<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Muzeoblog programu Dynamika Ekspozycji &#187; Muzea i wystawy</title>
	<atom:link href="http://www.muzeoblog.org/category/muzea-i-wystawy/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.muzeoblog.org</link>
	<description>Muzeoblog traktuje o innowacjach w muzeach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Jul 2010 20:41:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Sobie czy muzom? &#8211; Muzeum Historii Kobiet</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Jul 2010 08:48:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum w sieci]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[feminoteka]]></category>
		<category><![CDATA[gender]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum historii kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[polskie muzea]]></category>
		<category><![CDATA[Powstanie w bluzce w kwiatki]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzeń kobiet]]></category>
		<category><![CDATA[Wirtualne zwiedzanie]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2312</guid>
		<description><![CDATA[Nigdy nie będzie wiadomo, jak powinno się to opowiadać, w pierwszej czy drugiej osobie liczby pojedynczej, w trzeciej liczby mnogiej czy też może stwarzając w miarę potrzeby jakieś nowe formy, które do niczego się nie przydadzą. Gdyby można było powiedzieć : ja widzieliśmy, jak wschodził księżyc, albo: ty, jasnowłosa kobieta, to obłoki szybko płynące przed [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Nigdy nie będzie wiadomo, jak powinno się to opowiadać, w pierwszej czy drugiej osobie liczby pojedynczej, w trzeciej liczby mnogiej czy też może stwarzając w miarę potrzeby jakieś nowe formy, które do niczego się nie przydadzą. Gdyby można było powiedzieć : ja widzieliśmy, jak wschodził księżyc, albo: ty, jasnowłosa kobieta, to obłoki szybko płynące przed moimi twoimi jego naszymi waszymi twarzami. Niech to wszyscy diabli.*</em><br />
Skąd do kroćset Cortazar? Oczywiście z jego braku wiary w jedyną słuszność opowiadania i ostateczność opowiadającego. Ale przede wszystkim dlatego, że też próbuje przywrócić przerwaną narrację. Ze strzępków wspomnień wysnuwa ją w nitkę tytułowego babiego lata &#8211; delikatną lecz trudną do zniszczenia, bo zawieszoną w powietrzu, nie zaczepioną o nic. Czy nie tym próbuje być, na dobry początek wirtualnie, Muzeum Historii Kobiet – projekt, który przedstawiły <a href="http://www.krakowskiszlakkobiet.pl/index.php?option=com_content&#038;task=view&#038;id=75&#038;Itemid=">na spotkaniu 15 czerwca </a>fundacje <a href="http://www.feminoteka.pl/news.php">Feminoteka</a> i <a href="http://www.przestrzenkobiet.pl/">Przestrzeń Kobiet</a>? </p>
<p>Było niezwykle, między strychem pełnym suszonych ziół a alchemiczną piwnicą <a href="http://www.muzeumfarmacji.pl/">Muzeum Farmacji UJ</a>. We wnętrzu XIXwiecznej apteki kuratorka, Anna Czerwińska swoją prezentacją zaskakująco naturalnie wpisała się w tło. Bo silne ruchy kobiece, choć wciąż jeszcze większość ludzi bierze je za nowomodę,  nie są niczym nowym. W Polsce to przede wszystkim właśnie XIX wiek, suknie długie jak należy i mocne argumenty płynące z rzetelnej codzienności. Prawa wyborcze, prawo do studiów &#8211; całkiem niedawno niedosiężny luksus, a przecież proza życia. Ekscesu i sensacji za grosz, czego ceną jest nieobecność kobiet w historii pisanej chronologią bitew, podbojów, dekapitacji i zamachów stanu. Historii pisanej przez mężczyzn i, w tradycyjnym rozumieniu, dla nich. Wystarczy wziąć podręcznik i policzyć postacie kobiece. Tak, królowa Jadwiga.<br />
<span id="more-2312"></span><br />
Neutralizację tej nieobecności obrał sobie za cel projekt Feminoteki. <a href="http://www.feminoteka.pl/muzeum/">Muzeum Historii Kobiet</a> nie ma opowiadać <strong>o</strong> nieobecności, zakrywać żywej tkanki pelerynką genderowego dyskursu, którego obecność wydaje się dziś nieodłączna od kobiecej tematyki. Czerwińska chce by kontekst teoretyczny był ewentualną pochodną, a nie budował założenia przedsięwzięcia. Podkreśla, że ma się tu opowiadać nieopowiedziane historie językiem laiczek i robić to uczciwie. Po prostu i aż, odrzucając niewiarygodne tu kryterium wielkości dokonań. Ma być miejscem przyjaznym każdej, też zupełnie prywatnej narracji i, w zależności od potrzeb: schronieniem, telebimem, archiwum, galerią. Po prostu &#8222;femineum&#8221;, bo nie o muzy ani kobiety-muzy tu chodzi.</p>
<p>Tekstowość jest pierwszym co rzuca się w oczy, dominuje stronę internetową. Autorki chcą czerpać choćby z doświadczeń instytutu <a href="http://www.aletta.nu/aletta/eng">Aletta</a>, ale tłumaczą się brakiem środków na unowocześnienie ekspozycji bardziej zaawansowanymi technologiami. Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że to pretekst, a właśnie warstwa języka jest dla twórczyń najważniejsza, w niej najwięcej może się dokonać. Co nie może być zarzutem, ale w efekcie czytam stronę jak oświeceniową encyklopedią bardziej niż informacyjny portal. I jest w tym jakaś racja, która daje stabilny odpór rozbieganym internetowym treściom. Jednak czekam na zdjęcia, skany dokumentów, prac – źródła historyczne, które będą pewnie w naturalnym tempie przyrastać. Fenomenem muzeum jest fakt, że w całości stanowi ono inicjatywę społeczną i powstaje dzięki dobrej woli wolontariuszek i wolontariuszy. Winni im zatem jesteśmy cierpliwość. Albo pomoc – Feminoteka zaprasza do współpracy.</p>
<p>Na razie możemy przeczytać dwie ekspozycje: <em>Pokolenia kobiet</em> i <em>Życie codzienne kobiet w czasie Powstania Warszawskiego</em>, tej drugiej towarzyszy rzecz zupełnie niezwykła, nakręcony z myślą o tym miejscu dokument <a href="http://www.feminoteka.pl/muzeum/readarticle.php?article_id=38"><em>Powstanie w bluzce w kwiatki</em></a>. To film o kobietach, które walczyły ale też takich, którym po prostu przyszło żyć w wojennej rzeczywistości. Opowiadają w nim o tym, o czym dotąd się milczało &#8211; jak radziły sobie z najzwyklejszymi ludzkimi funkcjami, które nagle urosły do rangi problemu: co jadły, gdzie rodziły dzieci. Mówią o brudzie, fizjologii, tym, czego nie widać na zdjęciach a co składa się na ich bohaterstwo. Już ten jeden eksponat wystarczy by nadać projektowi potężne znaczenie.</p>
<p><em>Ale</em> – pisze Cortazar – <em>babie lato w moim kraju ma jeszcze drugą nazwę, zwie się diabelską śliną</em>, która przynosi mi na język wątpliwości. Nie jestem pewna czy da się skonstruować takie &#8222;femineum&#8221; nie określając uprzednio, u jego podstaw sensów. Z ideologią jedynie jako efektem ubocznym, wypadkową pojedynczych losów. Czy znaczeniowa niewinność jest możliwa? A jeśli nie, czy sama ekspozycja ma prawo być przestrzenią dominacji jednego dyskursu? Może stojące na półkach eliksiry z pazura dżdżownicy i kłów motyla zmąciły mi umysł, a problem leży tylko w nomenklaturze. Może wystarczy przemianować muzeum na centrum historii kobiet i wszystko będzie grało.</p>
<p>Wreszcie &#8211; przedłużając niemiłosiernie &#8211; kwestia ostatnia, pytanie zawarte w tytule spotkania: <em>Muzeum Historii Kobiet: realne czy wirtualne?. </em>Rzecz nie polega na szacowaniu, w którym tysiącleciu świadomość społeczna okrzepnie na tyle by rękoma polityków zmobilizować parę milionów publicznych pieniędzy na budowę stosownego gmachu.  Muzeum sieci nie musi być domeną Internetu. Mam wrażenie, że taka sieć znaczeniowych tropów właśnie tworzy się na naszych oczach, przez organizowanie utrwalających prywatną, bliską przeszłość &#8222;Dni Babci&#8221;, spacerów <a href="http://www.krakowskiszlakkobiet.pl/index.php?option=com_content&#038;task=view&#038;id=80&#038;Itemid=">Krakowskim Szlakiem Kobiet</a>, warsztatów czy opracowywanie ścieżek edukacyjnych po wystawach już istniejących i bynajmniej nie poświęconych kobietom. O ile te ostatnie też zaczną się materializować, „wirtualność” na dobre straci rację bytu.</p>
<p><em>każde spojrzenie samo w sobie zawiera fałsz, bo jest czymś, co najbardziej ze wszystkiego oddala się od nas samych (&#8230;). Przyjmując jednak z góry możliwość fałszu, można patrzyć; należy tylko dobrze rozróżniać to, na co się patrzy, od tego, co się widzi, umieć obnażyć rzeczy z tego, co je przesłania.</em></p>
<p>* Wszystkie zawarte w tekście cytaty pochodzą z opowiadania <em>Babie lato</em> J. Cortazara, tłum. Z. Chądzyńska</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/07/02/sobie-czy-muzom-muzeum-historii-kobiet/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Między white cube a black box – szara rzeczywistość kuratorstwa? – pierwsze wrażenia po konferencji</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/06/23/miedzy-white-cube-a-black-box-%e2%80%93-szara-rzeczywistosc-kuratorstwa-%e2%80%93-pierwsze-wrazenia-po-konferencji/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/06/23/miedzy-white-cube-a-black-box-%e2%80%93-szara-rzeczywistosc-kuratorstwa-%e2%80%93-pierwsze-wrazenia-po-konferencji/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2010 20:07:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kinga Kołodziejska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[konferencje]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[polskie muzea]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[technologie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2297</guid>
		<description><![CDATA[W minioną sobotę w Żydowskim Muzeum Galicja zakończyła się, zapowiadana przez nas, dwudniowa konferencja „Między white cube a black box – szara rzeczywistość kuratorstwa?”, zorganizowana przez Koło Naukowe Studentów MISH. Zgodnie z programem, przedpołudniowe sesje wypełniły referaty studentów i doktorantów na temat nowatorskich zjawisk we współczesnym muzealnictwie i kuratorstwie. Wystąpienia te zapewniły zaplecze teoretyczne dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W minioną sobotę w Żydowskim Muzeum Galicja zakończyła się, zapowiadana przez nas, dwudniowa konferencja <strong>„Między white cube a black box – szara rzeczywistość kuratorstwa?”</strong>, zorganizowana przez Koło Naukowe Studentów MISH. </p>
<p>Zgodnie z <a href="http://www.innemuzeum.pl/konferencja/program.html">programem</a>, przedpołudniowe sesje wypełniły referaty studentów i doktorantów na temat nowatorskich zjawisk we współczesnym muzealnictwie i kuratorstwie. Wystąpienia te zapewniły zaplecze teoretyczne dla ożywionych dyskusji na temat bardzo konkretnych już rozwiązań wystawienniczych i programowych w poszczególnych muzeach, które toczyły się podczas całej konferencji. </p>
<p>W popołudniowych panelach eksperckich, natomiast, postawienie tytułowych pytań zmusiło zaproszonych na nich gości do refleksji nad strategią reprezentowanej instytucji wobec wyzwań stojących przed współczesnym muzealnictwem. Ich wystąpienia stały się więc nie tylko prezentacją najnowszych dokonań, ale też próbą odpowiedzi na zadane przez organizatorów pytania: <strong>„Czy można pokazać pamięć w muzeum?” </strong>– pierwszego dnia – oraz <strong>„Czy muzeum może odtworzyć doświadczenie?” </strong>– drugiego dnia konferencji.</p>
<p>Bardzo cennym dla mnie doświadczeniem była możliwość obejrzenia projektów powstających właśnie stałych siedzib ważnych dla rozwoju współczesnego muzealnictwa w Polsce muzeów, takich jak: Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (otwarcie – już w styczniu 2011 roku, pierwsza czasowa wystawa nt. historii w sztuce – w kwietniu tego roku), <a href="http://www.jewishmuseum.org.pl/">Muzeum Historii Żydów Polskich </a>(planowane oddanie budynku na warszawskim Muranowie – w marcu 2012 roku), <a href="http://www.muzhp.pl/">Muzeum Historii Polski </a>w Warszawie, <a href="http://www.nizio.com.pl/niziodesign.html">Muzeum &#8222;Wrota Bitwy Warszawskiej 1920&#8243;</a>, <a href="http://www.promuzeum.com/news2.html">Muzeum Katyńskiego</a>, otwartego już dla szerokiej publiczności 6 kwietnia bieżącego roku <a href="http://www.chopin.museum/pl">Muzeum Fryderyka Chopina </a>i <a href="http://www.cricoteka.pl/pl/">Muzeum Tadeusza Kantora w Krakowie</a>.<br />
Wszystkie te prezentacje łączyło zaplanowanie na poziomie przestrzeni muzeum i jego architektury przyszłej działalności programowej. Cieszy, że standardem we współczesnych projektach muzeów, również już w Polsce, staje się poprzedzenie prac projektowych poważnym przemyśleniem misji i funkcji danego muzeum, przygotowaniem scenariusza zarówno poszczególnych ekspozycji, jak i  planowanych działań programowych. Imponuje mi również bardzo ożywiona działalność większości z zaprezentowanych muzeów jeszcze przed powstaniem stałej siedziby, w zaprzyjaźnionych instytucjach, jak również przy wykorzystaniu przestrzeni miejskiej. W ten sposób muzeum zaczyna już funkcjonować w świadomości odbiorców, otwarcie jego stałej siedziby staje się zaś wyczekiwanym wydarzeniem.<br />
Warto poświecić miejsce i czas na szczegółowe relacje z poszczególnych wystąpień licznych zaproszonych gości. Proponuję czynienie tego wspólnymi siłami przez uczestniczących w konferencji czytelników Muzeobloga. </p>
<p>Konferencja ta zasługuje jednak na coś więcej, niż tylko relację z jej przebiegu i omówienie skądinąd fascynujących projektów nowych muzeów. Wydaje się, że w trakcie jej trwania doszło do autentycznej dyskusji, że jej uczestnicy byli naprawdę zainteresowani wymianą doświadczeń i rozmową na temat kształtu współczesnego muzeum, a więc muzeum, które reaguje na aktualne zjawiska i trudności, które nie tylko mówi, jak było kiedyś, ale też pyta, co poruszane w nim zagadnienia znaczą dla nas dziś. Na konferencji w Galicji spotkali się muzealnicy, kuratorzy, projektanci i edukatorzy, co dało płaszczyznę do rozmowy o realnych możliwościach wprowadzania innowacji w muzeach, o istniejących przeszkodach w rozwijaniu nowatorskich skrzydeł, ale też i o praktycznych rozwiązaniach dla przekraczania owych trudności. Była mowa nie tylko o ideach, choć o nich – dużo, ale też o praktycznych warunkach do ich wdrażania, jak również o wątpliwościach o charakterze  etycznym, dotyczących pewnych rozwiązań wystawienniczych i programowych.<br />
<span id="more-2297"></span><br />
We wszystkich wypowiedziach pojawiał się temat <strong>odbiorcy</strong>, jako głównej perspektywy, z której powinno się myśleć o nowatorskim wystawiennictwie. Jakie są oczekiwania odbiorcy wobec przekazu muzeum? Jak wzmocnić poczucie wpływu odbiorcy na realizowane przez muzeum działania programowe? Kiedy termin „interakcja” jest tylko pustym sloganem reklamowym? Jak sprawić, by wystawa dawała nie tylko wiedzę (a i to, jak uczynić najlepiej), ale i stanowiła autentyczne przeżycie, pobudzała do myślenia, własnych już poszukiwań? Czy też – posługując się wypowiedzią dr Antoniego Bartosza z <a href="http://www.etnomuzeum.eu/">Muzeum Etnograficznego</a> w Krakowie – jak kreować ekspozycję, jak konstruować program wokół niej, aby muzeum nie tylko „odtwarzało doświadczenie” (temat panelu eksperckiego drugiego dnia konferencji), ale je stwarzało?</p>
<p>Co zapadło mi w pamięć najbardziej?</p>
<ul>
<li>Dyskusja o <a href="http://www.1944.pl/">Muzeum Powstania Warszawskiego </a>i granicach w strategii zdobywania coraz większej rzeszy zwiedzających oraz liczne pytania z niej wynikłe: Na ile można uprościć przekaz, aby ułatwić jego odbiór? Czy w pogoni za upowszechnieniem muzealnych treści, uatrakcyjnieniem formy ich prezentacji muzea nie posuwają się do infantylizacji przekazu (referat Daniela Brzeszcza z Uniwersytetu Warszawskiego)? Gdzie leży granica, za którą próba wprowadzania elementu utożsamiania sie z bohaterami wystawy stanowi już pewne nadużycie? Inaczej mówiąc, czy zwiedzając Muzeum Powstania Warszawskiego i przechodząc np. przez imitację kanału z sierpnia 1944 roku, możemy poczuć się naprawdę, jak ówczesny powstaniec, czy naprawdę przeżywamy „to samo”, co on wówczas? Czy, sugerując to, muzeum nie narusza jakichś granic?</li>
<li>Dyskusja o rekonstrukcji obiektów w muzeach o charakterze historycznym. Do jakiego stopnia można rekonstruować przeszłość? Do jakiego stopnia ważny jest kontakt z autentykiem? Co zrobić, jeśli muzeum dysponuje małą ilością eksponatów? Czy powinno się posuwać do imitacji rzeczywistości? Czy też może interpretować nieistniejący już eksponat, czyniąc z niego instalację, nie udając, ze mamy do czynienia z autentykiem. Ta kwestia dotyczy wszak wiarygodności muzeum historycznego, pytania, czy ja-odbiorca mogę mu zaufać.</li>
<li>Poczucie spokoju, że – podczas prezentacji imponujących zaawansowaniem technologicznym projektów najnowszych muzeów w Polsce, często przekraczających daleko moją wiedzę o najnowszych rozwiązaniach wystawienniczych i muzealnych – mówimy też o tym, że dawno minęły już czasy, kiedy samo zastosowanie nowoczesnych technologii było innowacją. Użycie multimediów musi znajdować swoje uzasadnienie w scenariuszu wystawy, musi wzbogacać o ważne przeżycie, które bez ich użycia nie byłoby możliwe, nie może być tylko pokazem technicznych możliwości. Dalej, jak w przypadku każdego narzędzia użytego w muzeum, najważniejsze pozostaje pytanie, co chcemy za jego pomocą uzyskać.</li>
</ul>
<p>Zapraszam więc do dyskusji na temat zasygnalizowanych tutaj tylko zagadnień poruszonych podczas minionej konferencji oraz do wzbogacenia jej o kolejne kwestie, które Państwa zainteresowały.</p>
<p><a href="http://www.uj.edu.pl/uniwersytet/aktualnosci/video-foto?p_p_id=56_INSTANCE_7Cwe&#038;p_p_lifecycle=0&#038;p_p_state=normal&#038;p_p_mode=view&#038;p_p_col_id=column-3&#038;p_p_col_count=1&#038;groupId=10172&#038;articleId=1284133">Fotoreportaż z konferencji na stronie UJ</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/06/23/miedzy-white-cube-a-black-box-%e2%80%93-szara-rzeczywistosc-kuratorstwa-%e2%80%93-pierwsze-wrazenia-po-konferencji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Emalia, skarby i obecność</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/06/20/emalia-skarby-i-obecnosc/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/06/20/emalia-skarby-i-obecnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2010 12:26:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[człowiek]]></category>
		<category><![CDATA[dziedzictwo]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[spotkanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2280</guid>
		<description><![CDATA[Czasem myślę, że zamiast koncentrować się na rewitalizacji i udostępnianiu dziedzictwa na różne sposoby, warto po prostu zaprosić do muzeum na spotkanie z człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, że forma &#8222;spotkania z człowiekiem w muzeum&#8221; brzmi dość prehistorycznie, a także, że nie jest to ani jedyna, ani pewnie najbardziej adekwatna forma spotkania w muzeum. To w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Czasem myślę, że zamiast koncentrować się na rewitalizacji i udostępnianiu dziedzictwa na różne sposoby, warto po prostu zaprosić do muzeum na spotkanie z człowiekiem. Zdaję sobie sprawę, że forma &#8222;spotkania z człowiekiem w muzeum&#8221; brzmi dość prehistorycznie, a także, że nie jest to ani jedyna, ani pewnie najbardziej adekwatna forma spotkania w muzeum. To w przestrzeni muzealnej w końcu, spotykamy się z ideami, zmianą społeczną, czy &#8211; jakkolwiek rozumianą &#8211; historią. I dzieje się to za pomocą przestrzeni, a zapośredniczają to spotkanie eksponaty. Niby tak, a jednak&#8230;</p>
<p>Na niedawnym otwarciu Fabryki Emalia na krakowskim Zabłociu było bardzo efektownie i atrakcyjnie. Ciepły czerwcowy wieczór, dobrze przygotowany spektakl na otwarcie (obraz i muzyka na żywo), przemówienia nie były za długie, atmosfera ogólnie miła.<br />
<object width="300" height="180"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oSh9IdUaVUc&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/oSh9IdUaVUc&#038;hl=pl_PL&#038;fs=1&#038;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"></embed></object><br />
Nastąpiło symboliczne otwarcie bramy (&#8222;bramy pamięci&#8221;), a następnie coś, co poruszyło dosłownie wszystkich zgromadzonych, którzy wstali z miejsc, jeśli jeszcze siedzieli. Wyjątkowość chwili polegała na tym, że przez bramę (zadziałała symbolika przejścia) mieli przejść dawni pracownicy fabryki &#8211; z czasów wojny, z czasów Schindlera. To oni mieli przywilej wejścia, jako pierwsi na teren oficjalnie otwartego muzeum. <span id="more-2280"></span></p>
<p>Szukaliśmy wzrokiem starszych państwa, którym sporo czasu zajęło dotarcie do bramy z krzeseł w pierwszym rzędzie. Są! Podtrzymywani przez rodziny, zwyczajni staruszkowie. Ale świadomość tego, że są ŻYWYM DOWODEM, że przeżyli, że są tymi samymi ludźmi, którzy brali udział w tej historii sprawiała, że aż się chciało iść i ich dotknąć. Dotknąć autentyku. Żywego dziedzictwa. Czegoś/kogoś prawdziwego.</p>
<p>Potem myślałam, co bym miała do powiedzenia takiemu schindlerowcowi. I jedyne, co mi przyszło do głowy, to same banalne pytania w stylu &#8222;jak to było?&#8221;, &#8222;jak się panu/i udało przeżyć?&#8221; Przecież wiem, że na te pytania odpowiada wystawa. Siła oddziaływania &#8222;czynnika ludzkiego&#8221;?</p>
<p>Wtedy przypomniał mi się pewien spektakl teatru japońskiego, który powstał przy udziale osoby przedstawionej widzom jako &#8222;Żywy Skarb Kultury Japońskiej&#8221; (czy coś takiego). Człowiek ten prezentował sobą cenną i wyjątkową umiejętność robienia lalek (a dokładnie określonej części, określonego typu lalek). Był ogólnie uznawany za mistrza, a jego wiedza, doświadczenie i talent budziły powszechny szacunek. Jego obecność na spektaklu sprowadzała się do niemego współuczestnictwa, ale dzięki temu widowisko miało unikalny wymiar. W sumie nie było też jasne, co dokładnie zrobił dla powstania tamtego konkretnego przedstawienia &#8211; być może tylko był. Myśleliśmy jednak: &#8222;to się dzieje dzięki temu człowiekowi, który jest kolejnym spadkobiercą wielowiekowej tradycji&#8221; albo &#8222;siedzi koło nas żywa skarbnica&#8221;. Hmmm, jakby tylko się wiedziało, o co go zapytać &#8211; taka okazja. </p>
<p><img src="http://www.flickr.com/photos/utaszwarc/4717157950/" alt="" /><img src="<a href="http://www.flickr.com/photos/utaszwarc/4717157950/" title="skarbie.ilustracja by utaszwarc, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4014/4717157950_b8552a055e.jpg" width="500" height="313" alt="skarbie.ilustracja" /></a></p>
<p>Dlatego ostatecznie widzę w muzeum pomoc w stawianiu dobrych pytań. Może i jest to jakaś proteza, w końcu &#8222;autentyczni świadkowie&#8221; są w muzeum rzadko, ale w jakiś sposób można oddać im głos: pozwolić mówić poprzez filmy i nagrania albo inne teksty, które wplatane są w narracje wystawy, żeby o nich potem pomyśleć. Warto też, jestem o tym głęboko przekonana, szukać żywych skarbów kultury wokół nas &#8211; niekoniecznie tych już utytułowanych i z medalami. Może właśnie muzea powinny być na nich szczególnie otwarte? Może warto się zastanowić nad różnymi rodzajami obecności, jakie sytuacja muzealna może zaoferować? </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/06/20/emalia-skarby-i-obecnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kryzys w branży szarlatanów &#8211; rzecz o wielobranżowości</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/04/07/kryzys-w-branzy-szarlatanow-rzecz-o-wielobranzowosci/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/04/07/kryzys-w-branzy-szarlatanow-rzecz-o-wielobranzowosci/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 07 Apr 2010 10:29:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2062</guid>
		<description><![CDATA[Na naszych oczach muzea, modernizując swe dawne funkcje i kusząc widza szeregiem dodatkowych usług, powoli zamieniają się w potężne kombinaty. W odpowiedzi na upodobania smakowe współczesnego konsumenta kultury próbują stać się na rynku czasu wolnego konkurencją dla popularnych centrów rozrywki. By było to możliwe, ewolucjom strukturalnym musi towarzyszyć zmiana strategii promocyjnych; przeniesienie punktu ciężkości z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na naszych oczach muzea, modernizując swe dawne funkcje i kusząc widza szeregiem dodatkowych usług, powoli zamieniają się w potężne kombinaty. W odpowiedzi na upodobania smakowe współczesnego konsumenta kultury próbują stać się na rynku czasu wolnego  konkurencją dla popularnych centrów rozrywki. By było to możliwe, ewolucjom strukturalnym musi towarzyszyć zmiana strategii promocyjnych; przeniesienie punktu ciężkości z tradycyjnych fundamentów instytucji na jej dodatkowe atrybuty: czasowe wystawy, konferencje, sale zabaw dla dzieci czy miejsca spotkań młodzieży, wreszcie punkty usługowe – księgarnie, sklepy, kawiarnie, restauracje. </p>
<p>Najłatwiej skomunikować się z potencjalnym odbiorcą przez odwołanie się do jego podstawowych potrzeb. Zwłaszcza, gdy nie chodzi nam o koneserów sztuki, możliwość zaspokojenia bardziej fizjologicznego głodu będzie znakomitym pretekstem. Szybko konsekwencje takiej strategii odczuje instytucja, którą odwiedzą w porze lunchu pracownicy pobliskich firm, i restauracja, która dzięki prestiżowemu sąsiedztwu zyska rozpoznawalność i sznyt unikalności. Jak na talerzu tę fuzję pozornie odległych smaków ukazuje plakat restauracji <a href="http://www.macval.fr/">MacVal</a> Musee d&#8217;Art Conterporain.</p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/11.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/11-300x224.jpg" alt="" title="1" width="300" height="224" class="aligncenter size-medium wp-image-2105" /></a><br />
Podobny mechanizm wykorzystuje szlachetna elegancką prostotą holenderskiej porcelany reklama kawiarni <a href="http://www.vangoghmuseum.nl/vgm/index.jsp?page=95&#038;lang=en">muzeum van Gogha</a>. W tym wypadku jednak marketingowcy z lapidarną błyskotliwością podejmują grę z równie głośnymi jak samo dzieło motywami biografii malarza.</p>
<p><span id="more-2062"></span><br />
<a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/21.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/21-300x210.jpg" alt="" title="2" width="300" height="210" class="aligncenter size-medium wp-image-2104" /></a><br />
Innym przykładem współpracy kilku podmiotów jest łączna wejściówka do francuskich i hiszpańskich muzeów. Przedsięwzięcie ciekawe nie tylko formalnie ale i koncepcyjnie &#8211; jako popularyzująca zwiedzanie sieć wspierających się instytucji oferowana przez <a href="http://pl.franceguide.com/">France Guide.</a> Tu pokazana w formie obrazu-kolażu najbardziej znanych dzieł, które dzięki naszej percepcji staną się kulturową całością. </p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/31.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/31.jpg" alt="" title="3" width="430" height="590" class="aligncenter size-full wp-image-2102" /></a><br />
Muzea o od lat wyrobionej, mocnej marce muszą borykać się przede wszystkim z głodem nowości u potencjalnych klientów. Starają się go zaspokoić świeżymi inicjatywami. Także reklamowymi, jak w przypadku <a href="http://www.masp.art.br/masp2010/">MASP</a>, którego plakat  obrazuje symboliczne wsparcie, jakie gwarantuje gościom możliwość uczestniczenia w zwiedzaniu z przewodnikiem.</p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/41.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/41.jpg" alt="" title="4" width="427" height="590" class="aligncenter size-full wp-image-2099" /></a></p>
<p>By zapewnić najcenniejszy marketingowo bezpośredni kontakt, istotny zwłaszcza w przypadku odbieranych jako niedostępne muzeów, agencje reklamowe z komunikatem schodzą z afisza. Wychodzą bezpośrednio w miasto i szukają niekonwencjonalnych sposobów dotarcia z przekazem do odbiorcy.<br />
<a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/51.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/51-300x284.jpg" alt="" title="5" width="300" height="284" class="alignleft size-medium wp-image-2081" /></a>Tak stało się w przypadku <a href="http://www.dmns.org/">Denver Museum of Nature and Science</a>, które zaskoczyło przechodniów zapowiedzią nowej, poświęconej Tytanikowi wystawy. Flirtując ze strategią teaserową zrezygnowało z dosłowności &#8222;opakowując&#8221; patos miejskich pomników w kamizelki ratunkowe. </p>
<p>Innym wpadającym w oko przykładem niecodziennych strategii jest kampania dla <a href="http://www.umfa.utah.edu/">Utah Museum of Fine Arts</a> „Spójrz na świat oczyma Moneta i 22 innych mistrzów”. Reklamowe hasło wcielono tu w życie poprzez umieszczenie w przestrzeni miejskiej ujętych w ozdobne ramy szyb o nieregularnej fakturze. W efekcie uzyskano optyczny efekt zbliżony do tego znanego z płócien impresjonistów. </p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/63.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/63.jpg" alt="" title="6" width="338" height="590" class="aligncenter size-full wp-image-2096" /></a></p>
<p>Na koniec przykłady muzeów tortur, które już ze względu na specyfikę eksponatów mają wysoki potencjał rozrywkowy, dlatego by osiągnąć zabawny efekt wystarczą najprostsze zabiegi. Sandwichman amsterdamskiego muzeum jedynie dobitnie wyraża to, co sami myślimy widząc podobne mu żywe reklamy przechadzające się ulicami miast w trzydziestostopniowym upale.<br />
<a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/7.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/7.jpg" alt="" title="7" width="393" height="590" class="aligncenter size-full wp-image-2091" /></a></p>
<p>Praskie muzeum &#8211; maleńkie, bez własnej strony internetowej i z pewnością niezbyt majętne musiało radzić sobie innymi, mniej konwencjonalnymi sposobami. I trzeba przyznać, że wyszło mu to na dobre. Wygrywa motyw popularnych ostrzegawczych naklejek z lubością epatując najpotworniejszymi groźbami – w średniowieczu niepokojąco realnymi, dziś wciąż mocno działającymi na wyobraźnię. To także doskonały przykład użyteczności reklamy w walce z przestępczością!</p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/8.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/8.jpg" alt="" title="8" width="450" height="305" class="aligncenter size-full wp-image-2093" /></a></p>
<p>Mam nadzieję, że tych parę przykładów wybije oręż kryzysu z rąk sceptyków i pokaże, że muzeum w czasach zarazy może sobie świetnie radzić &#8211; także z własnym wizerunkiem. By skutecznie dać o sobie znać niekoniecznie trzeba inwestować w klasyczne, kosztowne kampanie, o których niebanalnych przykładach <a href="http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/#comments">pisałam</a> już na muzoblogu. Czasem kluczem do sukcesu może stać się połączenie sił paru podmiotów, choćby i pozornie odległych, czasem wyróżnienie się przez podkreślenie dotychczas marginalizowanej działalności, czasem wreszcie sięgnięcie po najprostsze, nieoczywiste pomysły. Do tych ostatnich potrzebna jest zwykle tylko odrobina sznurka do snopowiązałki, dobrej woli i wyobraźni &#8211; na przykład pożyczonej od <a href="http://galczynski.kulturalna.com/a-6728.html">Mistrza Konstantego</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/04/07/kryzys-w-branzy-szarlatanow-rzecz-o-wielobranzowosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kreatywność w projekcie – jak i kiedy myśleć o pomyśle?</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/02/11/kreatywnosc1/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/02/11/kreatywnosc1/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 15:55:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[kreatywność]]></category>
		<category><![CDATA[metody]]></category>
		<category><![CDATA[proces]]></category>
		<category><![CDATA[proces kreatywny]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[techniki]]></category>
		<category><![CDATA[twórcze myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1944</guid>
		<description><![CDATA[Powodzenie projektu (wystawy, wydarzenia, programu edukacyjnego itd.) w dużej mierze zależy od dopracowania jego koncepcji przed szczegółowym planowaniem i realizacją. Wypracowanie pomysłu wymaga nakładów – pracy, czasu i kreatywności. Kreatywność projektowa to nie tylko umiejętność twórczego myślenia, ale również porządkowania, opracowywania i dopracowywania pomysłów. To zaplanowany, rozłożony w czasie proces dochodzenia do najlepszego rozwiązania. Często [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/02/29_0095_przyciete2.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/02/29_0095_przyciete2-300x234.jpg" alt="" title="_29_0095_przyciete2" width="300" height="234" class="alignright size-medium wp-image-1960" /></a> Powodzenie projektu (wystawy, wydarzenia, programu edukacyjnego itd.) w dużej mierze zależy od  dopracowania jego koncepcji przed szczegółowym planowaniem i realizacją. Wypracowanie pomysłu wymaga nakładów – pracy, czasu i kreatywności. Kreatywność  projektowa to nie tylko umiejętność twórczego myślenia, ale również porządkowania, opracowywania i dopracowywania pomysłów. To zaplanowany, rozłożony w czasie proces dochodzenia do najlepszego rozwiązania. Często nie doceniamy roli kreatywności w projektach, a od rzetelnie przemyślanej koncepcji zależy jakość realizacji, efektywność wydatkowanych pieniędzy, komfort pracy realizatorów, a nawet sensowność całego przedsięwzięcia. Kreatywność w projekcie nie jest procesem chaotycznym, rządzi się własnymi prawami. Poniżej przedstawimy:<br />
– zjawisko kreatywności w projekcie,<br />
– etapy twórczego myślenia,<br />
– korzyści płynące ze znajomości etapów pracy nad pomysłem.</p>
<p><span id="more-1944"></span><br />
<strong>Jak można rozumieć kreatywność w projekcie?</strong><br />
Słowo „kreatywność” robi furorę. Jest używane i nadużywane nie tylko w kontekście kultury i sztuki, ale również gospodarki. Mówi się o kreatywnych osobach, przemyśle, a nawet miastach. Nie wdając się w semantyczno-logiczną analizę pojęcia, zajmiemy się praktycznym problemem miejsca i roli kreatywności w realizacji projektu.<br />
Kreatywność (twórczość) można rozumieć jako uporządkowany proces, zbiór działań prowadzących do rozwiązania określonego problemu lub wypracowania oryginalnego pomysłu. To ważny etap projektu, poprzedzający szczegółowe planowanie i realizację. Kreatywność w tym ujęciu dotyczy aktywności zespołu przygotowującego projekt. </p>
<p><strong>Jakie są etapy procesu twórczego myślenia?</strong><br />
Kreatywność jako proces wypracowywania oryginalnych rozwiązań nie musi przebiegać w sposób całkowicie spontaniczny. Świadomość etapów twórczego myślenia pozwala uporządkować prace nad przygotowaniem koncepcji projektu. Pomocą służyć może klasyczny model <a href="http://www.directedcreativity.com/pages/WPModels.html">Grahama Wallasa</a>, który dzieli proces twórczy na cztery części: przygotowania, inkubacji, olśnienia i weryfikacji pomysłu. </p>
<p>Faza przygotowania<br />
Znalezienie dobrego pomysłu wymaga czasu, gromadzenia wiedzy o zagadnieniu, dzięki czemu możliwe jest stawianie pogłębionych pytań i formułowanie wstępnych pomysłów. Samo tworzenie pomysłów nie musi zależeć od natchnienia. Można posiłkować się metodami i technikami wspierającymi twórcze myślenie, których od lat 60. XX wieku dostarcza <a href="http://mfiles.pl/pl/index.php/Tw%C3%B3rcze_rozwi%C4%85zywanie_problem%C3%B3w">inwentyka</a>.</p>
<p>Faza inkubacji i faza olśnienia<br />
Wraz z upływem czasu sposób myślenia o projekcie &#8222;dojrzewa&#8221; do momentu, gdy pojawia się pomysł (lub seria pomysłów), który wydaje się wyjątkowo atrakcyjny, najlepszy. Ten ważny moment procesu twórczego jest efektem wcześniejszej pracy i czasu poświęconego na inkubację pomysłu. Słynna <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Eureka_%28okrzyk%29">Heureka</a>! Archimedesa czy sen Mendelejewa, podczas którego rzekomo pojawił się koncept <a href="http://www.ptable.com/">tablicy</a>, to nie szczęśliwy przypadek, ale rezultat działań podjętych w fazie przygotowania i inkubacji.</p>
<p>Faza weryfikacji, dopracowania pomysłu<br />
W fazie olśnienia powstaje jedynie zrąb, ogólna wizja pomysłu. To za mało, by mówić o projekcie. Wybrany pomysł lub seria pomysłów wymaga uszczegółowienia, wykrycia jego słabych stron i dopasowania do posiadanych możliwości (np. budżetu, zespołu, przestrzeni wystawowej). </p>
<p><strong>Dlaczego warto znać proces tworzenia pomysłu?</strong><br />
Znajomość etapów pracy kreatywnej, planowanie czasu na dopracowanie pomysłu przed podjęciem działań realizacyjnych wpływa na przebieg i efekty projektu. W szczególności pozwala:<br />
– uporządkować i odpowiednio rozłożyć w czasie pracę zespołu,<br />
– uwspólnić wizję projektu i uwzględnić zróżnicowane potrzeby w przypadku projektów partnerskich,<br />
– wykryć i wyeliminować jego słabe strony, przewidzieć przynajmniej część trudności już na etapie tworzenia koncepcji, a nie realizacji projektu,</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/02/11/kreatywnosc1/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyspa klucz i jej muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 03:03:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Idziak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[ekspozycja]]></category>
		<category><![CDATA[Ellis Island]]></category>
		<category><![CDATA[Ellis Island Immigration Museum]]></category>
		<category><![CDATA[historia]]></category>
		<category><![CDATA[imigracja]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[New York]]></category>
		<category><![CDATA[statystyki]]></category>
		<category><![CDATA[USA]]></category>
		<category><![CDATA[wyspa klucz]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1905</guid>
		<description><![CDATA[Wyspy Ellis to w krótkiej historii USA miejsce szczególne. Tutaj mieścił się pierwszy port dla okrętów, którymi do Ameryki płynęli imigranci z całego świata. Na wyspie było biuro imigracyjne, szpital a także areszt, w którym przetrzymywano podejrzanych przybyszów. Obecnie na Ellis można zwiedzać Ellis Island immigration Museum. Wystawy poświęcone są historii imigracji do USA i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://maps.google.pl/maps?f=q&#038;source=s_q&#038;hl=pl&#038;q=Wyspa+Ellis,+Jersey+City,+Manhattan,+Nowy+Jork+07305,+Stany+Zjednoczone&#038;ie=UTF8&#038;cd=1&#038;geocode=FXAGbQIdyD6W-w&#038;split=0&#038;sll=52.025459,19.204102&#038;sspn=5.504643,10.821533&#038;hq=&#038;hnear=Wyspa+Ellis,+Jersey+City,+Manhattan,+Nowy+Jork+07305,+Stany+Zjednoczone&#038;z=14">Wyspy Ellis</a> to w krótkiej historii USA miejsce szczególne. Tutaj mieścił się pierwszy port dla okrętów, którymi do Ameryki płynęli imigranci z całego świata. Na wyspie było biuro imigracyjne, szpital a także areszt, w którym przetrzymywano podejrzanych przybyszów. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4323461015/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2761/4323461015_f38b551ca0_m.jpg" width="240" height="180" class="alignleft" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> Obecnie na Ellis można zwiedzać <a href="http://www.ellisisland.org/genealogy/ellis_island.asp">Ellis Island immigration Museum</a>. Wystawy poświęcone są historii imigracji do USA i związanym z nią zjawiskom społecznym, kulturalnym i ekonomicznym. Znaczna część ekspozycji opiera się na danych statystycznych. Ten trudny do prezentacji temat został w Muzeum Imigracji ciekawie rozegrany. Wystawa zajmuje parter budynków administracji dawnego urzędu imigracyjnego i zatytułowana jest Peopling of America. Wejście na wystawę prowadzi przez bramę w murze zbudowanym z walizek, koszy i tobołków, w których imigranci przywozili swój dobytek. Prezentacji danych statystycznych służą tu ogromne, trójwymiarowe makiety rozmieszczone w przestrzeni ekspozycji. Ekspozytory pokazujące różnego rodzaju dane mają formę niskich stołów, na których umieszczono trójwymiarowe słupki, mapy i wykresy. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4322890641/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4035/4322890641_e42a8a25dd_m.jpg" width="240" height="180" class="alignright" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> Opisują one m. in. procentowy udział imigrantów przybywających z różnych krajów i kontynentów, rozkład ilości przybyszów w czasie i towarzyszące mu uwarunkowania (np. sytuacja ekonomiczna na świecie czy klimat polityczny w USA), a nawet zmieniające się w czasie relacje pomiędzy liczbą kobiet i mężczyzn wśród imigrantów. Informacje, które nie znalazły się w ekspozytorach, można przeglądać przeszukując komputerowe bazy danych. Wyniki wyszukiwania wyświetlają się na dużym ekranie w sposób widoczny dla wszystkich zwiedzających. Dane, na podstawie których powstała wystawa, pochodzą z archiwów urzędu imigracyjnego, który nie zawsze gromadził je z tą samą dokładnością. Organizatorzy muzeum informują zwiedzających o ryzyku błędu sugerując już od pierwszej tablicy, że wystawa ma charakter jedynie poglądowy.<br />
<span id="more-1905"></span><br />
<a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4322889849/" title="Ellis Island Immigration Museum by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4008/4322889849_c8f3003e46_m.jpg" width="180" height="240" class="alignleft" alt="Ellis Island Immigration Museum" /></a> W kilku miejscach ekspozycji rozmieszczone zostały stanowiska komputerowe, na których można uzyskać dostęp do archiwów zawierających indeksy nazwisk wszystkich zarejestrowanych na Ellis Island imigrantów. Zwiedzający są tutaj zachęcani do odszukiwania swoich przodków. Centralną część wystawy zajmuje instalacja złożona z portretów imigrantów i współczesnych mieszkańców USA. Zajmuje one pionową ścianę. W zależności od kąta patrzenia widać na niej zdjęcia lub amerykańską flagą narodową. Zestaw portretów jest wciąż aktualizowany &#8211; muzeum zachęca do dokonywania donacji na swoją rzecz oferując możliwość dodania własnego zdjęcia do flagi. Można z tego skorzystać na stronie <a href="http://www.flagoffaces.org/">Flag of Faces</a>. Ciekawą usługę oferuje również sklepik muzealny &#8211; można tutaj zrobić sobie zdjęcie i otrzymać na miejscu fotomontaż, na którym nasza podobizna zostanie zamieniona w portret dawnego imigranta. <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/4324224744/" title="Widok z Ellis island by Avram Iancu, on Flickr"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4037/4324224744_7b3141804d_m.jpg" width="240" height="180" class="alignright" alt="Widok z Ellis island" /></a><br />
Ekspozycja poświęcona danym statystycznym, pełni rolę wstępu do dalszych wystaw prezentujących zjawisko imigracji do USA z perspektywy prawno &#8211; politycznej, obyczajowej, ekonomicznej a także z punktu widzenia losów konkretnych ludzi. W wielu miejscach głos oddano przybyszom, prezentując historie imigrantów, ich listy do ojczyzny, zapiski z pamiętników, czy wielkie reprodukcje portretów wykonanych do celów dokumentacyjnych w Urzędzie Imigracyjnym. Centralnym przekazem tej części wystawy jest znaczenie jakie miał ten skrawek ziemi u wybrzeży Nowego Jorku, dla losów milionów ludzi z całego świata. Wybierając się na Ellis warto też poczytać wydaną niedawno przez Znak książkę Małgorzaty Szejnert <a href="http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,2356,tytul,Wyspa%20klucz"><em>Wyspa klucz</em></a>.  </p>
<p>Fot.: <a href="http://www.flickr.com/photos/agat18k/">Avram Iancu</a><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2008/12/by-nc-sa.gif" alt="" title="by-nc-sa" class="alignnone size-full wp-image-347" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/02/02/wyspa-klucz-i-jej-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kalendarz za komentarz* &#8211; relacja pierwsza</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/01/12/kalendarz-za-komentarz/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/01/12/kalendarz-za-komentarz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 12 Jan 2010 09:26:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Joanna Hajduk</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[interaktywność]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[zabawa]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1868</guid>
		<description><![CDATA[Jest pierwszy komentarz*! Z gwiazdką, bo nie o komentarze tylko chodzi, a o relacje, które wypełnią tę przestrzeń do wypowiedzi, którą chcieliśmy Wam tu stworzyć, zachęcając do noworocznego podsumowywania wspomnień, tych muzealnych. Z muzeami wiążą się przecież konkretne emocje, przeżycia, inspiracje. Każdy z nas w muzeum (jakimś, niekoniecznie swoim) coś przeżył, czymś się zdziwił, czymś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jest pierwszy komentarz*! Z gwiazdką, bo nie o komentarze tylko chodzi, a o relacje, które wypełnią tę przestrzeń do wypowiedzi, którą chcieliśmy Wam tu stworzyć, zachęcając do noworocznego podsumowywania wspomnień, tych muzealnych. Z muzeami wiążą się przecież konkretne emocje, przeżycia, inspiracje. Każdy z nas w muzeum (jakimś, niekoniecznie swoim) coś przeżył, czymś się zdziwił, czymś ucieszył. Takie relacje to też szansa spojrzenia na nas, już nie tak całkiem muzealnie obojętnych, jako na zwiedzających, odbiorców muzealnego komunikatu. A na muzea, jako na miejsca, które nieodmiennie generują emocje. Zachęcamy wszystkich do <a href="http://www.muzeoblog.org/kalendarz-za-komentarz/">dzielenia</a> się i wzajemnego inspirowania. <a href="http://www.mik.krakow.pl/wydawnictwo/kalendarz-2010">Kalendarze</a>, powstałe w wyniku jednego z <a href="http://www.mik.krakow.pl/">MIK</a>-owych projektów, czekają&#8230;</p>
<p><em>Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie<br />
<a href="http://www.mimk.com.pl/aktualnosci/nowa-interaktywna-wystawa-stala/29.html">Wystawa „Wokół koła”</a></p>
<p>Jedno z niewielu miejsc w Krakowie, gdzie ojciec może pobawić się na ekspozycji, o jakiej w jego dziecięcych czasach marzyć nawet nie można było – ba! jeżeli dzieci słabo opanowały naukę czytania, to nawet błysnąć niezwykłą wiedzą o zjawiskach rządzących otaczającym nas Światem. Najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie wajchy, korby i przyciski znalazły się tam po to, aby nimi wajchować, korbować i przyciskać do woli i bez żadnych ograniczeń (a jeżeli komuś dziecko potrafiło w ciągu godziny 100 razy zapalić i zgasić żarówkę w pokoju, tylko dla tej niezwykłej chwili, kiedy wszystko wokół się zmienia, to wie, o czym mówię).<br />
Oczywiście nie do przecenienia jest edukacyjny aspekt tej wystawy, lecz dla mnie jako ojca trzylatki i pięciolatka ważniejsze jest jednak to, że na wystawie praktycznie nie ma miejsc, gdzie ciekawe świata dziecko pozbyć się może ręki, nosa czy języka, a przy okazji zabawy zawsze można przemycić odrobinę wiedzy adekwatną do wieku.</p>
<p>Inne wystawy w rzeczonym muzeum budowane są już z pełnym muzealnym namaszczeniem, wszechobecnym niedotykalstwem eksponatów i zakazem huśtania się na resorach, co może wprawiać w lekką konfuzję, niemniej przy założeniu, że dzieci najpierw wyszaleją się wokół koła, jest pewna szansa na obejrzenie cudów polskiej motoryzacji.<br />
Oczywiście wciąż czekam na ogólnodostępny, niezniszczalny (może tytanowy?) model junaka z przyczepą, warszawy czy innego papamobila, w którym niestrudzone pociechy mogłyby przymierzyć się do kierownicy, póki co jednak pozostaje niezniszczalna warszawa w skansenie kolejowym w Chabówce.</p>
<p>PS. Rower na kwadratowych kołach wydaje się sensowną alternatywą dla Krakowa, biorąc pod uwagę postępującą destrukcję miejskich traktów komunikacyjnych.</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/01/12/kalendarz-za-komentarz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jakie narracje w muzeum?</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/11/18/jakie-narracje-w-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/11/18/jakie-narracje-w-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 18 Nov 2009 10:21:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły on line]]></category>
		<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[interakcja]]></category>
		<category><![CDATA[metoda]]></category>
		<category><![CDATA[multimedia]]></category>
		<category><![CDATA[narracja]]></category>
		<category><![CDATA[przestrzen wirtualna]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1740</guid>
		<description><![CDATA[Jeśli potraktujemy ekspozycję jako narrację prowadzoną w przestrzeni możemy uwzględnić trzy sposoby jej prowadzenia: liniowy, sieciowy lub „narracyjne naprowadzanie” (narrative guidance). W przypadku liniowej narracji (np. chronologicznej) zwiedzający prowadzony jest przez wystawę w zaplanowanym porządku, który narzuca kolejność zwiedzania poprzez kierowanie uwagą zwiedzającego, system oznakowania, układ ciągów komunikacyjnych itp. W przypadku narracji sieciowej, która jest [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli potraktujemy ekspozycję jako narrację prowadzoną w przestrzeni możemy uwzględnić trzy sposoby jej prowadzenia:  liniowy, sieciowy lub „narracyjne naprowadzanie” (<a href="http://mf.media.mit.edu/pubs/conference/NarrGuidance.pdf">narrative guidance</a>).</p>
<p><a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/Boston_Muzeum2.JPG"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/Boston_Muzeum2-150x150.jpg" alt="Boston_Muzeum" title="Boston_Muzeum" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-1746" /></a>W przypadku liniowej narracji (np. chronologicznej)  zwiedzający prowadzony jest przez wystawę w zaplanowanym porządku, który narzuca kolejność zwiedzania poprzez kierowanie uwagą zwiedzającego, system oznakowania, układ ciągów komunikacyjnych itp.</p>
<p>W przypadku narracji sieciowej, która jest charakterystyczna dla interaktywnych centrów, czy muzeów techniki, narratorem jest sam zwiedzający, który wybiera, co i w jakiej kolejności chce zobaczyć, czego się nauczyć i doświadczyć. W tym wypadku sens (narracja) wystawy jest tworzony przez zwiedzającego, bierze się  z jego ciekawości, potrzeb, osobistych doświadczeń i refleksji. Narracja sieciowa może być budowana na zasadzie hipertekstu, gdy różne części, wątki ekspozycji wiążą się tematycznie i odsyłają do siebie.</p>
<p>Trzeci przypadek, czyli tzw. narracyjne naprowadzanie (<a href="http://mf.media.mit.edu/pubs/conference/NarrGuidance.pdf">narative guidance</a>), zaproponował <a href="http://www.nearlife.com/press/bios.html">dr Tinsley A. Galyean</a> w 1995 roku. „Narracyjne naprowadzanie” jest  inspirowane metodami tworzenia <a href="http://www.muzeoblog.org/2008/01/14/lektura-dla-scenarzystow/">scenariuszy filmowych</a>, a jego realizacje zobaczyć można w przestrzeniach wirtualnych, symulatorach, grach itp.  To podejście polegające na aranżowaniu interakcji układających się w narrację wykorzystywane było również w muzeach.  </p>
<p>Poniżej zamieszczone zostały założenia i przykłady tego podejścia z użyciem multimediów.  Wydaje się, że myślenie w kategoriach narracyjnego naprowadzania może być użyteczne nie tylko w tworzeniu wirtualnych przestrzeni, ale również scenariuszy dla materialnych, realnych wystaw.  Atutem narracyjnego naprowadzania jest to że koncentruje  się ono na perspektywie, wrażeniach i możliwościach poznawczych odbiorców prezentowanych treści.<br />
<span id="more-1740"></span></p>
<p>GŁÓWNE ZAŁOŻENIA<br />
<strong>Dwa poziomy narracji</strong><br />
W koncepcji narracyjnego prowadzenia kluczowe jest rozróżnienie fabuły od sposobu w jaki jest ona prezentowana odbiorcy. Narracja ma dwa poziomy:<br />
•	Poziom scenariusza, prezentujący perspektywę nadawcy (autora) i cele jakie chce osiągnąć  (np. wiedzę i treści jakie chce przekazać  odbiorcom)<br />
•	Poziom przedstawienia, prezentacji fabuły, w którym kluczowa jest perspektywa odbiorcy, jego wrażenia, doświadczenia i możliwości poznawcze.<br />
W narracyjnym naprowadzaniu przestrzeń przedstawiająca jest zaprojektowana w taki sposób , by dawać odbiorcy możliwość wyboru a jednocześnie osiągnąć cel autora wystawy. </p>
<p>Poza rozróżnieniem na dwa poziomy narracji (tj. scenariusza i jego przedstawienia) istnieją jeszcze trzy założenia narracyjnego naprowadzania:<br />
<strong>Struktura czasowa narracji</strong><br />
Interaktywna narracja powinna się cechować ciągłością i powiązaniami między kolejnymi zdarzeniami, jak w opowieści dobrego gawędziarza, który panuje nad  światem przedstawionym  oraz  tempem i długością prezentowanej opowieści, wywołując  za pomocą m. in. parametrów czasu i przestrzeni  wrażenie na odbiorcy.<br />
W narracyjnym naprowadzaniu to narracja „prowadzi” za sobą interakcje, dzięki czemu realizowane są cele uwzględnione w  scenariuszu. </p>
<p><strong>Ciągłość interakcji </strong><br />
Prowadzona z użyciem interakcji opowieść  powinna przebiegać w sposób płynny i uwzględniający czasowo-przestrzenne, wymienione wyżej parametry narracji.</p>
<p><strong>Zmiany perspektywy</strong><br />
W narracyjnym naprowadzaniu warto wprowadzać zmiany perspektywy z której prowadzona jest opowieść, podobnie jak w realizacjach filmowych, gdzie wprowadza się zróżnicowane ujęcia, zbliżenia na detale lub ujęcia całościowe, dokonuje się przejść i manipulacji czasem i przestrzenią narracyjną, która stanowi łącznik między scenariuszem , a jego przedstawieniem.  </p>
<p>REALIZACJE<br />
<a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/chicago_Museum1.JPG"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/chicago_Museum1-300x240.jpg" alt="chicago_Museum" title="chicago_Museum" width="300" height="240" class="alignright size-medium wp-image-1752" /></a>Narracyjne naprowadzanie wykorzystane  zostało  w Muzeum Techniki i Przemysłu w Chicago (<a href="http://www.msichicago.org/">Chicago Museum of Science and Industry</a>) na wystawie &#8222;<a href="http://www.msichicago.org/whats-here/exhibits/imaging/">Imaging: Tools of Science</a>&#8222;.<br />
Głównym celem tej wystawy było pokazanie techniki „wirtualnej rzeczywistości” i możliwości jej zastosowania. Autorzy wystawy zdecydowali, ze każde doświadczenie powinno trwało 2 do 3 minut, dzięki czemu możliwe było oszacowani czasu zwiedzania. Każda aktywność budowana będzie zgodnie z <a href="http://www.muzeoblog.org/2008/03/17/lektura-dla-scenarzysty-2/">arystotelejskim  porządkiem</a> i posiadać będzie  wyraźny początek, środek i koniec. </p>
<p>Innym przykładem realizacji nawiązującej do narracyjnego naprowadzania jest projekt edukacyjno-rozrywkowy &#8222;<a href="http://www.virtualfishtank.com/">The Virtual Fishtank</a>&#8221; zrealizowany był w  Muzeum Nauki w Bostonie (<a href="http://www.mos.org">the Museum of Science, Boston</a>), który polegał na tworzeniu własnej ryby na stronie internetowej projektu, służącej później do realizowania interaktywnych eksperymentów i symulacji w wirtualnym stawie podczas wizyty w Muzeum.  </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/11/18/jakie-narracje-w-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O kole w zajezdni tramwajowej</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/11/06/o-kole-w-zajezdni-tramwajowej/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/11/06/o-kole-w-zajezdni-tramwajowej/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 06 Nov 2009 08:51:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1729</guid>
		<description><![CDATA[Wielu trudno uwierzyć, że jest takie muzeum, do którego dzieci same ciągną rodziców i wizyta w którym jest udanym sposobem na spędzenie dobrego czasu wolnego. Mimo kilku mankamentów Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie jest bezsprzecznie jednym z muzealnych fenomenów ostatnich lat. Konsekwentnie prowadzonej polityce rozwoju miejsca w oparciu o kompetentnie rewitalizowaną bazę w zabytkowej zajezdni [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wielu trudno uwierzyć, że jest takie muzeum, do którego dzieci same ciągną rodziców i wizyta w którym jest udanym sposobem na spędzenie dobrego czasu wolnego. Mimo kilku mankamentów <a href="http://www.mimk.com.pl">Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie</a> jest bezsprzecznie jednym z muzealnych fenomenów ostatnich lat. Konsekwentnie prowadzonej polityce rozwoju miejsca w oparciu o kompetentnie rewitalizowaną bazę w zabytkowej zajezdni tramwajowej pomagają dobre pomysły. Misją instytucji jest zachowanie i prezentacja technicznego dziedzictwa Krakowa.Wielu zwiedzających przyciąga unikalna kolekcja tramwajów i samochodów z czasów PRL, dobrze działa ekspozycja poświęcona drukarstwu, na uwagę zasługuje także oddalony od MIMK, ale ściśle we współpracy z nim stworzony Ogród Doświadczeń. Jednak głównym magnesem muzeum jest interaktywna wystawa dla dzieci.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/mimk1-199x300.jpg" alt="Wokół koła" title="Wokół koła" width="199" height="300" class="alignleft" /> Piszę &#8222;dla dzieci&#8221;, ale tak naprawdę to przestrzeń, w której dobrze odnajdą się wszyscy ludzie, którzy mają trochę ciekawości i nie boją się wejścia w skórę ciekawych wszystkiego dzieci. Słyszeliśmy kiedyś taką złotą zasadę, że jeśli wystawa nie podoba się dzieciom (JAKAKOLWIEK) to nie jest dobra. Nowa wystawa &#8222;Wokół koła&#8221; w MIMK jest już drugą propozycją muzeum, w której doskonale odnajdują się nie tylko maluchy, choćby dlatego warto się jej bliżej przyjrzeć. Otwarta trzy tygodnie temu ekspozycja opowiada o kole- w jego różnych zastosowaniach. Żyroskopy, pojazd kołowy, koło dla chomika, idealne koło Leonarda, płyta winylowa i dvd- to tylko kilka wynalazków, których działanie można zrozumieć odwiedzając wystawę. I- na szczęście- autorzy nie ograniczyli się do techniki, zauważając słusznie, że jest technika częścią kultury, wobec czego warto wyjaśnienia fizyczne wzbogacić o szerszy komentarz. <span id="more-1729"></span>W aranżacji wystawy przeważają interaktywne ekspozytory, w większości opisane w sposób zrozumiały, choć długość tekstów przekracza znacznie możliwości czytelnicze dziecka młodszych klas podstawówki. Jednak ponieważ wiem, jak trudno dobrze napisać podpis pod eksponat, doceniam to, że przynajmniej dla mnie opisy były zrozumiałe- choć nie potrafię powtórzyć zbyt wielu zasad działania tych urządzeń (ale myślę, że to nie jest wina muzeum). Spodobało mi się wykorzystanie rozwinięcia liczbowego liczby pi, które pojawia się na wszystkich ścianach hali, gdzie jest wystawa. Aranżacja jest ładna i nowoczesna. Można dotykać, jest dużo miejsca i kolorów. </p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/mimk2-300x199.jpg" alt="Wokół koła" title="Wokół koła" width="300" height="199" class="aligncenter size-medium wp-image-1731" /></p>
<p>Wreszcie napiszę to, co wydaje mi się najważniejsze. Wielu muzealników w obawie przed disnejlandyzacją swoich placówek ucieka przed wprowadzeniem interaktywnych rozwiązań. Natomiast MIMK dobrze radzi sobie z tym problemem: właśnie dzięki temu, że w wystawie interaktywnej interesująco pokazuje świat fizyki przyciąga gości, którzy -czasem przy okazji- odwiedzają też inne kolekcje. I nie ma problemu. </p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/11/mimk3-300x199.jpg" alt="Wokół koła " title="Wokół koła " width="300" height="199" class="aligncenter size-medium wp-image-1732" /></p>
<p>Bardzo dobrze wymyślona jest oferta edukacyjna. Szkoda, że brakuje otwartych zajęć dla indywidualnych zwiedzających, zwłaszcza rodzin. Takie weekendowe warsztaty mogłyby być rozwinięciem wątków rozpoczętych na wystawie, posłużyć do kolejnych doświadczeń, wreszcie utrwalić wiedzę, której tak dużo pojawia się na ekspozycji. Szkoda też, że nie ma dobrego sklepu muzealnego, ani eksperymentalnej restauracji, ale nie będę na to narzekać. I tak MIMK pozostaje jednym z ważniejszych w Krakowie przykładów na to, że muzea mogą być miejscami dobrego czasu wolnego. </p>
<p>Odrębnym tematem jest kwestia sensownego zaprojektowania przestrzeni, która spełnia oczekiwania zarówno dzieci jak i dorosłych. To duże wyzwanie. Czy wydzielać odrębne sale, gdzie dzieci mogłyby się bawić? Kto będzie się wtedy opiekował dziećmi? Może wprowadzać elementy dziecięce do narracji dorosłej? &#8222;Wokół koła&#8221; podobnie, jak wcześniejsza stałą wystawa interaktywna, są przykładami kompromisowych rozwiązań. Dla mnie osobiście wspaniałym rozwiązaniem był także &#8222;Ogród trudnych słówek&#8221; czyli mądry i atrakcyjny plac zabaw, zorganizowany pomiędzy budynkami muzealnymi, a ogródkiem pobliskiej restauracji. Taka przestrzeń nie frustrowała, ani nie nużyła nikogo: dzieci bawiły się same pod okiem rodziców, którzy pod parasolem mogli cieszyć się latem.</p>
<p>Obserwuję to muzeum od wielu lat, od czasu, kiedy w pobliskiej hali na św. Wawrzyńca stał jeden smętny stary tramwaj. Zmiany, które zaszły w międzyczasie pozwalają mi mieć nadzieję, że wszystko tam idzie ku jeszcze lepszemu. </p>
<p>Dziękuję Markowi Golonce za udostępnienie zdjęć z nowej wystawy.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/11/06/o-kole-w-zajezdni-tramwajowej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie chwal akwarium przed zachodem słońca</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 14:52:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1772</guid>
		<description><![CDATA[Zanim ostatecznie zdecydowałam się na napisanie tego posta, miałam- przyznaję- pewne wahanie. Otóż krakowskie Akwarium, o którym pisałam w dobrych słowach na łamach tego bloga jest instytucją ze wszech miar wartą wspierania. To moja osobista opinia nie wsparta powiązaniami biznesowymi, ani instytucjonalnymi. Akwarium jest, a w każdym razie było, jednym z nielicznych miejsc, gdzie bez [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Zanim ostatecznie zdecydowałam się na napisanie tego posta, miałam- przyznaję- pewne wahanie. Otóż krakowskie <a href="http://www.akwariumkrakow.pl/index.php">Akwarium</a>, o którym pisałam w<a href="http://www.muzeoblog.org/2009/03/08/wodne-i-ladowe-przygody-w-lazni/"> dobrych słowach</a> na łamach tego bloga jest instytucją ze wszech miar wartą wspierania. To moja osobista opinia nie wsparta powiązaniami biznesowymi, ani instytucjonalnymi. Akwarium jest, a w każdym razie było, jednym z nielicznych miejsc, gdzie bez rezerwacji można było spędzić dobrej jakości czas wolny. O zaletach pisałam wtedy. A teraz będzie o niedosycie. Z przykrością tym większą o tym piszę, że nadal im kibicuję, ale już znacznie bardziej się zastanowię nad kolejną tam wizytą. </p>
<p>A więc odwiedziliśmy Akwarium pewnej niedzieli, w godzinach wieczornych, wykorzystując to, że gości zaprasza się do godziny 21. Wizyta była rodzinna, uznaliśmy, że po wystawie oprowadzi wszystkich dziecko, pokazując przy okazji, co zapamiętało. (nota bene polecam ten sposób angażowania dzieci w zwiedzanie). Po dobrym otwarciu, bo okazało się, że działa już sklepik z pamiątkami poszliśmy od razu spotkać się ze stworzeniem, które było największym magnesem Akwarium. Otóż żywe skamieniałości, skrzypłocze, zwierzęta żyjące na naszej planecie od milionów lat, mieszkały ostatnio w płytkim akwarium basenowym w czymś nazywanym chyba &#8222;salą odkrywców&#8221;. Byłam przekonana, że min. na skrzypłoczy Akwarium buduje swój unique selling point. Opowiadałam osobiście wielu osobom o tym, że dla niej warto tam przyjść. Naprawdę unikat.<span id="more-1772"></span></p>
<p>A tu&#8230; skrzypłoczy nie ma! Ktoś z pracowników, już nie ubrany w podkoszulek z napisem &#8222;zadaj mi pytanie&#8221; powiedział, że &#8222;poszły do kolekcji&#8221; i nie zaprosił do dotknięcia ani skrzypłoczy, ani niczego innego. Rekiny, które zastąpiły rzeczone skrzypłocze, nie stanowiły żadnej wyjątkowej atrakcji. Nie można było zrobić żadnych szczególnych obserwacji, ani eksperymentów. Sytuację ratowała nieco możliwość podglądania w tubowym akwarium stworzonek, które zagrzebywały się do plastikowych rur, ale umówmy się, to atrakcja bez porównania. </p>
<p>Pomysłowe aranżacje przestrzeni, które ostatnio chwaliłam, zaczynają się rozpadać. Na dnie sadzawki żółwiowej jest tyle nalotu i brudu, że nawet panujący wśród zwierząt tłok (normalnie przywodzący uwagę) schodzi na dalszy plan. Akwaria działają w mocno ograniczonym składzie, to znaczy w tych, które funkcjonują wielu ryb brakuje. Ale jeszcze gorsza sytuacja jest na pierwszym piętrze, gdzie zwiedzający ma wrażenie, że jedna czwarta terrariów jest właśnie &#8222;w trakcie zmiany ekspozycji&#8221;. Tutaj już poważnie budzi się w nas obawa źle wydanych pieniędzy. </p>
<p>Brakuje pracowni badacza- humanisty, która ostatnio zainteresowała nas tym, że pozwoliła na podglądanie pracy pasjonata. Nie działa wiele halogenów do oświetlania gablot. Na podłodze jest kurz, stąd nie zalecamy już dzieciom, żeby wykorzystywały pomyślany o nich &#8222;labirynt&#8221; przejść pod akwariami. Żadne nowe kina, czy sale projekcyjne, wbrew wcześniejszym zapewnieniom, nie działają. Nie ma meduz, które obiecywano. No i wreszcie tak zwana nowa ekspozycja, czyli nosorożec włochaty.</p>
<p>Mam takie niejasne wspomnienie z dzieciństwa. Chodzimy sobie z rodziną pewnej niedzieli po Muzeum PANu na Sławkowskiej w Krakowie i ktoś tłumaczy mi, że gigantyczne zwierzę, którego model gipsowy oglądam to włochaty nosorożec. Pytam, dlaczego jest łysy, skoro nazywa się włochaty. Babcia mi na to tłumaczy, że w muzeach nie wszystko jest takie proste, jakby się mogło wydawać. Przede wszystkim są różne przepisy kon-ser-wa-tor-skie. </p>
<p>Po latach wracam do nosorożca, do nowoczesnej placówki muzealnej, która zawodząc wszelkie nadzieje pokazuje najnudniejszą wystawę świata (gabloty, zdjęcia, trzy różne modele nosorożca itp.). Nosorożec nie wydaje z siebie głosu, a sala mu poświęcona jest malutka- w każdym razie w porównaniu z wagą wielkiego odkrycia. Dziecko spędza tam nie więcej niż minutę (przynajmniej na początku wizyty, kiedy wciąż myśli, że zaraz pogłaszcze skrzypłocza).</p>
<p>Nie będę się pastwić nad innymi rzeczami, które nie zachwyciły. Morał z tego taki, żeby nie obiecywać rozwoju, bo się poważnie nadweręża zaufanie swoich gości, którzy są potencjalnie najlepszymi ambasadorami i reklamą muzeów. Z drugiej strony od dawna wróble na mieście (czy jak to tam warszawiacy mówią) ćwierkały, że nie ma i nie będzie kasy na rozwój Akwarium. I dodawały, że jak Kraków Krakowem żadne muzeum prywatne za nic się nie opłaci. Życzę sobie, a przede wszystkim Akwarium, żeby to nie była prawda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/10/30/nie-chwal-akwarium-przed-zachodem-slonca/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powstanie Muzeum Jana Pawła II w Wadowicach</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/powstanie-muzeum-jana-pawla-ii-w-wadowicach/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/powstanie-muzeum-jana-pawla-ii-w-wadowicach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Oct 2009 09:33:15 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Knaś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[inwestycje]]></category>
		<category><![CDATA[Jan Paweł II]]></category>
		<category><![CDATA[Karol Wojtyła]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Wadowice]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1634</guid>
		<description><![CDATA[16 października 2009 został podpisany list intencyjny w sprawie powołania i organizacji nowej instytucji kultury w Małopolsce pod nazwą: &#8222;Muzeum – Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach&#8221;: Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Archidiecezja Krakowska, Województwo Małopolskie i Gmina Wadowice zadeklarowały poparcie dla idei utworzenia i prowadzenia wspólnej instytucji kultury pn. Muzeum – [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_Rodzinny_Ojca_%C5%9Awi%C4%99tego_Jana_Paw%C5%82a_II_w_Wadowicach"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/10/800px-Wadowice_muzeum.JPG" alt="Wnętrze muzeum" width="496" height="332" class="alignright size-full wp-image-1635" /></a></p>
<p>16 października 2009 został podpisany list intencyjny w sprawie powołania i organizacji nowej instytucji kultury w Małopolsce pod nazwą: <strong>&#8222;Muzeum – Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II w Wadowicach&#8221;:</strong></p>
<blockquote><p>Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Archidiecezja Krakowska, Województwo Małopolskie i Gmina  Wadowice zadeklarowały poparcie dla idei utworzenia i prowadzenia wspólnej instytucji kultury pn. Muzeum – Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II  w Wadowicach. Metropolita Krakowski Ksiądz Kardynał Stanisław Dziwisz,  Bogdan Zdrojewski &#8211; Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Wicemarszałkowie Województwa Małopolskiego Roman Ciepiela i Leszek Zegzda oraz Ewa Filipiak, burmistrz Wadowic podpisali List intencyjny w sprawie utworzenia i prowadzenia tej instytucji kultury.</p></blockquote>
<p>(źródło: portal <a href="http://www.malopolskie.pl/Wydarzenia/index.aspx?id=5020">Województwa Małopolskiego</a>)</p>
<p>Forma przyszłej ekspozycji oraz działalności muzeum została opisana następująco:</p>
<blockquote><p>Muzeum zlokalizowane będzie w Domu Rodzinnym Papieża w Wadowicach, przy ul. Kościelnej 7, gdzie 18 maja 1920 r. urodził się Karol Wojtyła. Projekt przebudowy Muzeum zakłada, że ekspozycja powiększy się do około 1000 m kw. (na czterech kondygnacjach: piwnica, parter, pierwsze piętro i poddasze). Projekt ten przygotowali Barbara i <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_K%C5%82aput">Jarosław Kłaputowie</a> (m.in. autorzy projektu Muzeum Powstania Warszawskiego). Kamienica ma odzyskać swój wygląd z lat 20. ubiegłego wieku. Rozkład sal w muzeum zostanie uporządkowany tematycznie i chronologicznie. Nie zabraknie nowoczesnych multimedialnych prezentacji. Projektanci zadbali o odtworzenie przedwojennego klimatu w mieszkaniu Wojtyłów i w symbolicznym sklepie Balamutha &#8211; ta część muzeum poświęcona będzie historii wadowickich Żydów. Mają też być przygotowane: ekspozycja &#8222;Przebaczam zamachowcowi&#8221;, multimedialne prezentacje papieskich encyklik, sale poświęcone pierwszym latom kapłaństwa Jana Pawła II oraz ludyczny teatrzyk dla dzieci.</p></blockquote>
<p>(źródło: portal <a href="http://www.mkidn.gov.pl/dziennikarze/list_091016.html">MKiDN</a>)</p>
<p>Wywiad z Jarosławem Kłaputem <strong>o projekcie ekspozycji</strong> można przeczytać <a href="http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,88160,5261040,Muzeum_bez_kremowek_odbrazowi_papieza.html">tutaj</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/10/20/powstanie-muzeum-jana-pawla-ii-w-wadowicach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szepty i krzyki czyli porozmawiajmy sloganami cz. II</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 12:33:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[marketing muzealny]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[reklama muzeów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1480</guid>
		<description><![CDATA[Jak starałam się pokazać w pierwszej części tego tekstu, światowe muzea chętnie inicjują kontakt z potencjalnym widzem jeszcze na ulicy. Analogicznie do reklam innych produktów i usług próbują przyciągnąć uwagę zaskoczeniem, co w morzu przekazów staje się coraz trudniejsze. Czasem wołają, czasem szepczą z bilbordu – ton komunikatu dostosowują w zależności, do kogo się zwracają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/m.komiksu1-211x300.jpg" alt="m.komiksu" title="m.komiksu" width="211" height="300" class="alignright size-medium wp-image-1491" /> Jak starałam się pokazać w pierwszej części tego tekstu, światowe muzea chętnie inicjują kontakt z potencjalnym widzem jeszcze na ulicy. Analogicznie do reklam innych produktów i usług próbują przyciągnąć uwagę zaskoczeniem, co w morzu przekazów staje się coraz trudniejsze. Czasem wołają, czasem szepczą z bilbordu – ton komunikatu dostosowują w zależności, do kogo się zwracają i o czym chcą mówić, gdzie to robią i wreszcie co w ten sposób chcą osiągnąć.</p>
<p>Czasem mrugają okiem odwołując się do uświęconych tradycją symboli. Lucca Comics Museum przekonuje w ten sposób, że jest instytucją, która potrafi pozwolić sobie na twórczy dystans do kulturowych i wystawienniczych konwencji.  Jednocześnie daje do zrozumienia, że prezentowana tu, a powszechnie wciąż bagatelizowana, forma ekspresji również jest sztuką. Tylko o ileż zabawniejszą. </p>
<p>Analiza muzealnych kampanii prowadzi do wniosku, że instytucje te, poza reklamami konkretnych, zwykle czasowych wystaw, rzadko kiedy promują się prezentując swoje eksponaty. Przeciwnie, często by zaintrygować stosują odwrotny zabieg i ukrywają je. Choćby, jak w przypadku <a href="http://www.dmns.org/main/en/">Denver Museum of Nature and Science</a>,  kosztem zaglądania nam do sypialni – po to, by radość eksploracji oddać w ręce zwiedzającego. <span id="more-1480"></span></p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/m.historii-naturalnej1.jpg" alt="m.historii naturalnej" title="m.historii naturalnej" width="460" height="313" class="alignnone size-full wp-image-1487" /></p>
<p>Zdobycie nowej świadomości nie musi wiązać się z otwarciem oczu, przewrotnie zapewnia billboard <a href="http://www.tubmanmuseum.com/">Tubman African American Museum</a>. Kusi bowiem gwarancją, że dzięki wizycie w jego murach początkowa ciekawość zwiedzającego zostanie zastąpiona ślepotą… na kolory.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/Tubman.jpg" alt="Tubman" title="Tubman" width="345" height="460" class="alignnone size-full wp-image-1509" /></p>
<p><a href="http://www.vancouverpolicemuseum.ca/">Vancouver Police Museum</a> przez serię ostrzegawczych reklam informuje o zmianach, jakie odwiedzenie go nieuchronnie spowoduje w życiu zwykłego człowieka. Na zdjęciu poniżej daje do zrozumienia, że żadna randka nie będzie taka sama jak wcześniej:</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/police.jpg" alt="police" title="police" width="318" height="460" class="alignnone size-full wp-image-1504" /></p>
<p>Bywa i odwrotnie – agencje potrafią sprzedać produkt obiecując konsumentowi jedynie regres. Wystarczy nasączyć go odrobiną nostalgii i nieskrępowanej radości, z którą każdemu z nas kojarzy się dzieciństwo. Na tym schemacie zawartym w prostym haśle opiera się kampania <a href="http://www.vam.ac.uk/moc/">V&#038;A Museum of Childhood</a>, obiecując powrót do przeszłości i wieczną młodość <em>Ludzie nie przestają się bawić dlatego, że się starzeją. Oni starzeją się, bo przestają się bawić.</em></p>
<p>Powroty, choć umożliwiają nam nabycie nowej świadomości, jednak często bywają bolesne. Szczególnie jeśli odnoszą się do burzliwych wydarzeń z przeszłości. Twórcy kampanii <a href="http://www.memorial-caen.fr/portail/index.php">Le Memorial de Caen</a> zdają się być doskonale świadomi tej ambiwalencji, sugerując, że muzeum jest narzędziem porównywalnym do samochodowego lusterka &#8211; zapewnia szersze spojrzenie bez konieczności oglądania się wstecz:</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/memorial.jpg" alt="memorial" title="memorial" width="460" height="345" class="alignnone size-full wp-image-1513" /></p>
<p>Najbardziej radykalną zmianę perspektywy oferuje bez wątpienia MARGS Museum, które zachęca do dotacji hasłem <em>Teraz Twoja kolej abyś został doceniony</em> i jednym prostym ruchem dokonuje zamiany ról. W ten błyskotliwy sposób jednocześnie dowartościowuje odbiorcę czyniąc z niego dzieło sztuki i ożywia obrazy będące dla wielu tylko skorupą dawno zastygłych idei.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/MARGS.jpg" alt="MARGS" title="MARGS" width="460" height="307" class="alignnone size-full wp-image-1515" /></p>
<p>Zasadniczo ilustracje obu <a href="http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/">części</a> tekstu są elementami kampanii wizerunkowych zapoznających potencjalnego widza ze specyfiką miejsca czy umieszczonej w nim kolekcji. Ale przede wszystkim mających na celu wykreowanie marki. Bo właśnie do uzyskania statusu marki i identyfikacji poprzez nią w morzu konkurencyjnych ofert rynku kultury dąży dziś coraz więcej światowych muzeów.</p>
<p>W tym zestawieniu zależało mi na pokazaniu kilku przykładów odwołujących się do autorytetu instytucji, jednocześnie rozsznurowujących gorset instytucjonalizmu. To jednak zaledwie jedna z <a href="http://www.muzeoblog.org/2010/04/07/kryzys-w-branzy-szarlatanow-rzecz-o-wielobranzowosci/#more-2062">możliwych dróg</a>, którymi może podążać komunikat reklamowy generowany przez nowoczesne muzeum.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Amatorszczyzna z Brukseli</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/11/amatorszczyzna-z-brukseli/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/11/amatorszczyzna-z-brukseli/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Sep 2009 11:59:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1580</guid>
		<description><![CDATA[Uwaga, zapraszam do obejrzenia pierwszego filmu wyprodukowanego przez Dynamikę Ekspozycji. Jest to raczej projekcja naszych zainteresowań, niż dobra rejestracja muzealnej przestrzeni, trwa 49 sekund i tak nie za wiele widać, ale starałam się. Szacunek dla tych, którzy potrafią lepiej:). Czas na autoeksplikację. Materiał został zarejestrowany w Muzeum Instrumentów Muzycznych w Brukseli. Chciałam zwrócić uwagę na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Uwaga, zapraszam do obejrzenia pierwszego filmu wyprodukowanego przez Dynamikę Ekspozycji. Jest to raczej projekcja naszych zainteresowań, niż dobra rejestracja muzealnej przestrzeni, trwa 49 sekund i tak nie za wiele widać, ale starałam się. Szacunek dla tych, którzy potrafią lepiej:). </p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/naot84XybP4&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/naot84XybP4&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
<p>Czas na autoeksplikację. Materiał został zarejestrowany w <a href="http://www.mim.fgov.be/">Muzeum Instrumentów Muzycznych w Brukseli</a>. Chciałam zwrócić uwagę na kilka obecnych tam praktycznych rozwiązań . W pierwszej części filmu można zobaczyć pomysłowo zrealizowaną salę warsztatową. Plecione siedziska są tanie i zabierają mało przestrzeni. Na uwagę zasługuje też prosta aranżacja stanowisk przy ścianie i sufit, gdzie można zawiesić takie rzeczy, które są nam akurat przydatne. Na podłodze oznaczone są stanowiska, które można wykorzystać na przykład do pracy w mniejszych grupach. <span id="more-1580"></span></p>
<p>Następnie przechodzimy na wystawę. Ponieważ tematem przewodnim muzeum są instrumenty muzyczne, zwiedzanie odbywa się w słuchawkach, które odbierają dźwięki odpowiadające odpowiednim instrumentom. Nagranie przygotowane dla każdego stanowiska zawierają próbkę gry, a także fragment mistrzowskiej interpretacji, kiedy można usłyszeć zazwyczaj, jak instrument brzmi w harmonii z innymi. Bardzo ważne jest oznaczenie miejsc, gdzie trzeba stanąć, żeby dobrze usłyszeć dźwięk &#8211; w tym celu wykorzystana jest podłoga. Zamiast powszechnych czerwonych sznureczków oddzielających eksponaty od zwiedzających zaproponowano tutaj oparcia w postaci ramp. Można się wesprzeć na nich słuchając muzyki i oglądając efekty pracy rękodzielników. </p>
<p>W uzupełniającej prezentację tablicy umieszczono: fotografie ilustrujące użycie instrumentów w naturalnej dla nich przestrzeni (np. na hali) i krótkie opisy. Tablice nie przesłaniają eksponatów, wykorzystują natomiast przestrzeń powstałą przy okazji wstawienia instalacji ze ścianek działowych budujących scenerię dla eksponatów. </p>
<p>Wreszcie finał filmu dokumentuje, jak można wykorzystać w muzeum repliki. Harfa dostępna dla zwiedzających (kto by nie chciał dotknąć jej strun?) jest usytuowana obok cennych eksponatów, które są we właściwy sposób chronione. </p>
<p>Bardzo wysoko oceniam samo muzeum i jego działalność. Zwiedzający dostają dużo wsparcia w zwiedzaniu i wizyta jest prawdziwym przeżyciem estetycznym. Opisy do eksponatów i materiały informacyjne są świetnie zredagowane, zajęcia i program warsztatów trafiają w potrzeby zarówno muzyków, jak i wszystkich innych, którzy chcieliby zapoznać się bliżej z instrumentami, wreszcie muzeum znajduje się w jednej z najpiękniejszych i najbardziej charakterystycznych <a href="http://images.google.pl/imgres?imgurl=http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/c/c8/Paul_Saintenoy_-_Old_England.JPG&#038;imgrefurl=http://en.wikipedia.org/wiki/File:Paul_Saintenoy_-_Old_England.JPG&#038;usg=__iQ5l07nlQUHsVjsnstMJI7SQVxk=&#038;h=2592&#038;w=1944&#038;sz=1801&#038;hl=pl&#038;start=5&#038;tbnid=EgICQXL_2I27MM:&#038;tbnh=150&#038;tbnw=113&#038;prev=/images%3Fq%3Dold%2Bengland%2Bbrussels%26gbv%3D2%26hl%3Dpl%26sa%3DG">secesyjnych kamienic</a> w Brukseli. </p>
<p>Opinie innych zwiedzających znajdziecie na <a href="http://www.museumtalks.be/cat/1/">museumtalks</a>, jest tam nawet akcent polski. </p>
<p>Dodam na koniec, że tytułowa amatorszczyzna dotyczy więc wyłącznie filmiku, a nie samego muzeum, które zresztą amatorów aktywnie wspiera. I oby tak dalej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/11/amatorszczyzna-z-brukseli/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzeum Czekolady w Kolonii &#8211; relacja zwiedzającego</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 09 Sep 2009 14:42:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[gospodarka wiedzy]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz]]></category>
		<category><![CDATA[scenariusz wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[spólka]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1567</guid>
		<description><![CDATA[Muzeum Czekolady w Kolonii działa od 1993 roku i jest rzadkim przykładem placówki utrzymującej się z wypracowanych dochodów własnych. Muzeum ufundowane zostało jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (Schokoladenmuseum Köln GmbH). Co zobaczyłem na wystawie? Ekspozycja zbudowana została ze zróżnicowanych przestrzeni: Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie i interakcje (angażowanie dotyku i węchu) Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.schokoladenmuseum.de">Muzeum Czekolady w Kolonii</a> działa od 1993 roku i jest rzadkim przykładem placówki utrzymującej się z wypracowanych dochodów własnych. Muzeum ufundowane zostało jako spółka z ograniczoną odpowiedzialnością (Schokoladenmuseum Köln GmbH). Co zobaczyłem na wystawie? Ekspozycja zbudowana została ze zróżnicowanych przestrzeni:<br />
<strong>Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie i interakcje (angażowanie dotyku i węchu)</strong><br />
Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i kawałka czekolady wkracza do sali opowiadającej<br />
o miejscach na świecie, gdzie, produkowane jest kakao, główny składnik czekolady.<br />
<strong>Przestrzeń druga – fabryka czekolady </strong><br />
Zwiedzający ogląda działającą fabrykę czekolady i jej pracowników przy maszynach.<br />
<strong>Przestrzeń trzecia – „muzeum”</strong><br />
Po zwiedzeniu fabryki zwiedzający staje przed tabliczką nakazującą zachowanie ciszy, gdyż za drzwiami znajduje się…”muzeum”.<br />
<strong>Przestrzeń czwarta –  tropikalna dżungla</strong><br />
<strong>Przestrzeń piąta – sklep kolonialny</strong><br />
<strong>Przestrzenie neutralne – oddech dla zwiedzającego</strong><br />
<strong>Przestrzenie komercyjne </strong><br />
<object width="400" height="300"><param name="flashvars" value="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2F&#038;set_id=72157622195223767&#038;jump_to="></param><param name="movie" value="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed type="application/x-shockwave-flash" src="http://www.flickr.com/apps/slideshow/show.swf?v=71649" allowFullScreen="true" flashvars="offsite=true&#038;lang=en-us&#038;page_show_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2Fshow%2F&#038;page_show_back_url=%2Fphotos%2Fmik_krakow%2Fsets%2F72157622195223767%2F&#038;set_id=72157622195223767&#038;jump_to=" width="400" height="300"></embed></object><br />
<strong>Co mi się podobało?</strong><br />
Koncepcja wystawy oparta na przestrzennych kontrastach<br />
Duża ilość aktywności, ekrany dotykowe z zabawami dla dzieci<br />
Ekspozycyjne „dygresje”, jak wprowadzenie do ekspozycji dzieł sztuki prekolumbijskiej<br />
Zaskoczenia – żywa fabryka czekolady, możliwość poczucia klimatu lasu tropikalnego<br />
Wykorzystanie stereotypu muzeum do gry ze zwiedzającym<br />
<strong>Co mi się nie podobało?</strong><br />
Wiele aktywności służyło wprost reklamowaniu produktów (do nabycia  w markecie muzealnym)<br />
Nieudane rozwiązania dźwiękowe<br />
<span id="more-1567"></span><br />
<strong>Przestrzeń pierwsza – wprowadzenie, interakcja, angażowanie dotyku i węchu  </strong><br />
Zwiedzający, po otrzymaniu biletu i kawałka czekolady wkracza do sali opowiadającej<br />
o miejscach na świecie, gdzie, produkowane jest kakao, główny składnik czekolady.<br />
Używając metalowej suwnicy zwiedzający powoduje zapalanie się diod w wybranych krajach na mapie, a ekran wmontowany w planszę wyświetla statystyki dotyczące lokalnej produkcji kakao. Można tu stanąć twarzą w twarz z mieszkańcem Ameryki Łacińskiej, którego fotografię umieszczono na ruchomym walcu. Uwagę zwracają ruchome gabloty, które są<br />
z upodobaniem poruszane przez najmłodszych zwiedzających. Pojawiają się tu pewne niefortunne  rozwiązania medialne jak głośnomówiące stanowiska dźwiękowe (w tłumie zwiedzających w zasadzie niesłyszalne) lub monitor LCD umieszczony w indiańskiej łodzi. Zwiedzający może rozpoznawać  składniki czekolady z na stanowisku interaktywnym z zagadkami węchowymi. Ostatnim  punktem tej przestrzeni jest makieta fabryki, dzięki której można poznać kolejne fazy cyklu produkcji czekolady. Każdemu składnikowi makiety odpowiada szuflada z opisem fragmentu procesu produkcji.   </p>
<p><strong>Przestrzeń druga – fabryka czekolady </strong><br />
Zwiedzający ogląda działającą fabrykę czekolady i jej pracowników przy maszynach.<br />
Maszyny ze względów bezpieczeństwa mają zablokowane urządzania sterujące.<br />
Na końcu linii produkcyjnej pracowniczka fabryki (muzeum?) częstuje gościa wyprodukowaną czekoladą. Na terenie sali fabrycznej, za szklaną ścianą odbywają się warsztaty kuchenne w których bierze udział kilkuosobowa grupa zwiedzających.  Przechodzący obok goście Muzeum mogą obserwować uczestników warsztatów. Ściany fabryki również są zbudowane ze szkła dzięki czemu zwiedzający może cieszyć oko widokiem na kolońską starówkę i Reńskie bulwary.  </p>
<p><strong>Przestrzeń trzecia – „muzeum”</strong><br />
Po zwiedzeniu fabryki zwiedzający staje przed tabliczką nakazującą zachowanie ciszy, gdyż za drzwiami znajduje się…muzeum. Po wizycie w pełnej światła i dźwięków fabryce  gość wkracza do ciemnej sali z dyskretnie podświetlanymi gablotami ze sztuką prekolumbijską. Zaskoczenie zmniejszają nieco tabliczki informujące o uprawie ważnego składnika czekolady &#8211; kakao &#8211; przez Olmeków, Majów i Azteków. W sali znajduje się ekran dotykowy na którym poprzez proste ćwiczenie można zapoznać się z zasada działania lunety. Innym wyróżniającym się elementem jest manekin  odgrodzony od gablot i zwiedzających grubym sznurem. </p>
<p><strong>Przestrzeń czwarta – tropikalna dżungla </strong><br />
Po przejściu przez podwójne szklane drzwi zwiedzający znajdzie się w wilgotnej i gorącej przestrzeni pełnej tropikalnych roślin wegetujących w krajach tropikalnych.   </p>
<p><strong>Przestrzeń piąta – sklep kolonialny</strong><br />
Rekonstrukcja sklepu kolonialnego.<br />
<strong><br />
Przestrzenie neutralne – oddech dla zwiedzającego</strong><br />
Przezroczystości zastosowane w muzeum znoszą granicę między miastem a muzeum i zwiększają  przestrzeń dla zwiedzającego. Niektóre miejsca, nie mają związku z treścią wystawy, ale wydają się pełnić rolę pauzy w zwiedzaniu. Kontrastowanie przestrzeni i tworzenie miejsc neutralnych, pustych odciąża wystawę i pozwala na zwiedzani bez zmęczenia.   </p>
<p><strong>Przestrzenie komercyjne – dochód dla muzeum</strong><br />
W muzeum znajduje się kawiarnia z widokiem na Ren (gość podczas zwiedzania może zaobserwować widzi kawoszy poprzesz szklaną ścianę)  oraz sklep w wyrobami czekoladowymi. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/09/muzeum-czekolady-w-kolonii-relacja-zwiedzajacego/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co ma piernik do muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 31 Aug 2009 14:42:43 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Relacje]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[piernik]]></category>
		<category><![CDATA[Toruń]]></category>
		<category><![CDATA[warsztat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1535</guid>
		<description><![CDATA[Toruńskie Muzeum Piernika na pierwszy rzut oka dostarcza zwiedzającym wszystkiego, czego mogliby oczekiwać od muzeum. W ciekawej, ubranej w stosowną narrację formie mamy szansę samodzielnie zapoznać się z kunsztem piernikarskim. Tym samym wykorzystana zostaje unikalność miejsca- wiemy, dlaczego pierniki piec będziemy akurat w Toruniu. Wizyta ma charakter całkowicie interaktywny- warsztat opiera się na żywym kontakcie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Toruńskie <a href="http://www.muzeumpiernika.pl/index.php">Muzeum Piernika</a> na pierwszy rzut oka dostarcza zwiedzającym wszystkiego, czego mogliby oczekiwać od muzeum.</p>
<p>W ciekawej, ubranej w stosowną <strong>narrację</strong> formie mamy szansę samodzielnie zapoznać się z kunsztem piernikarskim. Tym samym wykorzystana zostaje<strong> unikalność miejsca</strong>- wiemy, dlaczego pierniki piec będziemy akurat w Toruniu. Wizyta ma charakter całkowicie interaktywny- <strong>warsztat</strong> opiera się na żywym kontakcie z prowadzącymi: wróżką piernikową i mistrzem piekarskim. W ich świat, który zostaje zaanonsowany na wstępie jako &#8222;złoty wiek Torunia&#8221;, zostajemy wprowadzeni w sposób na poły magiczny, czyli składając przysięgę o zachowaniu <strong>tajemnicy</strong> wypieku pierników. Choć żartobliwie, jednak znacząco, zwiedzający zostają w taki sposób zaproszeni do udziału w niedostępnej wszystkim <strong>przygodzie</strong>. Przebrani w dawne stroje nauczyciele są dobrze przygotowani do warsztatów, które dynamicznie prowadzone trwają około 45 minut. Zapamiętują imiona uczestników, do których zwracają się prosząc o wykonanie konkretnych, prostych zadań, czy zadając mobilizujące pytania. <strong>Przestrzeń</strong> zaadoptowanego na potrzeby muzealne mieszkania na toruńskiej starówce jest dobrze wykorzystana: przechodzimy od stołu prezentacji przypraw, do stołu, gdzie przygotowujemy ciasto. Każdy może sam wybrać foremkę na własny piernik, a element <strong>samodzielnego wyboru</strong> jest kolejną zaletą zajęć. Podczas, gdy pierniki pieką się dowiadujemy się jeszcze kilku ciekawostek, poznajemy lokalne legendy piernikowe i powtarzamy najważniejsze informacje. Wreszcie, po wyjęciu gotowych pierników z pieca nie tylko cieszymy się z własnoręcznie wykonanej <strong>pamiątki</strong>, ale także możemy otrzymać imienny <strong>certyfikat</strong> potwierdzający nabycie nowej umiejętności. </p>
<p>Czyż nie jest idealnie? Niby jest, może trochę szkoda, że zarówno muzealny sklepik jak i kafejka są kiepskie w odniesieniu do oferty miejsca. Język zajęć, w którym często pojawiają się staropolskie sformułowania jest momentami całkowicie niezrozumiały dla dzieci (np. chętnie używana pochwała &#8222;dobrze, terminujący&#8221; pozostaje zazwyczaj bez odpowiedzi, bo nie wiadomo, kim/czym jest ów &#8222;terminujący&#8221;), a dzieci nie do końca kupują historię o podróży w czasie. I na to można popatrzeć przez palce, naprawdę. Mimo wszystko. Dla mnie największe zastrzeżenia budzi użycie w kontekście tego miejsca słowa &#8222;muzeum&#8221;.</p>
<p><span id="more-1535"></span></p>
<p>Otóż toruńskie Muzeum Piernika nie posiada eksponatów. W swojej praktyce wykorzystuje jedynie szereg współcześnie wykonanych przedmiotów związanych z prezentowaną przez siebie tematyką. Samo wnętrze także nie tłumaczy się samo (przynajmniej nic nam o tym nie powiedziano). Być może ten brak, który dojmująco odczułam, świadczy o tym, że w definicji muzeum &#8222;autentyczność&#8221; i obecność eksponatów jest ważna. Czy wobec tego to w ogóle jest muzeum? Dla mnie spełnia doskonale wymogi sytuacji muzealnej, a jeszcze bardziej jest dobrze funkcjonującym nowoczesnym (ponowoczesnym?) centrum edukacyjnym, którego jakość i unikalność opiera się na dobrym wykorzystaniu lokalnego nieuchwytnego dziedzictwa. Tylko, że to brzmi znacznie gorzej niż &#8222;muzeum piernika&#8221;, która to nazwa obiecuje być może kontakt z pewnym fenomenem społecznym, a jej pierwszy człon instytucję nobilituje i uwiarygodnia. Muzeum piernika jest bowiem także małym przedsiębiorstwem, słusznie docenionym zresztą nagrodami. I bardzo dobrze. Nie jest przecież tak, że kultura, dziedzictwo, czy muzea powinny uniemożliwiać zarabianie pieniędzy. Wręcz przeciwnie.</p>
<p>Warto życzyć innym muzeom, które inaczej, niż toruńskie Muzeum Piernika mają w ręce silne atuty historycznych wnętrz i wspaniałe zbiory przedmiotowe, aby umiały je wykorzystywać równie lekko i profesjonalnie jak to się dzieje w Toruniu. Wystarczy pamiętać o tym, co im już się udało (a ja pogrubioną czcionką streściłam na początku tego tekstu). </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/08/31/co-ma-piernik-do-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
