10/21/latarnia-na-wzgorzu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Sympozjum &#8222;Muzeum &#8211; przestrzeń otwarta?&#8221;</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/sympozjum-muzeum-przestrzen-otwarta/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/sympozjum-muzeum-przestrzen-otwarta/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 14:15:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Knaś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Rottermund]]></category>
		<category><![CDATA[debata]]></category>
		<category><![CDATA[Kongres Kultury Polskiej]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Raport o muzeach]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1640</guid>
		<description><![CDATA[Zapraszam do obejrzenia sympozjum pt. &#8222;Muzeum &#8211; przestrzeń otwarta?&#8221;, które odbyło się w ramach Kongresu Kultury Polskiej. Debata ta była częścią programu poświęconego kondycji i wyzwaniom muzeów w Polsce. Debatowano na podstawie przygotowanego specjalnie na kongres &#8222;Raportu o muzeach&#8221;. W debacie uczestniczyli: Moderator: Andrzej Rottermund Referat: Wojciech Suchocki Uczestnicy: Jack Lohman, Maria Popczyk, Maria Poprzęcka, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zapraszam do obejrzenia sympozjum pt. <strong>&#8222;Muzeum &#8211; przestrzeń otwarta?&#8221;</strong>, które odbyło się w ramach <a href="http://www.kongreskultury.pl/">Kongresu Kultury Polskiej</a>. Debata ta była częścią programu poświęconego kondycji i wyzwaniom muzeów w Polsce. Debatowano na podstawie przygotowanego specjalnie na kongres <a href="http://www.kongreskultury.pl/title,Raport_o_muzeach,pid,137.html">&#8222;Raportu o muzeach&#8221;</a>. W debacie uczestniczyli:</p>
<li>Moderator: Andrzej Rottermund</li>
<li>Referat: Wojciech Suchocki</li>
<li>Uczestnicy: Jack Lohman, Maria Popczyk, Maria Poprzęcka, Jarosław Suchan, Wojciech Włodarczyk</li>
</ol>
<p><embed src="http://blip.tv/play/AYGnvn4C" type="application/x-shockwave-flash" width="480" height="390" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true"></embed> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/sympozjum-muzeum-przestrzen-otwarta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Temat: rzeka</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/22/temat-rzeka/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/22/temat-rzeka/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 22 Sep 2009 07:47:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[skansem]]></category>
		<category><![CDATA[społeczności]]></category>
		<category><![CDATA[Tomaszów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1585</guid>
		<description><![CDATA[Wizyta w Skansenie Rzeki Pilicy, instytucji kultury Tomaszowa Mazowieckiego, budzi różne emocje. Przede wszystkim skansen jest wspaniałym i namacalnym dowodem na to, że pasja może stać się początkiem i siłą napędową dla muzealnych działań. Jak podkreśla inicjator i dyrektor skansenu, placówka powstała &#8222;na surowym korzeniu&#8221;, czyli z niczego. Dominujący swoją bryłą młyn został uratowany w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wizyta w <a href="http://www.skansenpilicy.pl/">Skansenie Rzeki Pilicy</a>, instytucji kultury <a href="http://www.tomaszow-maz.eu/">Tomaszowa Mazowieckiego</a>, budzi różne emocje. Przede wszystkim skansen jest wspaniałym i namacalnym dowodem na to, że pasja może stać się początkiem i siłą napędową dla muzealnych działań. Jak podkreśla inicjator i dyrektor skansenu, placówka powstała &#8222;na surowym korzeniu&#8221;, czyli z niczego. Dominujący swoją bryłą młyn został uratowany w ostatniej chwili od zniszczenia, które czekało go przy okazji tworzenia zalewu. Imponująca kolekcja działających wozów bojowych znalazła się tu, bo je wyłowiono z rzeki. Są eksponaty znalezione przypadkiem i podarowane jako wyraz uznania przez inne muzea. Bardzo ciekawe ruchome makiety młynów zostały wykonane i oddane przez pasjonata &#8211; modelarza. Unikalny i urokliwy jest budynek małej stacji dawnej kolei wiedeńsko- warszawskiej. <span id="more-1585"></span></p>
<p><object width="400" height="300"><param name="flashvars" value="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Futaszwarc%2Fsets%2F72157622430603580%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Futaszwarc%2Fsets%2F72157622430603580%2F&#038;set_id=72157622430603580&#038;jump_to="></param><param name="movie" value="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" allowFullScreen="true" flashvars="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Futaszwarc%2Fsets%2F72157622430603580%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Futaszwarc%2Fsets%2F72157622430603580%2F&#038;set_id=72157622430603580&#038;jump_to=" width="400" height="300"></embed></object></p>
<p>Skansen mieści się w bliskim sąsiedztwie rezerwatu &#8222;Niebieskie Źródła&#8221;, można zwiedzić go także przy okazji spływu Pilicą. W słoneczny dzień spacer po skansenie jest naprawdę ciekawą propozycją na dobry czas wolny, jednak&#8230; Pojawia się tu problem klucza do kolekcji. Wydaje się, że różnorodność eksponatów jest tak duża, że nie wiadomo, czego dokładnie jest to muzeum. To prawda, że można opisać wszystko przez odwołanie się do rzeki i to prawda także, że różnorodność jest atutem wielu muzealnych kolekcji. Szkoda jednak, że brakuje wyrazistości i uzasadnienia dla pokazania ich wszystkich na jednym, nie za wielkim jak na skansen terenie. Na przykład dość niewiarygodna, choć mała wystawa sztuki okopowej, z jednej strony była dla mnie doskonałą ilustracją tego ile czasu traci się na wojnie (i jak idiotycznym pomysłem są wojny), z drugiej strony kolekcja ta ma raczej charakter zbioru kuriozów. To akurat zbliża skansen tomaszowski do prototypowego muzeum europejskiego, ale oddala od nowoczesnej placówki pokazującej zarówno detale, jak kontekst. W tym wypadku różnorodność ekspozycji może więc być potraktowana jako jego słabość. </p>
<p>Skansen Pilicy żyje wydarzeniami. Odbywają się tu rekonstrukcje historyczne, które mają grupę przekonanych fanów. Skansen gromadzi przy okazji społeczność pasjonatów, co nie jest łatwym zadaniem, a zawsze przynosi instytucjom muzealnym korzyści. I na pewno, mimo moich narzekań, warto to miejsce odwiedzić. Zwłaszcza w towarzystwie przewodnika, którego pasja, wiedza i zaangażowanie mogą być przecenione. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/22/temat-rzeka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzeum Czekolady w Kolonii &#8211; relacja zwiedzającego</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 14:42:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka wiedzy]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[spólka]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1567</guid>
		<description><![CDATA[Muzeum Czekolady w Kolonii działa od 1993 roku i jest rzadkim przykładem placówki utrzymującej się z wypracowanych dochodów własnych. Muzeum ufundowane zostało jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (Schokoladenmuseum Köln GmbH). Co zobaczyłem na wystawie? Ekspozycja zbudowana została ze zróżnicowanych przestrzeni: Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie i interakcje (angażowanie dotyku i węchu) Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.schokoladenmuseum.de">Muzeum Czekolady w Kolonii</a> działa od 1993 roku i jest rzadkim przykładem placówki utrzymującej się z wypracowanych dochodów własnych. Muzeum ufundowane zostało jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (Schokoladenmuseum Köln GmbH). Co zobaczyłem na wystawie? Ekspozycja zbudowana została ze zróżnicowanych przestrzeni:<br />
<strong>Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie i interakcje (angażowanie dotyku i węchu)</strong><br />
Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i kawałka czekolady wkracza do sali opowiadającej<br />
o miejscach na świecie, gdzie, produkowane jest kakao, główny składnik czekolady.<br />
<strong>Przestrzeń druga – fabryka czekolady </strong><br />
Zwiedzający ogląda działającą fabrykę czekolady i jej pracowników przy maszynach.<br />
<strong>Przestrzeń trzecia – „muzeum”</strong><br />
Po zwiedzeniu fabryki zwiedzający staje przed tabliczką nakazującą zachowanie ciszy, gdyż za drzwiami znajduje się…”muzeum”.<br />
<strong>Przestrzeń czwarta –  tropikalna dżungla</strong><br />
<strong>Przestrzeń piąta – sklep kolonialny</strong><br />
<strong>Przestrzenie neutralne – oddech dla zwiedzającego</strong><br />
<strong>Przestrzenie komercyjne </strong><br />
<object width="400" height="300"><param name="flashvars" value="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2F&#038;set_id=72157622195223767&#038;jump_to="></param><param name="movie" value="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" allowFullScreen="true" flashvars="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2F&#038;set_id=72157622195223767&#038;jump_to=" width="400" height="300"></embed></object><br />
<strong>Co mi się podobało?</strong><br />
Koncepcja wystawy oparta na przestrzennych kontrastach<br />
Duża ilość aktywności, ekrany dotykowe z zabawami dla dzieci<br />
Ekspozycyjne „dygresje”, jak wprowadzenie do ekspozycji dzieł sztuki prekolumbijskiej<br />
Zaskoczenia – żywa fabryka czekolady, możliwość poczucia klimatu lasu tropikalnego<br />
Wykorzystanie stereotypu muzeum do gry ze zwiedzającym<br />
<strong>Co mi się nie podobało?</strong><br />
Wiele aktywności służyło wprost reklamowaniu produktów (do nabycia  w markecie muzealnym)<br />
Nieudane rozwiązania dźwiękowe<br />
<span id="more-1567"></span><br />
<strong>Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie, interakcja, angażowanie dotyku i węchu  </strong><br />
Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i kawałka czekolady wkracza do sali opowiadającej<br />
o miejscach na świecie, gdzie, produkowane jest kakao, główny składnik czekolady.<br />
Używając metalowej suwnicy zwiedzający powoduje zapalanie się diod w wybranych krajach na mapie, a ekran wmontowany w planszę wyświetla statystyki dotyczące lokalnej produkcji kakao. Można tu stanąć twarzą w twarz z mieszkańcem Ameryki Łacińskiej, którego fotografię umieszczono na ruchomym walcu. Uwagę zwracają ruchome gabloty, które są<br />
z upodobaniem poruszane przez najmłodszych zwiedzających. Pojawiają się tu pewne niefortunne  rozwiązania medialne jak głośnomówiące stanowiska dźwiękowe (w tłumie zwiedzających w zasadzie niesłyszalne) lub monitor LCD umieszczony w indiańskiej łodzi. Zwiedzający może rozpoznawać  składniki czekolady z na stanowisku interaktywnym z zagadkami węchowymi. Ostatnim  punktem tej przestrzeni jest makieta fabryki, dzięki której można poznać kolejne fazy cyklu produkcji czekolady. Każdemu składnikowi makiety odpowiada szuflada z opisem fragmentu procesu produkcji.   </p>
<p><strong>Przestrzeń druga – fabryka czekolady </strong><br />
Zwiedzający ogląda działającą fabrykę czekolady i jej pracowników przy maszynach.<br />
Maszyny ze względów bezpieczeństwa mają zablokowane urządzania sterujące.<br />
Na końcu linii produkcyjnej pracowniczka fabryki (muzeum?) częstuje gościa wyprodukowaną czekoladą. Na terenie sali fabrycznej, za szklaną ścianą odbywają się warsztaty kuchenne w których bierze udział kilkuosobowa grupa zwiedzających.  Przechodzący obok goście Muzeum mogą obserwować uczestników warsztatów. Ściany fabryki również są zbudowane ze szkła dzięki czemu zwiedzający może cieszyć oko widokiem na kolońską starówkę i Reńskie bulwary.  </p>
<p><strong>Przestrzeń trzecia – „muzeum”</strong><br />
Po zwiedzeniu fabryki zwiedzający staje przed tabliczką nakazującą zachowanie ciszy, gdyż za drzwiami znajduje się…muzeum. Po wizycie w pełnej światła i dźwięków fabryce  gość wkracza do ciemnej sali z dyskretnie podświetlanymi gablotami ze sztuką prekolumbijską. Zaskoczenie zmniejszają nieco tabliczki informujące o uprawie ważnego składnika czekolady &#8211; kakao &#8211; przez Olmeków, Majów i Azteków. W sali znajduje się ekran dotykowy na którym poprzez proste ćwiczenie można zapoznać się z zasada działania lunety. Innym wyróżniającym się elementem jest manekin  odgrodzony od gablot i zwiedzających grubym sznurem. </p>
<p><strong>Przestrzeń czwarta – tropikalna dżungla </strong><br />
Po przejściu przez podwójne szklane drzwi zwiedzający znajdzie się w wilgotnej i gorącej przestrzeni pełnej tropikalnych roślin wegetujących w krajach tropikalnych.   </p>
<p><strong>Przestrzeń piąta – sklep kolonialny</strong><br />
Rekonstrukcja sklepu kolonialnego.<br />
<strong><br />
Przestrzenie neutralne – oddech dla zwiedzającego</strong><br />
Przezroczystości zastosowane w muzeum znoszą granicę między miastem a muzeum i zwiększają  przestrzeń dla zwiedzającego. Niektóre miejsca, nie mają związku z treścią wystawy, ale wydają się pełnić rolę pauzy w zwiedzaniu. Kontrastowanie przestrzeni i tworzenie miejsc neutralnych, pustych odciąża wystawę i pozwala na zwiedzani bez zmęczenia.   </p>
<p><strong>Przestrzenie komercyjne – dochód dla muzeum</strong><br />
W muzeum znajduje się kawiarnia z widokiem na Ren (gość podczas zwiedzania może zaobserwować widzi kawoszy poprzesz szklaną ścianę)  oraz sklep w wyrobami czekoladowymi. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co ma piernik do muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 14:42:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[piernik]]></category>
		<category><![CDATA[Toruń]]></category>
		<category><![CDATA[warsztat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[Toruńskie Muzeum Piernika na pierwszy rzut oka dostarcza zwiedzającym wszystkiego, czego mogliby oczekiwać od muzeum. W ciekawej, ubranej w stosowną narrację formie mamy szansę samodzielnie zapoznać się z kunsztem piernikarskim. Tym samym wykorzystana zostaje unikalność miejsca- wiemy, dlaczego pierniki piec będziemy akurat w Toruniu. Wizyta ma charakter całkowicie interaktywny- warsztat opiera się na żywym kontakcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Toruńskie <a href="http://www.muzeumpiernika.pl/index.php">Muzeum Piernika</a> na pierwszy rzut oka dostarcza zwiedzającym wszystkiego, czego mogliby oczekiwać od muzeum.</p>
<p>W ciekawej, ubranej w stosowną <strong>narrację</strong> formie mamy szansę samodzielnie zapoznać się z kunsztem piernikarskim. Tym samym wykorzystana zostaje<strong> unikalność miejsca</strong>- wiemy, dlaczego pierniki piec będziemy akurat w Toruniu. Wizyta ma charakter całkowicie interaktywny- <strong>warsztat</strong> opiera się na żywym kontakcie z prowadzącymi: wróżką piernikową i mistrzem piekarskim. W ich świat, który zostaje zaanonsowany na wstępie jako &#8222;złoty wiek Torunia&#8221;, zostajemy wprowadzeni w sposób na poły magiczny, czyli składając przysięgę o zachowaniu <strong>tajemnicy</strong> wypieku pierników. Choć żartobliwie, jednak znacząco, zwiedzający zostają w taki sposób zaproszeni do udziału w niedostępnej wszystkim <strong>przygodzie</strong>. Przebrani w dawne stroje nauczyciele są dobrze przygotowani do warsztatów, które dynamicznie prowadzone trwają około 45 minut. Zapamiętują imiona uczestników, do których zwracają się prosząc o wykonanie konkretnych, prostych zadań, czy zadając mobilizujące pytania. <strong>Przestrzeń</strong> zaadoptowanego na potrzeby muzealne mieszkania na toruńskiej starówce jest dobrze wykorzystana: przechodzimy od stołu prezentacji przypraw, do stołu, gdzie przygotowujemy ciasto. Każdy może sam wybrać foremkę na własny piernik, a element <strong>samodzielnego wyboru</strong> jest kolejną zaletą zajęć. Podczas, gdy pierniki pieką się dowiadujemy się jeszcze kilku ciekawostek, poznajemy lokalne legendy piernikowe i powtarzamy najważniejsze informacje. Wreszcie, po wyjęciu gotowych pierników z pieca nie tylko cieszymy się z własnoręcznie wykonanej <strong>pamiątki</strong>, ale także możemy otrzymać imienny <strong>certyfikat</strong> potwierdzający nabycie nowej umiejętności. </p>
<p>Czyż nie jest idealnie? Niby jest, może trochę szkoda, że zarówno muzealny sklepik jak i kafejka są kiepskie w odniesieniu do oferty miejsca. Język zajęć, w którym często pojawiają się staropolskie sformułowania jest momentami całkowicie niezrozumiały dla dzieci (np. chętnie używana pochwała &#8222;dobrze, terminujący&#8221; pozostaje zazwyczaj bez odpowiedzi, bo nie wiadomo, kim/czym jest ów &#8222;terminujący&#8221;), a dzieci nie do końca kupują historię o podróży w czasie. I na to można popatrzeć przez palce, naprawdę. Mimo wszystko. Dla mnie największe zastrzeżenia budzi użycie w kontekście tego miejsca słowa &#8222;muzeum&#8221;.</p>
<p><span id="more-1535"></span></p>
<p>Otóż toruńskie Muzeum Piernika nie posiada eksponatów. W swojej praktyce wykorzystuje jedynie szereg współcześnie wykonanych przedmiotów związanych z prezentowaną przez siebie tematyką. Samo wnętrze także nie tłumaczy się samo (przynajmniej nic nam o tym nie powiedziano). Być może ten brak, który dojmująco odczułam, świadczy o tym, że w definicji muzeum &#8222;autentyczność&#8221; i obecność eksponatów jest ważna. Czy wobec tego to w ogóle jest muzeum? Dla mnie spełnia doskonale wymogi sytuacji muzealnej, a jeszcze bardziej jest dobrze funkcjonującym nowoczesnym (ponowoczesnym?) centrum edukacyjnym, którego jakość i unikalność opiera się na dobrym wykorzystaniu lokalnego nieuchwytnego dziedzictwa. Tylko, że to brzmi znacznie gorzej niż &#8222;muzeum piernika&#8221;, która to nazwa obiecuje być może kontakt z pewnym fenomenem społecznym, a jej pierwszy człon instytucję nobilituje i uwiarygodnia. Muzeum piernika jest bowiem także małym przedsiębiorstwem, słusznie docenionym zresztą nagrodami. I bardzo dobrze. Nie jest przecież tak, że kultura, dziedzictwo, czy muzea powinny uniemożliwiać zarabianie pieniędzy. Wręcz przeciwnie.</p>
<p>Warto życzyć innym muzeom, które inaczej, niż toruńskie Muzeum Piernika mają w ręce silne atuty historycznych wnętrz i wspaniałe zbiory przedmiotowe, aby umiały je wykorzystywać równie lekko i profesjonalnie jak to się dzieje w Toruniu. Wystarczy pamiętać o tym, co im już się udało (a ja pogrubioną czcionką streściłam na początku tego tekstu). </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
