<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Muzeoblog programu Dynamika Ekspozycji &#187; Lapidarium</title>
	<atom:link href="http://www.muzeoblog.org/category/lapidarium/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.muzeoblog.org</link>
	<description>Muzeoblog traktuje o innowacjach w muzeach</description>
	<lastBuildDate>Mon, 19 Jul 2010 20:41:00 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Kreatywność w projekcie – co sprzyja twórczej pracy?</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/03/29/warunkikreatywnosci/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/03/29/warunkikreatywnosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 29 Mar 2010 06:32:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[kreatywność]]></category>
		<category><![CDATA[metody]]></category>
		<category><![CDATA[proces kreatywny]]></category>
		<category><![CDATA[projekt]]></category>
		<category><![CDATA[techniki]]></category>
		<category><![CDATA[twórczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=2019</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej przedstawimy warunki sprzyjające pracy twórczej, a wkrótce, wybrane techniki i metody ułatwiające tworzenie pomysłów. Pomysły często powstają przypadkowo. Tymczasem pracę twórczą warto traktować systemowo, jako osobną, zaplanowaną część projektu. Proces twórczy można wzmacniać – stwarzać odpowiednie warunki, korzystać z pomocy służących do tworzenia i obróbki pomysłów. Dopracowane pomysły uwzględniają zróżnicowane potrzeby oraz cele zarówno [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poniżej przedstawimy warunki sprzyjające pracy twórczej, a wkrótce, wybrane techniki i metody ułatwiające tworzenie pomysłów. <a href="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/P1010011.jpg"><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2010/03/P1010011-150x150.jpg" alt="" title="przestrzeń" width="150" height="150" class="alignright size-thumbnail wp-image-2108" /></a><br />
Pomysły często powstają przypadkowo. Tymczasem pracę twórczą warto traktować systemowo, jako osobną, zaplanowaną część projektu. Proces twórczy można wzmacniać – stwarzać odpowiednie warunki, korzystać z pomocy służących do tworzenia i obróbki pomysłów. Dopracowane pomysły uwzględniają zróżnicowane potrzeby oraz cele zarówno zwiedzających, jak i pracowników muzeów. Co może sprzyjać tworzeniu oryginalnych, kompletnych pomysłów wystawy, działań społecznych, edukacyjnych, czy wydarzeń kulturalnych?<br />
– Perspektywa laika,<br />
– Atmosfera,<br />
– Praca zespołowa,<br />
– Zdefiniowanie celu lub problemu.<br />
<span id="more-2019"></span><br />
<strong>Perspektywa laika</strong><br />
Ciekawość i niepełna wiedza sprzyjają kreatywności. Dla laika nie ma zjawisk oczywistych. Dlatego przyjęcie perspektywy laika umożliwia świeże spojrzenie na temat czy problem. Brak wiedzy zmusza do stawiania oryginalnych pytań i poszukiwania własnych, twórczych rozwiązań. Może również posłużyć sprawdzeniu czytelności opracowywanych treści, na przykład komunikatów wystawy, czy poziomu trudności ćwiczeń warsztatowych.</p>
<p><strong>Atmosfera</strong><br />
Często niedoceniany jest fakt, że tzw. dobra atmosfera pracy jest najważniejszym czynnikiem sprzyjającym kreatywności. Na dobrą atmosferę składają się poczucie humoru, otwartość na nowe idee oraz akceptacja niepełnej wiedzy i możliwości popełniania błędów. Otwartość na nie stosowane dotychczas podejście do podejmowanych zagadnień ułatwia zgłaszanie pomysłów i zwiększa motywację do proponowania nowych rozwiązań. Z innowacyjnością związane jest ryzyko popełnienia błędu. Prawo do stawiania pytań, błądzenia, zgoda na popełnianie błędów i uznanie ich za nieodłączny składnik procesu twórczego tworzą przestrzeń sprzyjającą kreatywności.</p>
<p><strong>Praca zespołowa</strong><br />
Praca zespołowa ułatwia precyzyjne sformułowanie problemu lub celu, tworzenie nowych pomysłów, a także ich dopracowanie i weryfikację. Ponadto zwiększa intensywność pracy i pozwala wziąć pod uwagę więcej czynników niż praca jednoosobowa. Przykładowo, wystawa tworzona w zespole złożonym z kuratora, edukatora muzealnego oraz aranżera przestrzeni ekspozycji pozwala na równoczesne wypracowanie tematycznych, edukacyjnych i estetycznych jakości projektu. Zróżnicowanie członków zespołu, ich wiedzy i doświadczeń, sprzyja powstawaniu nieoczekiwanych, oryginalnych pomysłów. Już dwie osoby wystarczają do uzyskania tzw. <a href="http://mfiles.pl/pl/index.php/Efekt_synergii">efektu synergii</a> płynącego z pracy zespołowej. Dodatkowym efektem pracy grupowej może być integracja grupy i jej utożsamienie z efektami pracy, co wzmacnia motywację i odpowiedzialność za efekt projektu, a zatem podnosi jakość jego realizacji. </p>
<p><strong>Zdefiniowanie problemu lub celu </strong><br />
Spontaniczne rozwiązywanie bieżących problemów, szybkie reagowanie, podejmowanie decyzji jest wynikiem tzw. twórczości płynnej, której czas można mierzyć w sekundach lub minutach. Tworzenie koncepcji większego, złożonego projektu, odnosi się do zagadnień, których zwykle nie da się rozwiązać szybko i spontanicznie. Tworzenie kompleksowych pomysłów wymaga bardziej czasochłonnej, tzw. skrystalizowanej twórczości. W przypadku złożonych projektów przydatne jest dążenie do sformułowania problemu, zadania nad którym pracujemy i okresowe wracanie do kontrolnych pytań: jaki mamy główny cel? co chcemy uzyskać? co przekazać? dla kogo? co jest w naszym projekcie najważniejsze? </p>
<p><strong>Inspiracje:</strong><br />
•	E. Jerzyk, G. Leszczyński, H. Mruk, <em>Kreatywność w biznesie</em>, Poznań 2006<br />
•       P. Lasoń, <em><a href="http://www.open-mind.pl/Ideas/KreatC.php">Kreatywność &#8211; cytaty, komentarze</a></em>, [data dostępu, 19.03.2010 r.]<br />
•	Z. Martyniak, <em>Wstęp do inwentyki</em>, Kraków 1997<br />
•	E. Nęcka, <em>Trening twórczości. Podręcznik dla psychologów, pedagogów i nauczycieli</em>, Kraków 1998</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/03/29/warunkikreatywnosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Manekiny</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2010/01/18/manekiny/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2010/01/18/manekiny/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 12:28:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Rzeczy w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[ekspozycja]]></category>
		<category><![CDATA[manekin]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1832</guid>
		<description><![CDATA[Dawno, dawno temu na ulicy Starowiślnej (wtedy Bohaterów Stalingradu) w Krakowie była sobie klinika lalek. Ważna atrakcja na trasie spacerów z wózkami dziecięcymi, kuriozum dla zbłąkanych turystów. Jednych jej witryna pełna nóżek, rączek, główek, włosów, kawałków porcelanowych lalek urzekała, innych odrzucała. Każdy początkujący fotograf, który pokonywał z aparatem Zenit obowiązkowe krakowskie trasy na pobliskim Kazimierzu, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dawno, dawno temu na ulicy Starowiślnej (wtedy Bohaterów Stalingradu) w Krakowie była sobie klinika lalek. Ważna atrakcja na trasie spacerów z wózkami dziecięcymi, kuriozum dla zbłąkanych turystów. Jednych jej witryna pełna nóżek, rączek, główek, włosów, kawałków porcelanowych lalek urzekała, innych odrzucała. Każdy początkujący fotograf, który pokonywał z aparatem Zenit obowiązkowe krakowskie trasy na pobliskim Kazimierzu, starał się wedrzeć w przestrzeń kliniki i uchwycić jej zjawiskowość. </p>
<p>Ruchomą platformą tramwaju wracaliśmy co tydzień wieczorową niedzielną porą do domu obserwując przez okna zmieniające się pejzaże miasta. Klinikę lalek zapamiętałam z tej perspektywy- bez szczegółów, rozmazaną, odległą, niedostępną i trochę nieprawdziwą.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/utaszwarc/3909502780/" title="manekin by utaszwarc, on Flickr"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2568/3909502780_be9411f812.jpg" width="500" height="375" alt="manekin" /></a></p>
<p>Kiedy dzisiaj spotykam w muzeach manekiny, ożywają najpierw te wspomnienia z dzieciństwa, a zaraz potem pojawia się druga fascynacja (wiem, że powszechna) Traktatami o manekinach Brunona Schulza.  Schulz budował na figurze manekina wielowarstwowe ontologie, połączone ściśle z jego myśleniem o mityzacji rzeczywistości. Jednak po latach sięgając na nowo do Schulza odnajduję tam przede wszystkim erotyczną fetyszyzację manekinów, przedstawionych jako bierne obiekty działań zewnętrznych. Podobnie jak w krawiectwie na nieruchomej figurze manekina upina się materiały, a sex doll jest substytutem ciała kochanki, nad którym można mieć całkowite panowanie, tak manekin jest przede wszystkim zamiennikiem żywego człowieka. Jest uśrednionym modelem ludzkim, używanym w zastępstwie dla wygody i ściśle zdefiniowanej użyteczności. <span id="more-1832"></span></p>
<p>Manekiny w muzeach noszą przede wszystkim stroje. Często są elementami scenek rodzajowych, albo ilustrują wykonywane zawody, czy role społeczne. Dają wrażenie kontaktu z uśrednionym reprezentantem jakiegoś szeregu postaci. Czyż podpisuje się manekiny z imienia i nazwiska? Takie, dokładnie rozpoznawalne manekiny kategoryzujemy jako „figury woskowe”, jak ze słynnej kolekcji MadameTussaud, która włożyła swój niezwykły talent w odtworzenie sytuacji niedostępnych zwykłym Londyńczykom. Jej pojawienie się zwiastowało prawdziwy wstęp do ery dominacji spektaklu: woskowe figury w połączeniu z precyzyjną scenografią pozwalały wejść w kontakt ze światem starożytnego Egiptu, Rzymu, czy Rewolucji Francuskiej. Widzowie tych spektakli dawali się uwieść i oczarować statycznym przedstawieniom opowiadającym konkretne, szczególne historie.</p>
<p>Ale manekinów się nie podpisuje, nie są to rozpoznawalne na pierwszy rzut oka kopie istniejących osób. Manekin jest komunikatem „na przykład”. Będąc uśrednieniem, jest zaprzeczeniem konkretu. Nie opowiada, tak pożądanych w muzeach, osobistych historii, nie zdradza sekretów, nie ujawnia nieznanych prawd.</p>
<p>No i czego tu się bać? Czego tu nie lubić? Wcale nie definicyjnej manekinowej statyki, czy często wątpliwej urody figur, a raczej bolesnego uśrednienia. Manekiny muzealne fetyszyzują średniość, a tym samym wzmacniają zasadę porządkującą muzealne działania mianowicie zasadę reprezentacji. Manekin, w przeciwieństwie do figury woskowej, pretenduje do obiektywnego przedstawienia, nie dotyczą go partykularyzmy: wyjątkowe wady postawy, czy dziwne wyrazy twarzy. (Ciekawa jest swoją drogą„reżyseria” manekina, a dokładnie wybór gestu, jaki na zawsze przyjmie.)</p>
<p>Tak więc w muzeum, które pretenduje do obiektywnego, transparentnego przedstawienia jakiejś rzeczywistości/ wycinku rzeczywistości i gdzie interpretacja jest zminimalizowana, ba, ukrywana przed widzami- manekiny mają swoje uzasadnione miejsce. Muzeum jest w takiej perspektywie traktowane, jako instytucja w uprawomocniony sposób formułująca kanon dziedzictwa i poddająca do wierzenia zawarte nim prawdy. Komunikat „na przykład” zostaje w takiej sytuacji muzealnej przekształcony w komunikat „właśnie tak”. </p>
<p>Manekin jest niedialogiczny. Czy jest konieczny w muzeum? Czym go można zastąpić? Na ile jest wyobrażeniem i projekcją gustów projektantów? Być może pozostaje koniecznym elementem scenografii w tym teatrze przedmiotów, w którym zwiedzający są przede wszystkim „widzami”?</p>
<p>ps. na fotografii manekin przedstawiciela kultury przeworskiej. Bardzo współcześnie wygląda, nieco nawet przypomina Brada Pitta, prawda?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2010/01/18/manekiny/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Miękkość kapci pod podeszwą zimowego buta</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/12/30/miekkosc-kapci-pod-podeszwa-zimowego-buta/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/12/30/miekkosc-kapci-pod-podeszwa-zimowego-buta/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 30 Dec 2009 14:06:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1829</guid>
		<description><![CDATA[Pewnego razu wraz z grupą turystów związanych z akcją „Zdobywamy odznakę przyjaciela Krakowa” znalazłam się w Królewskim Zamku na Wawelu. Było wczesne przedwiośnie, dojmujący ziąb i topniejący śnieg nie zachęcały ani trochę do wyjścia z domu. Byłam pewnie w szóstej klasie podstawówki, a grupa składała się z dorosłych ochotników- traktowano mnie z uznaniem i szacunkiem. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnego razu wraz z grupą turystów związanych z akcją „Zdobywamy odznakę przyjaciela Krakowa” znalazłam się w Królewskim Zamku na Wawelu. Było wczesne przedwiośnie, dojmujący ziąb i topniejący śnieg nie zachęcały ani trochę do wyjścia z domu. Byłam pewnie w szóstej klasie podstawówki, a grupa składała się z dorosłych ochotników- traktowano mnie z uznaniem i szacunkiem. Zwiedziliśmy najpierw wystawę „Wawel zaginiony”, która wydała mi się cudem: aranżacja opierała się na przekryciu odkrywek archeologicznych pleksi. Dzięki temu można było chodzić dosłownie pół metra nad średniowieczem. Na podłodze pojawiało się coraz więcej kałuż i pojedynczych kropelek. Iluminacja oświetlająca podziemia rozbłyskała czasem gwiazdkami, gdzieniegdzie zaś przechodziła w mgiełkę.</p>
<p><a href="http://www.flickr.com/photos/bazylek/3282602122/" title="Wawel by bazylek100, on Flickr"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3455/3282602122_4e33678db0.jpg" width="500" height="375" alt="Wawel" /></a></p>
<p>Potem poszliśmy „do wnętrz”. Nie pamiętam, czy to były apartamenty królewskie, czy coś innego, w każdym razie po zostawieniu ubrań we szatni otworzono wielką skrzynię. Ze skrzyni każdy wydobywał dla siebie filcowe kapcie, w których tak dobrze ślizga się po polerowanych podłogach. Przemarznięte i przemoczone nogi wsadziłam do klapiących kapci. Brejowate resztki śniegu szybko się podgrzały. Posuwistymi krokami przyklejonymi do parkietu sunęliśmy po podłogach. Próbując różnych stylów poruszania się, zmienialiśmy jazdę na nartach biegowych w ślizg panczenami. Nie wszyscy oczywiście pozwalali sobie na wygłupy. Niektórzy ślizgali się potajemnie, jak nikt nie patrzył. Inni na przemian wkładali i wyciągali nogi z kapci. Prawdziwym wyzwaniem było pokonanie schodów. Nie bez wysiłku udawało nam się utrzymać wtedy kapcie na swoim miejscu, ale może byliśmy dumni, że włączamy się w polerowanie narodowego skarbu?</p>
<p>Przewodnik był niestety wykluczony z tej przyjemności- miał swoje prywatne pantofle. </p>
<p>A teraz morał. Dlaczego tak dobrze to pamiętam? Bo to nie było tylko chodzenie i zwiedzanie. To był jakiś, niezwykły i gdzie indziej niedostępny sposób przemierzania przestrzeni. Warto (nam) o tym pamiętać przy projektowaniu trajektorii zwiedzania dzisiaj.</p>
<p>PS. Muzeum Miejskie w Tomaszowie Mazowieckim sprzedaje w sklepiku podkoszulki z napisem „A może kapcie?”. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/12/30/miekkosc-kapci-pod-podeszwa-zimowego-buta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barbarzyńca w muzeum</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/12/08/barbarzynca-w-muzeum/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/12/08/barbarzynca-w-muzeum/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Dec 2009 10:18:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[Barbarzyńca w ogrodzie]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Zbigniew Herbert]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1763</guid>
		<description><![CDATA[Jesienią, po letnim lekturowym odkrywaniu nowych lądów języka, budzi się we mnie potrzeba owinięcia ciepłym kocem klasyki. Z myślą o muzeoblogu dałam się zabrać Zbigniewowi Herbertowi w las francuskich i włoskich katedr, by spędzić tu jesień średniowiecza. Jego „Barbarzyńca w ogrodzie” to zbiór esejów, obok „Martwej natury z wędzidłem” i „Labiryntu nad morzem”, obowiązkowy dla [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jesienią, po letnim lekturowym odkrywaniu nowych lądów języka, budzi się we mnie potrzeba owinięcia ciepłym kocem klasyki. Z myślą o muzeoblogu dałam się zabrać Zbigniewowi Herbertowi w las francuskich i włoskich katedr, by spędzić tu jesień średniowiecza. Jego „Barbarzyńca w ogrodzie” to zbiór esejów, obok „Martwej natury z wędzidłem” i „Labiryntu nad morzem”, obowiązkowy dla każdego pasjonata sztuki, muzealnika, Europejczyka.</p>
<p>Herbert jest obdarzonym niebywałym zmysłem detalu fascynatem. Estetą-koneserem, który z wyraźną, acz podszytą ironią, elegancją myśli prowadzi czytelnika ścieżkami zaskakująco współczesnymi. Akademicki historycyzm kłóci się ze sposobem, w który autor lubi mówić o przeszłości, dlatego z satysfakcją nazywa się „opowiadaczem” &#8211; zamiast naukowym obiektywizmem, podszytym pasjami osobistych sympatii. Przyjemność płynąca z tekstu <em>Barbarzyńcy</em> wynika z tytułowej deklaracji &#8211; radości profana buszującego w ogrodzie sztuki. W efekcie muzeum bywa kryjówką przed ponuractwem codzienności. Pisarz potrafi jednak też wzgardzić jego wdziękami i chyżo uciekać, rzucając beztorosko przez ramię </p>
<blockquote><p>Malarstwo oficjalne XIX wieku wszędzie jest jednakowo przeraźliwe. Czym prędzej na powietrze. (s. 106) </p></blockquote>
<p>Historia nie jest tu zastygłą, skamieniałą w zabytkach substancją, lecz niedokończonym wciąż procesem nawarstwiania się zmiennej rzeczywistości. Herbert z precyzją i ostrożnością konserwatora odsłania kolejne „powierzchnie” estetyki, niczym warstwy polichromii w kościołach osadzające się wielością stylów na pierwotnej surowości murów.  Podobnie rzecz ma się ze strukturą opowieści &#8211; obok właściwej pogawędki o zmiennej naturze piękna, na niezwykłą harmonię <em>Barbarzyńcy</em> składają się  codzienne, uliczne obserwacje. Spacerujący niespiesznie przechodnie wielu kultur stają się równorzędnymi konstruktorami doskonałych proporcji szkicowanej przez pisarza perspektywy. <span id="more-1763"></span></p>
<p>Czytając barwne, skrzące celnością obserwacji eseje, nie pozwalam jednak wyciągnąć się w intrygujące zaułki dygresji, oddalone od turystycznych szlaków. Imperatyw muzeoblogowej użyteczności każe skupić się na samych muzeach. Jednak nawet ze wzrokiem spiętym poczuciem obowiązku nie mogę się nie przysiąść do autora, gdy z leniwym zainteresowaniem popija życie ulicy zawiesistym espresso. Właśnie w takich momentach, jakby mimochodem, Herbert wgryza się w miąższ najciekawszych estetycznych syntez. Jak choćby tej, w istocie punktującej różnicę między włoskim i francuskim myśleniem o sztuce: </p>
<blockquote><p>Upał był nieznośny i ja, który przed chwilą unosiłem się na skrzydłach estetycznej ekstazy, mam ochotę przeklinać muzea, zabytki i słońce.<br />
Nareszcie trattoria (…). Na początek zamawiam spaghetti. Potrawa ta, jak wiadomo, stanowi wstęp do właściwego posiłku. Francuzi zaczynają od podniecających przystawek, Włosi postępują rozsądniej (…). Filozofia gustu na półwyspie polega na tym, że naprzód możliwie szybko należy zaspokoić głód, a potem dopiero myśleć o wrażeniach smakowych. (s. 116) </p></blockquote>
<p>O samych muzeach autor pisze mało, bo jako muzeum chce traktować otaczającą rzeczywistość. </p>
<blockquote><p>Nasi przodkowie nie mieli w tym stopniu, co my, skłonności do zakładania muzeów. Przedmiotów dawnych nie zamieniali w eksponaty zamknięte w szklanych gablotkach. Używali ich do nowych konstrukcji, wcielali przeszłość w teraźniejszość bezpośrednio. Dlatego zwiedzanie takich miast, jak Arles, gdzie przemieszane są epoki i kamienie, jest bardziej pouczające niż chłodny dydaktyzm usystematyzowanych kolekcji. Nic bowiem wymowniej nie świadczy o trwałości dzieł ludzkich i dialogu cywilizacji niż spotkany nagle i nie opisany w przewodnikach renesansowy dom zbudowany na rzymskich fundamentach z romańską rzeźbą nad portalem. (s. 60) </p></blockquote>
<p>Herbert szuka muzeów drwiących z typowej im &#8222;świątynności&#8221; powleczonej środkiem antystatycznym nauki. Tęskni za żywą przestrzenią zamieszkałą przez sztukę, miejscem intymnej rozmowy. Jednak osobistość kontaktu zakłóca pokrzykiwanie przewodników, naganiających stadka turystów ku zagrodom eksponatów. Zaś inne konfiguracje rozmowy są niedozwolone: </p>
<blockquote><p>Zdradziłem się z moimi wątpliwościami jednemu z muzealnych strażników w granatowym mundurze ze srebrnymi guzikami. Stał pod ścianą i, jak to oni, wiódł tajemniczą egzystencję półrzeczy, półczłowieka. Wolno podniósł wężowe powieki, wysłuchał moich uwag, a potem zasyczał, że w muzeum Jacquemart-André nie ma falsyfikatów. Nie było, nie ma i nie będzie. Zostawiłem go w spokoju pod ścianą. Jak wyschnie już zupełnie, zamienią go na halabardę lub krzesło. (s. 333) </p></blockquote>
<p> Klasyczny, a zarazem nieznośnie współczesny opis, prawda? Jak cały Herbert: przewodnik i gospodarz, który kpiarskie ciepło i szczerą dumę łączy w snutych przez siebie z wdziękiem historiach.<br />
Zwłaszcza w ciągnące się deszczem po szybach wieczory zapraszam do lektury-włóczęgi, którą sączy się jak wytrawne wino w tętniącym letnim życiem cieniu kawiarnianego parasola. </p>
<p>(Źródło wszystkich zamieszczonych w tekście cytatów: Z. Herbert, <em>Barbarzyńca w ogrodzie</em>, Warszawa 1973.)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/12/08/barbarzynca-w-muzeum/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Szepty i krzyki czyli porozmawiajmy sloganami cz. II</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 29 Sep 2009 12:33:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[marketing muzealny]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>
		<category><![CDATA[reklama muzeów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1480</guid>
		<description><![CDATA[Jak starałam się pokazać w pierwszej części tego tekstu, światowe muzea chętnie inicjują kontakt z potencjalnym widzem jeszcze na ulicy. Analogicznie do reklam innych produktów i usług próbują przyciągnąć uwagę zaskoczeniem, co w morzu przekazów staje się coraz trudniejsze. Czasem wołają, czasem szepczą z bilbordu – ton komunikatu dostosowują w zależności, do kogo się zwracają [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/m.komiksu1-211x300.jpg" alt="m.komiksu" title="m.komiksu" width="211" height="300" class="alignright size-medium wp-image-1491" /> Jak starałam się pokazać w pierwszej części tego tekstu, światowe muzea chętnie inicjują kontakt z potencjalnym widzem jeszcze na ulicy. Analogicznie do reklam innych produktów i usług próbują przyciągnąć uwagę zaskoczeniem, co w morzu przekazów staje się coraz trudniejsze. Czasem wołają, czasem szepczą z bilbordu – ton komunikatu dostosowują w zależności, do kogo się zwracają i o czym chcą mówić, gdzie to robią i wreszcie co w ten sposób chcą osiągnąć.</p>
<p>Czasem mrugają okiem odwołując się do uświęconych tradycją symboli. Lucca Comics Museum przekonuje w ten sposób, że jest instytucją, która potrafi pozwolić sobie na twórczy dystans do kulturowych i wystawienniczych konwencji.  Jednocześnie daje do zrozumienia, że prezentowana tu, a powszechnie wciąż bagatelizowana, forma ekspresji również jest sztuką. Tylko o ileż zabawniejszą. </p>
<p>Analiza muzealnych kampanii prowadzi do wniosku, że instytucje te, poza reklamami konkretnych, zwykle czasowych wystaw, rzadko kiedy promują się prezentując swoje eksponaty. Przeciwnie, często by zaintrygować stosują odwrotny zabieg i ukrywają je. Choćby, jak w przypadku <a href="http://www.dmns.org/main/en/">Denver Museum of Nature and Science</a>,  kosztem zaglądania nam do sypialni – po to, by radość eksploracji oddać w ręce zwiedzającego. <span id="more-1480"></span></p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/m.historii-naturalnej1.jpg" alt="m.historii naturalnej" title="m.historii naturalnej" width="460" height="313" class="alignnone size-full wp-image-1487" /></p>
<p>Zdobycie nowej świadomości nie musi wiązać się z otwarciem oczu, przewrotnie zapewnia billboard <a href="http://www.tubmanmuseum.com/">Tubman African American Museum</a>. Kusi bowiem gwarancją, że dzięki wizycie w jego murach początkowa ciekawość zwiedzającego zostanie zastąpiona ślepotą… na kolory.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/Tubman.jpg" alt="Tubman" title="Tubman" width="345" height="460" class="alignnone size-full wp-image-1509" /></p>
<p><a href="http://www.vancouverpolicemuseum.ca/">Vancouver Police Museum</a> przez serię ostrzegawczych reklam informuje o zmianach, jakie odwiedzenie go nieuchronnie spowoduje w życiu zwykłego człowieka. Na zdjęciu poniżej daje do zrozumienia, że żadna randka nie będzie taka sama jak wcześniej:</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/police.jpg" alt="police" title="police" width="318" height="460" class="alignnone size-full wp-image-1504" /></p>
<p>Bywa i odwrotnie – agencje potrafią sprzedać produkt obiecując konsumentowi jedynie regres. Wystarczy nasączyć go odrobiną nostalgii i nieskrępowanej radości, z którą każdemu z nas kojarzy się dzieciństwo. Na tym schemacie zawartym w prostym haśle opiera się kampania <a href="http://www.vam.ac.uk/moc/">V&#038;A Museum of Childhood</a>, obiecując powrót do przeszłości i wieczną młodość <em>Ludzie nie przestają się bawić dlatego, że się starzeją. Oni starzeją się, bo przestają się bawić.</em></p>
<p>Powroty, choć umożliwiają nam nabycie nowej świadomości, jednak często bywają bolesne. Szczególnie jeśli odnoszą się do burzliwych wydarzeń z przeszłości. Twórcy kampanii <a href="http://www.memorial-caen.fr/portail/index.php">Le Memorial de Caen</a> zdają się być doskonale świadomi tej ambiwalencji, sugerując, że muzeum jest narzędziem porównywalnym do samochodowego lusterka &#8211; zapewnia szersze spojrzenie bez konieczności oglądania się wstecz:</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/memorial.jpg" alt="memorial" title="memorial" width="460" height="345" class="alignnone size-full wp-image-1513" /></p>
<p>Najbardziej radykalną zmianę perspektywy oferuje bez wątpienia MARGS Museum, które zachęca do dotacji hasłem <em>Teraz Twoja kolej abyś został doceniony</em> i jednym prostym ruchem dokonuje zamiany ról. W ten błyskotliwy sposób jednocześnie dowartościowuje odbiorcę czyniąc z niego dzieło sztuki i ożywia obrazy będące dla wielu tylko skorupą dawno zastygłych idei.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/08/MARGS.jpg" alt="MARGS" title="MARGS" width="460" height="307" class="alignnone size-full wp-image-1515" /></p>
<p>Zasadniczo ilustracje obu <a href="http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/">części</a> tekstu są elementami kampanii wizerunkowych zapoznających potencjalnego widza ze specyfiką miejsca czy umieszczonej w nim kolekcji. Ale przede wszystkim mających na celu wykreowanie marki. Bo właśnie do uzyskania statusu marki i identyfikacji poprzez nią w morzu konkurencyjnych ofert rynku kultury dąży dziś coraz więcej światowych muzeów.</p>
<p>W tym zestawieniu zależało mi na pokazaniu kilku przykładów odwołujących się do autorytetu instytucji, jednocześnie rozsznurowujących gorset instytucjonalizmu. To jednak zaledwie jedna z <a href="http://www.muzeoblog.org/2010/04/07/kryzys-w-branzy-szarlatanow-rzecz-o-wielobranzowosci/#more-2062">możliwych dróg</a>, którymi może podążać komunikat reklamowy generowany przez nowoczesne muzeum.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>O wszystkim i o niczym czyli porozmawiajmy sloganami cz. I</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Aug 2009 04:04:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Magdalena Link-Lenczowska</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[design]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum w reklamie]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[przedsiębiorczość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1408</guid>
		<description><![CDATA[Muzea nie kojarzą nam się zwykle z rozmową. Mają przede wszystkim chronić i przechowywać wiedzę zawartą w przedmiotach. Czasem, zmienione w nietykalną formułę eksponatu, owe rzeczy pokazywać światu. Wraz z wolnym rynkiem do podstawowych zobowiązań doszło kolejne, wcześniej bagatelizowane – sprawić, by ludzie chcieli wspiąć się po schodach instytucji i oglądać zahibernowane w szklanych gablotach [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Muzea nie kojarzą nam się zwykle z rozmową.  Mają przede wszystkim chronić i przechowywać wiedzę zawartą w przedmiotach. Czasem, zmienione w nietykalną formułę eksponatu, owe rzeczy pokazywać światu. Wraz z wolnym rynkiem do podstawowych zobowiązań doszło kolejne, wcześniej bagatelizowane – sprawić, by ludzie chcieli wspiąć się po schodach instytucji i oglądać zahibernowane w szklanych gablotach i lśniących posadzkach eksponaty.<br />
<img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/07/byk1.jpg" alt="byk" title="byk" width="250" height="328" class="alignleft size-full wp-image-1412" />Mam nadzieję, że ten tekst dostarczy paru inspiracji tym, którym zależy na rozmrożeniu przedmiotów z pęt nieprzystępnej ekspozycji przy pomocy mniej konwencjonalnych środków.<br />
Naturalnie pierwszym krokiem jest tu przearanżowanie i ożywienie przestrzeni.  <a href="http://www.getty.edu/museum/">J. Paul Getty Museum</a> ironicznie mruga do widza, żartując z wmawianego mu przez media upodobania do sensacji. Zamiast w przyciężkie historyczne ramy na swoich reklamowych plakatach oprawia eksponaty najmodniejszą od kilku sezonów estetyką ulicznego, tabloidowego newsa. W zabawnej formie sygnalizuje, że nie chce się kojarzyć z martwą tradycją, lecz nowością, sensacyjnością i silnymi emocjami.<br />
<span id="more-1408"></span><br />
<strong>Rynek sztuki to nie rynsztok</strong><br />
Ekspozycyjna rewolucja może jednak nie wystarczyć, by namówić  odbiorcę na rozmowę w informacyjnym szumie tysięcy konkurencyjnych ofert. Rynek kultury, choć częściowo chroniony przez państwo, <em>de facto </em>rządzi się tymi samymi prawami, co sprzedaż innych produktów. Dlatego wymaga przemyślanego marketingu. Choć myślenie to wciąż jest u nas niepopularne, warto się z nim skonfrontować. <img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/07/komunizm.jpg" alt="komunizm" title="komunizm" width="250" height="354" class="alignright size-full wp-image-1415" />Zamykając oczy na jakieś zjawisko trudno liczyć, że zniknie, a tym bardziej, że uchronimy się przed nim. Polskie spychanie problemu pod dywan wynika po trosze z nieświadomości i obaw przed spostponowaniem kultury kapitalistycznym myśleniem o niej. Tymczasem nawet w niesprzyjającym kontekście komunizmu fuzja tych dwu przeciwstawnych opcji może zaskoczyć rezultatem, przyczyniając się do tak pożądanego w polityce ocieplenia wizerunku. Doskonałym przykładem takiego procesu jest kampania reklamowa <a href="http://www.muzeumkomunismu.cz/">praskiego Muzeum Komunismu</a> z ironiczną dwuznacznością zachęca do wejścia z historią w intymną relację.</p>
<p><strong>Podprogowa profanacja</strong><br />
Nie mam wątpliwości, że nasze narodowe dziedzictwo zasługuje na szczyptę także tego typu desakralizacji. Jak zwykle mamy parę lat do nadrobienia, dzięki czemu tradycjonaliści mogą przyjrzeć się światowym praktykom i zweryfikować własne obawy.<br />
Nowoczesne instytucje kultury otwarcie zapraszają do konfrontacji. Nie unikają jej mimo świadomości, że przyjdzie im zmierzyć się z morzem mitów, &#8222;wikipedycznej&#8221; wiedzy i stereotypów &#8211; także na swój temat. <a href="http://science.naturkundemuseum-bw.de/en">Museum für Naturkunde w Stuttgarcie</a> wie, że najniebezpieczniejszą bombę ignorancji niezawodnie można rozbroić absurdem, pozwalając się dzięki niemu łatwo zapamiętać. A stąd już zaledwie krok do tego, by odbiorca reklamy odwiedził muzeum, by przekonać się osobiście jak naprawdę było z tą ewolucją.<br />
<img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/07/struś.jpg" alt="struś" title="struś" width="460" height="314" class="alignnone size-full wp-image-1422" /></p>
<p><strong>A mury runą</strong><br />
Polska reklama ma historię krótką jak demokracja, musiała więc przejść przyspieszony kurs komunikowania się z odbiorcą &#8211; od prostego, bezpośredniego przekazu po bardziej abstrakcyjny. Dziś coraz częściej jest konieczne odejście od oczywistych skojarzeń, gra z odbiorcą, budowanie nowych sensów humorem. Nawet na tym tle muzealna promocja znajduje się wciąż w powijakach. Winne są nie tylko brak środków czy zwykłego zrozumienia dla znaczenia takich przedsięwzięć. <img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/07/powiesić-Boznańską1.jpg" alt="powiesić Boznańską" title="powiesić Boznańską" width="250" height="335" class="alignleft size-full wp-image-1426" />Muzea zaczynają dostrzegać konieczność działań marketingowych; opracowują nowe logotypy, modernizują strony internetowe, zatrudniają fachowców od wizerunku. Wciąż jednak strategie te mają służyć przede wszystkim stworzeniu marki  budzącej skojarzenia ze stabilnością, solidnością, bogactwem tradycji i historii. Czyli nic nowego. Potwierdzającym regułę wyjątkiem są anarchizujące plakaty z Warszawskich Targów Sztuki. Ich slogany <em>Powiesić Boznańską</em> czy  <em>Wyspiański do domu</em> to świetny pomysł, który jako autentyczne graffiti wysprejowane na murze byłby fantastyczną kampanią ambientową.<br />
Także w reklamie skandowanie to pierwszy krok do tego, by nauczyć się <a href="http://www.muzeoblog.org/2009/09/29/szepty-i-krzyki-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-ii/?preview=true&#038;preview_id=1480&#038;preview_nonce=0bc9ee3140">rozmawiać</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/08/14/o-wszystkim-i-o-niczym-czyli-porozmawiajmy-sloganami-cz-i/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wajda w Bochni o muzeach</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/05/25/wajda-w-bochni-o-muzeach/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/05/25/wajda-w-bochni-o-muzeach/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 25 May 2009 16:15:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Knaś</dc:creator>
				<category><![CDATA[Ciekawe publikacje]]></category>
		<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Instytucje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea i wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[Andrzej Wajda]]></category>
		<category><![CDATA[Bochnia]]></category>
		<category><![CDATA[Czwartkowe Spotkania Muzealne]]></category>
		<category><![CDATA[Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=1142</guid>
		<description><![CDATA[W Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni 13 maja odbyło się spotkanie z Andrzejem Wajdą . Do spotkania doszło w ramach stałego programu muzeum o nazwie „Czwartkowe Spotkania Muzealne” . Mieszkańcy Bochni mogli wysłuchać opowieści reżysera o jego związkach z muzeami oraz o jego działalności poświęconej muzeom. Na początku Andrzej Wajda wyraził swoje szczęście, że [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W <a href="http://www.muzeum.bochnia.pl/">Muzeum im. Stanisława Fischera w Bochni</a> 13 maja odbyło się spotkanie z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Wajda">Andrzejem Wajdą</a> . Do spotkania doszło w ramach stałego programu  muzeum o nazwie <a href="http://www.muzeum.bochnia.pl/v2008/index.php?option=com_content&amp;task=blogcategory&amp;id=57&amp;Itemid=141">„Czwartkowe Spotkania Muzealne”</a> . Mieszkańcy Bochni mogli wysłuchać opowieści  reżysera o jego związkach z muzeami oraz o jego działalności poświęconej muzeom.</p>
<p><img src="http://www.muzeoblog.org/wp-content/uploads/2009/05/wajda.jpg" alt="Wajda" width="500" height="352" class="aligncenter size-full wp-image-1172" /><br />
Na początku Andrzej Wajda wyraził swoje szczęście, że po wielu latach namów ze strony dyrektora muzeum w Bochni  Jana Flaszy udało mu się wziąć udział w tym spotkaniu. To poniekąd jego powrót w rodzinne strony.  Ojciec reżysera ukończył w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Bochnia">Bochni</a> gimnazjum, a urodził się we wsi Szarów niedaleko Bochni. Tu też mieszkali i pracowali jego krewni ze strony ojca.</p>
<p>Po pierwszym pytaniu o to, dlaczego muzealny obraz (przeszłości) okazał się współcześnie tak ekspansywny i ważny oraz o to, co ludzie chcą ocalić z muzeach Andrzej Wajda zaprezentował gawędę o sobie, muzeach i  niezwykłych historiach, które „przydarzyły” się mu w muzeach.  A mówił tak.</p>
<p><span id="more-1142"></span><br />
Kiedy dorastał nie było muzeów,  swoją pierwszą wystawę zobaczył w Sukiennicach w czasie II wojny światowej. <a href="http://www.manggha.krakow.pl/o-nas/historia">Prezentowała ona zbiory japońskie Mangghi Jasieńskiego i powstała w ramach współpracy Osi  Berlin – Rzym –Tokio</a> .  Dopiero potem podróżując po świecie zaczął poznawać muzea.</p>
<p>Muzeum to w jego opinii „droga do budowania społeczeństwa”. Bo bez przeszłości  społeczeństwo jest tylko zbiegowiskiem, nic ich nie klei.</p>
<p><a href="http://www.manggha.krakow.pl/">Centrum Sztuki i Techniki  Japońskiej Manggha</a> powstało w 1994 roku. Było pierwszym po 1937 roku nowym, specjalnie zaprojektowanym i wybudowanym gmachem muzeum w Polsce. Autor projektu <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Arata_Isozaki">Arata Isozaki</a> chciał postawić „coś nad wodą”. Wolna działka znajdowała się PO DRUGIEJ STRONIE WISŁY. Wszyscy pukali się w czoło.  Ale czy jest  „bardziej reprezentatywne miejsce w Krakowie niż na przeciwko Wawelu”? </p>
<p>Budowa centrum była niezwykłą przygodą dla Andrzeja Wajdy – to był pęd wydarzeń, niesamowitych pomysłów, planów ratunkowych (budowę centrum wsparli między innymi związkowcy japońscy, dla których „potwierdzeniem” wykorzystania dotacji było obejrzenie przez ich delegację postępu prac).  Autor „Kanału” powiedział, że muzeum powstało dlatego, że to był „dziwny czas, kiedy to my byliśmy górą, bo jedna władza uciekała, a druga jeszcze nie była wystarczająco mocna”. Więc nie przeszkadzali wystarczająco mocno twórczym inicjatywom. „Teraz idzie mi gorzej” – tak podsumował Andrzej Wajda obecne przedsięwzięcia muzealne. </p>
<p><a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Krystyna_Zachwatowicz">Krystyna Zachwatowicz</a> , żona Andrzeja Wajdy stara się o otwarcie <a href="http://www.muzhp.pl/muzeum/161/muzeum-prl.html">Muzeum PRL-u w Nowej Hucie</a> (ma to być filia Muzeum Historii Polski w Warszawie) – obecnie przygotowuje zapowiedź muzeum, czyli wystawę zdjęć Nowej Huty.</p>
<p>Andrzej Wajda jest obecnie zaangażowany w dwa projekty muzealne (te, z którymi idzie mu gorzej). Pierwszy dotyczy rozbudowy Centrum Manggha o nowy pawilon wystawienniczy <a href="http://krakoff.info/2008/05/26/galeria-europa-daleki-wschod/">„Galeria Europa – Daleki Wschód” </a> . Miałoby to być miejsce prezentowania innych niż Japonia państw Dalekiego Wschodu (np. Chiny, Korea) oraz sztuki europejskiej, która czerpie inspiracje właśnie z tamtego rejonu. Drugi projekt dotyczy powołania <a href="http://www.elektrownia.art.pl/indexm.php?r=2">Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Radomiu</a> , gdzie znajdują się duże, nieeksponowane zbiory sztuki z lat 1946 – 1980. Muzeum miałoby się znajdować dawnej XIX-wiecznej elektrowni miejskiej. Konkurs na projekt  architektoniczny odbył się – z bardzo pozytywnym skutkiem. Ale od dwóch lat „dzieje się nic”.</p>
<p>Po tym stwierdzeniu Andrzej Wajda powiedział, że muzeum dla turystyki w mieście (np. Radomiu) może być początkiem nowego startu. Bo do muzeum jedzie się zobaczyć „coś, co jest tylko TU, a imprezy i festiwale są wszędzie”.</p>
<p>Potem na koniec autor „Wesela” wrócił na chwilę do pytania o to, co chcemy ocalić w muzeach. Powiedział, że Polsce są właściwie takie potrzeby (spowodowane zniszczeniami wojennymi oraz wieloletnimi zaniedbaniami w muzealnictwie), że właściwie w muzeach „ludzie chcą ocalić WSZYSTKO”.</p>
<p>A potem pytania bocheńskich uczestników spotkania  już spraw muzealnych raczej nie dotyczyły. </p>
<p>Podsumowując &#8211; było to bardzo ciekawe spotkanie, tekst niestety nie jest w stanie oddać bogactwa gawędy Andrzeja Wajdy.  </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/05/25/wajda-w-bochni-o-muzeach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koszmarny Karolek w Muzeum Miejskim</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2009/02/12/koszmarny-karolek-w-muzeum-miejskim/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2009/02/12/koszmarny-karolek-w-muzeum-miejskim/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Feb 2009 14:13:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Łucja Piekarska-Duraj</dc:creator>
				<category><![CDATA[Dzieci w muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[literatura]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum miejskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=662</guid>
		<description><![CDATA[Na początek proponowanej przez mnie kolekcji zamieszczam fragment Koszmarnego Karolka, nieco przewrotnej książki o złośliwym chłopcu, który mimo, że zachowuje się koszmarnie wciąż wychodzi na swoje i za to chyba dzieci go kochają. Dodam, że nie popieram w pełni Koszmarnego Karolka, ale opowieść o muzeum pokazuje dobrze, jakie oczekiwania maja wobec tej instytucji (koszmarne) dzieci. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na początek proponowanej przez mnie kolekcji zamieszczam fragment <a href="http://www.znak.com.pl/osoba,nazwa,1283,kto,FrancescaSimon?gclid=CLW2_qOU15gCFUIw3godIVWBeA"><em>Koszmarnego Karolka</em></a>, nieco przewrotnej książki o złośliwym chłopcu, który mimo, że zachowuje się koszmarnie wciąż wychodzi na swoje i za to chyba dzieci go kochają. Dodam, że nie popieram w pełni Koszmarnego Karolka, ale opowieść o muzeum pokazuje dobrze, jakie oczekiwania maja wobec tej instytucji (koszmarne) dzieci. Jasne, że to trochę przesadzony opis, ale może się pośmiejecie. </p>
<p>Cytuję za: Francesca Simon, <em>Koszmarny Karolek i wszy</em>, wyd. Znak, Kraków, 2008.  </p>
<blockquote><p>W końcu autobus skręcił do fabryki lodów. Już z daleka widać było gigantyczny lodowy rożek przymocowany do bramy.<br />
- Jesteśmy na miejscu! &#8211; krzyczał Karolek.<br />
- Lody, lody, dla każdego lody! &#8211; wykrzykiwali wszyscy, gdy autobus zatrzymał się przed bramą.<br />
- Dlaczego tu stoimy? &#8211; protestował Chciwy Henio. &#8211; Ja chcę moje lody!<br />
Karolek wystawił głowę przez okno. Na bramie wisiał wielki łańcuch, a obok napis: W poniedziałki ZAMKNIĘTE.<br />
Pani Kat-Toporska zbladła. &#8211; To niemożliwe &#8211; wyszeptała.<br />
- Musiała nastąpić jakaś pomyłka i chyba podano nam niewłaściwy dzień &#8211; powiedziała. &#8211; Trudno, może zatem wybierzemy się do&#8230;<br />
- Muzeum Przyrodniczego! &#8211; krzyknęła Mądra Misia.<br />
- Do zoo! &#8211; krzyknął Roztargniony Roch.<br />
- Do parku wodnego! &#8211; wrzasnął Karolek.<br />
- Nie &#8211; powiedziała pani Kat-Toporska. &#8211; Wybierzemy się do naszego Muzeum Miejskiego.<br />
- Uuuuuuuuch &#8211; jęknęła cała klasa.<br />
Najgłośniej ze wszystkich jęczał Koszmarny Karolek.<br />
Dzieci zostawiły plecaki i kurtki w szatni i udały się za przewodnikiem do sali numer jeden.<br />
- Najpierw pokażę wam piękny zbiór starych siodełek rowerowych z przełomu wieków; jedno z nich należało do księcia Alberta &#8211; powiedział przewodnik. &#8211; Potem obejrzymy wystawę &#8222;Zawiasy i kowadła przez wieki&#8221;, a na koniec będziecie mogli zobaczyć nasze najnowsze nabytki: wycieraczkę z domu księżnej Diany i rysunki, jakie wykonał najmłodszy dzidziuś naszego burmistrza.<br />
Karolek poczuł, że natychmiast musi opuścić to pomieszczenie.<br />
- Czy mógłbym pójść do toalety? &#8211; spytał cichutko.<br />
- Dobrze, tylko się pośpiesz &#8211; powiedziała pani Kat-Toporska. &#8211; I wracaj prosto do nas.<br />
Toalety były tuż obok szatni. Karolek pomyślał, że szybko sprawdzi, czy jego drugie śniadanie jest na miejscu. Tralala, leżało sobie w plecaku tuż obok plecaka Ola.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2009/02/12/koszmarny-karolek-w-muzeum-miejskim/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Metoda szybkiego zwiedzania muzeów wg prof. Petera Jonesa (nieautoryzowana*)</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2008/12/04/metoda-szybkiego-zwiedzania-muzeow-wg-prof-petera-jonesa/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2008/12/04/metoda-szybkiego-zwiedzania-muzeow-wg-prof-petera-jonesa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Dec 2008 18:21:45 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Przestrzeń]]></category>
		<category><![CDATA[metoda]]></category>
		<category><![CDATA[porady]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.muzeoblog.org/?p=390</guid>
		<description><![CDATA[Pociąg odjeżdża za godzinę a muzeum ogromne? Jak szybko odnaleźć to co najciekawsze zwiedzając obszerną ekspozycję? Pomocna może być instrukcja &#8222;selektywnego zwiedzania&#8221; w trzech krokach. 1. Odwiedzamy sklepik muzealny: przeglądamy katalog, orientujemy się, czym aktualnie chwali się muzeum, jakie działy i eksponaty są dla niego najważniejsze, szukamy tego co dla nas najciekawsze. 2. Rekonesans: bardzo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pociąg odjeżdża za godzinę a muzeum ogromne? Jak szybko odnaleźć to co najciekawsze zwiedzając obszerną ekspozycję? Pomocna może być instrukcja &#8222;selektywnego zwiedzania&#8221; w trzech krokach.</p>
<p>1. Odwiedzamy sklepik muzealny: przeglądamy katalog, orientujemy się, czym aktualnie chwali się muzeum, jakie działy i eksponaty są dla niego najważniejsze, szukamy tego co dla nas najciekawsze.</p>
<p>2. Rekonesans: bardzo szybko przechodzimy przez sale muzealne, żeby zorientować się w przestrzeni wystawowej, zobaczyć gdzie znajdują się poszczególne działy, tematy, eksponaty. Wybieramy miejsca do dalszego zwiedzania. Czas: około 10 minut.</p>
<p>3. Zwiedzanie właściwe: pozostały czas poświęcamy na zwiedzanie wyłącznie wybranych wcześniej sal i przyglądamy się bliżej eksponatom, które podczas rekonesansu nas zainteresowały.</p>
<p>*Notatka pochodzi z zajęć „Philosophical and Cultural Foundations of Civil Society”, które odbyły się w 2008 roku w Instytucie Europeistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. Prowadził je profesor Peter Jones, filozof z Uniwersytetu w Edynburgu, były dyrektor <a href="http://www.iash.ed.ac.uk/">Institute for Advanced Studies in the Humanities Edinburgh University</a> (1986-2000) oraz <a href="http://www.nms.ac.uk/">Trustee of the National Museums of Scotland</a> (1987-1999). </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2008/12/04/metoda-szybkiego-zwiedzania-muzeow-wg-prof-petera-jonesa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Barbarzyńca o muzeach</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2008/10/03/barbarzynca-o-muzeach/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2008/10/03/barbarzynca-o-muzeach/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 03 Oct 2008 12:56:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Idziak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Artykuły on line]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[barbarzyńca]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[etnografia]]></category>
		<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[muzeologia]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum]]></category>
		<category><![CDATA[prasa]]></category>
		<category><![CDATA[wystawy]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://expothinktank.wordpress.com/?p=379</guid>
		<description><![CDATA[Przestrzeń muzeum otwiera długi lastrykowy hol. Szybki rzut oka wokół (osiemdziesiąte remontowane w dziewięćdziesiątych). Po lewej zasuszony człowiek za małym biureczkiem, wysoka bryła maszyny Nescafé, kolorowy szum dziecięcych ubranek, kakofoniczny atak spiętrzonych głosów. Potem szatnia, płaszcze, szatniarka, bloczek, którego nie wolno zgubić („Można powiesić te dwa razem”. „Panie, jasne, że dwa pójdą na jeden, i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://barbarzynca.com/barbarzynca/web/numer/list/page/2"><img class="alignright" img src="http://barbarzynca.com/barbarzynca/web/images/Barbarzynca_2(12)_08.jpg" alt="barbarzyńca2(12)" /></a></p>
<blockquote><p>Przestrzeń muzeum otwiera długi lastrykowy hol. Szybki rzut oka wokół (osiemdziesiąte remontowane w dziewięćdziesiątych). Po lewej zasuszony człowiek za małym biureczkiem, wysoka bryła maszyny Nescafé, kolorowy szum dziecięcych ubranek, kakofoniczny atak spiętrzonych głosów. Potem szatnia, płaszcze, szatniarka, bloczek, którego nie wolno zgubić („Można powiesić te dwa razem”. „Panie, jasne, że dwa pójdą na jeden, i tak miejsca nie ma”). We właściwą część muzeum zanurzam się bez dalszej zwłoki, z nagła, a podróż jest krótka, bo tylko kilka kroków za przeszklone gierkowskie drzwi (&#8230;) [<a href="http://barbarzynca.com/barbarzynca/web/tekst/show/tekst_id/48">Dariusz Żukowski, "Jak w Indiach - królowa Japonii", Barbarzyńca, nr 2 (12) 2008</a>].</p></blockquote>
<p>W 12. numerze <a title="barbarzyńca.com" href="http://barbarzynca.com/">Barbarzyńcy &#8211; pisma antropologicznego</a>, można znaleźć dwa ciekawe teksty o muzeach. Artykuł Dariusza Żukowskiego (cytowany powyżej) to zapis wrażeń zwiedzającego ekspozycję etnograficzną. Drugi artykuł to <a href="http://barbarzynca.com/barbarzynca/web/tekst/show/tekst_id/54">wywiad z Antonim Bartoszem</a>, dyrektorem krakowskiego Muzeum Etnograficznego.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2008/10/03/barbarzynca-o-muzeach/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ermitaż &#8211; regulamin dla zwiedzających w opracowaniu carycy Katarzyny</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2008/02/21/ermitaz-regulamin-carycy/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2008/02/21/ermitaz-regulamin-carycy/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 21 Feb 2008 10:53:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[gry]]></category>
		<category><![CDATA[muzea prywatne]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[społeczności]]></category>
		<category><![CDATA[zwiedzanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://expothinktank.wordpress.com/?p=76</guid>
		<description><![CDATA[Astolphe Louis Léonor de Custine, francuski pisarz i podróżnik, pisząc swoje najsłynniejsze dzieło &#8222;Listy z Rosji&#8221; (1839) odwiedził Ermitaż. Tak pisze o tym, co było dla niego najbardziej zaskakujące. Znalazłem za zieloną zasłoną regulamin obowiązujący ścisłe grono bywalców Ermitażu, dopuszczonych przez carycę do tego przybytku swobody … cesarskiej. Kazałem sobie dosłownie przetłumaczyć ową kartę wolności, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img class="alignright" title="KII" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Rokotov_ekaterina.jpg/453px-Rokotov_ekaterina.jpg" alt="" width="272" height="360" /> Astolphe Louis Léonor de Custine, francuski pisarz i podróżnik, pisząc swoje najsłynniejsze dzieło &#8222;Listy z Rosji&#8221; (1839)<em> </em>odwiedził Ermitaż. Tak pisze o tym, co było dla niego najbardziej zaskakujące.</p>
<blockquote><p>Znalazłem za zieloną zasłoną regulamin obowiązujący ścisłe grono bywalców Ermitażu, dopuszczonych przez carycę do tego przybytku swobody … cesarskiej. Kazałem sobie dosłownie przetłumaczyć ową kartę wolności, której pani tego niegdyś zaczarowanego miejsca raczyła udzielić osobom zaprzyjaźnionym. Tekst ten spisano w mojej obecności.</p></blockquote>
<p><strong>Zasady, którymi wchodząc tu należy się kierować</strong>:</p>
<ul>
<li>U wejścia wraz z kapeluszem i szpadą należy odłożyć swoje tytuły i stopień urzędowy.</li>
<li>Należy również zostawić za drzwiami wszelkie uroszczenia oparte na przywileju urodzenia a także pychę i inne uczucia podobnego rodzaju.</li>
<li>Bądź wesół, ale niczego nie tłucz ani nie niszcz</li>
<li>Siadaj, stój, chodź, rób, co chcesz i nie zwracaj na nikogo uwagi.</li>
<li>Prowadź spory bez gniewu i nadmiernego ożywienia</li>
<li>Mów z umiarem i nie za wiele, aby nie przeszkadzać innym.</li>
<li>Powstrzymaj westchnienia i ziewanie, aby nie wywoływać nudy i nikomu nie przeszkadzać.</li>
<li>Jeśli ktokolwiek z towarzyszy zaproponuje jakąś grę czy zabawę, reszta powinna na to przystać.</li>
<li>Jedz powoli i z apetytem, pij umiarkowanie, aby, wychodząc, każdy trzymał się na nogach.</li>
<li>Kłótnie zostaw za drzwiami. Kto przestępuje próg Ermitażu, powinien kierować się zasadą, że co wchodzi jednym, wychodzi drugim uchem.</li>
</ul>
<blockquote><p>Gdyby ktoś, nie wyłączając pań, uchybił temu regulaminowi, za każde jego naruszenie, poświadczone przez dwie osoby, będzie musiał wypić szklankę zimnej wody. Oprócz tego odczyta na głos stronicę Telemachiady. Kto uchybiłby artykułowi dziesiątemu nie będzie już mógł bywać w Ermitażu.(poemat Trediachowskiego). Kto uchybiłby podczas jednego wieczoru trzem artykułom regulaminu, będzie obowiązany do wyuczenia się na pamięć sześciu wierszy.</p>
<p>Póki nie przeczytałem tego regulaminu, sądziłem, że cesarzowa Katarzyna była bardziej płocha. Czy ów regulamin to tylko zwykły żart? W takim razie nie jest zbyt udany, najlepsze bowiem żarty to te, co są najbardziej zwięzłe. Nie mniej niż brak smaku, o którym świadczy ów regulamin, zdumiewa mnie troskliwość z jaką go tu przechowano.</p></blockquote>
<p>[Astolphe Louis Léonor de Custine: <span style="font-style: italic;">Listy z Rosji. Rosja w 1839 roku].</p>
<p>fot: <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikimedia_Commons">Wikimedia commons</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2008/02/21/ermitaz-regulamin-carycy/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>&#8222;Akumulator 1&#8243; &#8211; czeska sensacja</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2007/12/13/akumulator-1-czeska-sensacja/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2007/12/13/akumulator-1-czeska-sensacja/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Dec 2007 14:49:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[Muzea w filmach i literaturze]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://expothinktank.wordpress.com/2007/12/13/akumulator-1-czeska-sensacja/</guid>
		<description><![CDATA[Film Jana Sveraka z 1994 roku przedstawia losy bohatera walczącego heroicznie z zabójczym żywiołem telewizji. Gdzie może poszukuje źródeł energii, ktorą chce wykorzystać w rozstrzygającym starciu. W tym celu odwiedza m. in. muzeum by czerpać siły z wystawianych tam dzieł sztuki.  Na przeszkodzie  staje mu jednak  niepokonana muzealna strażniczka mocy (starsza pani na krzesełku jedząca kanapkę)&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Film Jana Sveraka z 1994 roku przedstawia losy bohatera walczącego heroicznie z zabójczym żywiołem telewizji. Gdzie może poszukuje źródeł energii, ktorą chce wykorzystać w rozstrzygającym starciu. W tym celu odwiedza m. in. muzeum by czerpać siły z wystawianych tam dzieł sztuki.  Na przeszkodzie  staje mu jednak  niepokonana muzealna strażniczka mocy (starsza pani na krzesełku jedząca kanapkę)&#8230;</p>
<p><object width="425" height="344"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hiwK74PX2Yg&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/hiwK74PX2Yg&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2007/12/13/akumulator-1-czeska-sensacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ścieżka zmysłów w ZOO</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2007/11/25/nie-czytaj-jesli-jestes-przeciwnikiem-zoo/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2007/11/25/nie-czytaj-jesli-jestes-przeciwnikiem-zoo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 25 Nov 2007 16:26:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Idziak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Inspiracje]]></category>
		<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://expothinktank.wordpress.com/2007/11/25/nie-czytaj-jesli-jestes-przeciwnikiem-zoo/</guid>
		<description><![CDATA[W zeszły wtorek z moim przyjecielem Basem podjęliśmy próbę zdobycia kopca Piłsudskiego na monocyklach. Wyruszyliśmy z Salvatoru, minęliśmy kopiec Kościuszki i przez lasek wolski dotarliśmy do celu. Po drodze zrobiliśmy sobie przerwę na zwiedzanie ogrodu zoologicznego. Myślę, że zoo jest w pewien sposób zbliżone do muzeum &#8211; jest to też rodzaj ekspozycji. Pod tym kątem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align:left;"><a href="http://www.flickr.com/photos/whurleyvision/258168616/"><img class="alignright" title="lego bot" src="http://farm1.static.flickr.com/104/258168616_bd7abf2f28.jpg?v=0" alt="" width="227" height="175" /></a>W zeszły wtorek z moim przyjecielem Basem podjęliśmy próbę zdobycia kopca Piłsudskiego na monocyklach. Wyruszyliśmy z Salvatoru, minęliśmy kopiec Kościuszki i przez lasek wolski dotarliśmy do celu. Po drodze zrobiliśmy sobie przerwę na zwiedzanie ogrodu zoologicznego.</p>
<p style="text-align:left;">Myślę, że zoo jest w pewien sposób zbliżone do muzeum &#8211; jest to też rodzaj ekspozycji. Pod tym kątem patrzyłem na ogród. Zwiedza się miło, przestrzeń zadbana i elegancka, opisy czytelne. Oprócz suchych faktów opisujących zwierzaki, w wielu miejscach dodane są też ciekawostki (np. że tylko około 1 na 20 ataków tygrysa kończy się sukcesem, a hiena spełnia w ekosystemie ważną funkcje sanitarną). Szczególnie długo zatrzymaliśmy się przy terrarium z kameleonem. Mój towarzysz przeprowadził eksperyment, żeby sprawdzić jakiego rodzaju bodźce kameleon rejestruje przez swoje słupkowate oczy. Okazało się, że reaguje na ruch. Przy okazji wyszło na jaw, że każdym okiem jest w stanie śledzić inny obiekt &#8211; jeśli macha mu się przed nosem dwoma rekami to prawym patrzy na jedną a lewym na drugą&#8230; Zgłupiał dopiero kiedy ja przyłączyłem się do badań i musiał śledzić ruch 4 obiektów, wtedy zbladł&#8230; Ze zmysłami spotkaliśmy się też w pawilonie zwierząt nocnych &#8211; te z kolei rozwinęły wiele sposobów na to, jak radzić sobie bez światła. Z jednej strony &#8222;ćwierkały&#8221; nietoperze, z drugiej przysłuchiwały się temu małe liski z ogrooomnymi uszami&#8230;</p>
<p style="text-align:left;">Po tej wycieczce przyszedł mi do głowy pomysł stworzenia w zoo <strong>ścieżki tematycznej, poświęconej zmysłom</strong> &#8211; sposobom jakie maja zwierzęta na postrzeganie świata. W skład ścieżki mogłyby wchodzić tablice wyjaśniające jaki zmysł u kogo dominuje i czemu służy, urządzenia pozwalające spojrzeć na świat oczami pszczoły, kota itp. albo usłyszeć tak jak lisek pustynny. Wreszcie we współpracy z politechniką można by było zaprezentować nowoczesne czujniki &#8211; sensory, które wykorzystują podobne zjawiska fizyczne jak nietoperze czy kameleon&#8230; Przykładem takich urządzeń (a zarazem potencjalnym eksponatem) może być zestaw klocków LEGO <span style="color:#ff9900;"><a href="http://mindstorms.lego.com/" target="_blank">MINDSTORMS</a></span> przeznaczony do konstruowania robotów.</p>
<p style="text-align:left;">ps. jednak szkoda wilków, orła i innych stworzeń, które umiłowały przestrzeń a są tam pozamykane w klatkach.</p>
<p style="text-align:left;">foto by: <a title="Link to whurleyvision's photostream" href="http://www.flickr.com/photos/whurleyvision/"><strong>whurleyvision</strong></a> <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"><img class="alignnone" title="attribution" src="http://l.yimg.com/g/images/cc_icon_attribution_small.gif" alt="" width="15" height="15" /></a><a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"><img class="alignnone" title="noncommercial" src="http://l.yimg.com/g/images/cc_icon_noncomm_small.gif" alt="" width="15" height="15" /></a><a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/2.0/deed.en"><img class="alignnone" title="scharealike" src="http://l.yimg.com/g/images/cc_icon_sharealike_small.gif" alt="" width="15" height="15" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2007/11/25/nie-czytaj-jesli-jestes-przeciwnikiem-zoo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Muzealny song</title>
		<link>http://www.muzeoblog.org/2007/11/22/muzealny-song/</link>
		<comments>http://www.muzeoblog.org/2007/11/22/muzealny-song/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Nov 2007 15:54:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Sebastian Wacięga</dc:creator>
				<category><![CDATA[Lapidarium]]></category>
		<category><![CDATA[cytaty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://expothinktank.wordpress.com/2007/11/22/muzealny-song/</guid>
		<description><![CDATA[Utwór otwierający album pt. &#8222;Muzeum&#8221; w wykonaniu J. Kaczmarskiego, P. Gintrowskiego, Z. Łapińskiego Szturmują bramy! Kłódek trzask! Ze wszystkich stron rozgrzane twarze! Straż puszcza pod naciskiem mas! Wpadają w chłodne korytarze Wołając &#8211; Czas! Już czas! Już czas! Gną się parkiety pod naporem, Zrośnięte otwierają drzwi, Wśród rzeźb, obrazów i ubiorów Z przepisów barwna ciżba [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal"><strong><span style="font-family:&quot;">Utwór otwierający album pt. &#8222;Muzeum&#8221;<br />
w wykonaniu J. Kaczmarskiego,<br />
P. Gintrowskiego, Z. Łapińskiego</span></strong><span style="font-family:&quot;"> <span> </span></span></p>
<p class="MsoNormal"><span style="font-family:&quot;"></p>
<blockquote><p>Szturmują bramy! Kłódek trzask!<br />
Ze wszystkich stron rozgrzane twarze!<br />
Straż puszcza pod naciskiem mas!<br />
Wpadają w chłodne korytarze<br />
Wołając &#8211; Czas! Już czas! Już czas!<span> </span></span></p>
<p>Gną się parkiety pod naporem,<br />
Zrośnięte otwierają drzwi,<br />
Wśród rzeźb, obrazów i ubiorów<br />
Z przepisów barwna ciżba drwi<br />
I woła &#8211; Wzoru! Wzoru! Wzoru!<span> </span></p>
<p>Muzeum wszystkich nie pomieści,<br />
Więc idą przez pamiątek zbiór,<br />
A ci, co raz już całość przeszli,<br />
Z powrotem zamykają sznur<br />
Wołając &#8211; &#8222;Treści! Treści! Treści!&#8221;<span> </span></p>
<p>Patrzą na szable, katafalki,<br />
Procesje zamienionych w lód,<br />
Błamy sztandarów rozpostartych,<br />
Wybrzmiałych pieśni zwoje nut<br />
I krzyczą &#8211; Walki! Walki! Walki!<span> </span></p>
<p>I cisza tej zapada miary<br />
Gdy nagle wiedzą, czego chcą<br />
Ci, którym przeznaczono mary,<br />
A którzy o swe życie drżą,<br />
Ale wołają &#8211; Wiary!<br />
- Ofiary&#8230; &#8211; echem mury drwią.</p></blockquote>
<p class="MsoNormal"><span style="font-family:&quot;"> </span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.muzeoblog.org/2007/11/22/muzealny-song/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
