dynamika ekspozycji muzeum program inspiracje warsztaty aranżacja przestrzeni wizerunek aktywizacja odbiorcy scenariusze edukacyjne
Joanna Hajduk

Joanna Hajduk

Zainteresowana relacją między człowiekiem a rzeczywistością: przedmiotem, historią, ideą; oraz muzeum, jako miejscem, gdzie te relacje intensywnie zachodzą (czy też zachodzić powinny). Dlatego w MIK koordynuje program „muzealny" – „Dynamikę Ekspozycji" (od 2002 r.). Absolwentka romanistyki UJ, mama Tymka i Meli.

Prace Dynamiki: 12 marca, warsztaty „Wykorzystanie serwisów społecznościowych w promocji oferty muzealnej“

Zapraszamy na pierwsze w tym roku warsztaty organizowane przez program Dynamika Ekspozycji. Dotyczyć one będą wykorzystania internetowych serwisów społecznościowych typu Flickr, YouTube i in. w promocyjnych i edukacyjnych działaniach muzeów. Uczestnicy zdobędą umiejętności posługiwania się serwisami społecznościowymi, dowiedzą się, jak aktywnie uczestniczyć w ich życiu oraz jak wykorzystywać ich potencjał w komunikacji z odbiorcami swojej oferty.

Warsztaty poprowadzi Marcin Wójcik, specjalista w dziale IT Małopolskiego Instytutu Kultury, odpowiedzialny za działania MIK-u w przestrzeni internetowej, twórca autorskiego blogu krakoff.info, Bloger Roku 2006.
Zobacz informacje praktyczne i ankietę zgłoszeniową.
Zapraszamy!

Zobacz więcej dokumentów MIK.
Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Kalendarz za komentarz* – relacja druga

Otrzymaliśmy dziś kolejną relację w odpowiedzi na nasze zaproszenie do dzielenia się muzealnymi przeżyciami. Oto ona, bardzo intrygująco pokazuje odwróconą wersję wizyty w muzeum, jej wartość dodaną. Może także kontrowersyjnie, ze względu na temat? Zainspirowana, zostawiam do myślenia.

W drugą stronę

Chcę poniżej opisać krótko bardzo odkrywczą wizytę muzealną, jaką odbyłam do miejsca znanego mi wcześniej ze szkolnej wycieczki. Otóż na studiach socjologicznych wzięłam udział w kursie, który dotyczył antropologii Holocaustu. Pojechaliśmy w ramach tego kursu zwiedzić muzeum i pozostałości obozu w Auschwitz-Birkenau.
Ku mojemu zdziwieniu zaraz po przejściu przez słynną bramę obozową poszliśmy od razu do krematorium. Cała prezentacja chronologii powstawania miejsca została od razu zburzona. Potem szliśmy dalej w kierunku przeciwnym do normalnego kierunku zwiedzania. Zamiast tego, co się zazwyczaj robi w Auschwitz, czyli przyglądania się efektom faszystowskich zbrodni wojennych, obserwowaliśmy samą ekspozycję. Jakim językiem mówi się ofiarach? Jak nazywa się oprawców? Co mówi się kontekście przestrzennym obozu? I w ogóle po co muzealizować takie miejsce? Jak robić tam wystawy? Z klucza narodowego? Czy konserwować budynki, czy raczej pozostawić je samym sobie, żeby się w końcu zawaliły? Czy pochować szczątki ludzkie, które tam są? Co zrobić, żeby ludzie mogli sobie godnie popłakać, albo pomodlić się, ale tak, żeby nikogo nie obrażać? I wiele innych pytań…
W całej tej sytuacji najbardziej poruszyło mnie to, że nie trzeba było obowiązkowo schylać głowy nad zawartością muzeum wyłącznie ze względu na powagę miejsca. Jeśli rezultatem zwiedzania obozu w Auschwitz ma być zastanowienie się nad ludźmi (ludzkością?), dziedzictwem (z wyboru?) i sensownością pokazywania w muzeum rzeczy, których nie da się do końca zrozumieć, to taka wizyta, do tyłu, dobrze spełniła tę rolę.
Polecam takie ćwiczenie w bardziej przewidywalnych warunkach normalnych muzeów.

Josephine Baker

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Kalendarz za komentarz* – relacja pierwsza

Jest pierwszy komentarz*! Z gwiazdką, bo nie o komentarze tylko chodzi, a o relacje, które wypełnią tę przestrzeń do wypowiedzi, którą chcieliśmy Wam tu stworzyć, zachęcając do noworocznego podsumowywania wspomnień, tych muzealnych. Z muzeami wiążą się przecież konkretne emocje, przeżycia, inspiracje. Każdy z nas w muzeum (jakimś, niekoniecznie swoim) coś przeżył, czymś się zdziwił, czymś ucieszył. Takie relacje to też szansa spojrzenia na nas, już nie tak całkiem muzealnie obojętnych, jako na zwiedzających, odbiorców muzealnego komunikatu. A na muzea, jako na miejsca, które nieodmiennie generują emocje. Zachęcamy wszystkich do dzielenia się i wzajemnego inspirowania. Kalendarze, powstałe w wyniku jednego z MIK-owych projektów, czekają…

Muzeum Inżynierii Miejskiej w Krakowie
Wystawa „Wokół koła”

Jedno z niewielu miejsc w Krakowie, gdzie ojciec może pobawić się na ekspozycji, o jakiej w jego dziecięcych czasach marzyć nawet nie można było – ba! jeżeli dzieci słabo opanowały naukę czytania, to nawet błysnąć niezwykłą wiedzą o zjawiskach rządzących otaczającym nas Światem. Najwspanialsze w tym wszystkim jest to, że wszystkie wajchy, korby i przyciski znalazły się tam po to, aby nimi wajchować, korbować i przyciskać do woli i bez żadnych ograniczeń (a jeżeli komuś dziecko potrafiło w ciągu godziny 100 razy zapalić i zgasić żarówkę w pokoju, tylko dla tej niezwykłej chwili, kiedy wszystko wokół się zmienia, to wie, o czym mówię).
Oczywiście nie do przecenienia jest edukacyjny aspekt tej wystawy, lecz dla mnie jako ojca trzylatki i pięciolatka ważniejsze jest jednak to, że na wystawie praktycznie nie ma miejsc, gdzie ciekawe świata dziecko pozbyć się może ręki, nosa czy języka, a przy okazji zabawy zawsze można przemycić odrobinę wiedzy adekwatną do wieku.

Inne wystawy w rzeczonym muzeum budowane są już z pełnym muzealnym namaszczeniem, wszechobecnym niedotykalstwem eksponatów i zakazem huśtania się na resorach, co może wprawiać w lekką konfuzję, niemniej przy założeniu, że dzieci najpierw wyszaleją się wokół koła, jest pewna szansa na obejrzenie cudów polskiej motoryzacji.
Oczywiście wciąż czekam na ogólnodostępny, niezniszczalny (może tytanowy?) model junaka z przyczepą, warszawy czy innego papamobila, w którym niestrudzone pociechy mogłyby przymierzyć się do kierownicy, póki co jednak pozostaje niezniszczalna warszawa w skansenie kolejowym w Chabówce.

PS. Rower na kwadratowych kołach wydaje się sensowną alternatywą dla Krakowa, biorąc pod uwagę postępującą destrukcję miejskich traktów komunikacyjnych.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Prace Dynamiki oraz konferencja: Elektroniczne instrumenty projektowania i organizacji ekspozycji muzealnych

Tym wpisem chciałabym zainaugurować nową kategorię na Muzeoblogu: Prace Dynamiki. Nasz blog odzwierciedla to, co o muzeach myślimy, czym się inspirujemy, co jest dla nas ważne, ale do tej pory nie pokazywał w żaden sposób tego, co w muzeach/dla muzeów robimy. Postanowiliśmy to zmienić. Oczywiście nie będziemy opisywać w szczegółach naszych wszystkich działań w realu. Będziemy jednak sygnalizować, co aktualnie nas zajmuje, jakie mamy z tym związane radości i dylematy, prosić o komentarze i twórcze wsparcie.

Teraz, czysto informacyjnie: 24 listopada w Warszawie, na konferencji organizowanej przez Centrum Promocji Informatyki pt. Nowoczesne muzea i galerie – elektroniczne instrumenty projektowania i organizacji ekspozycji muzealnych będę, wraz z Marcinem Wójcikiem, opowiadać o tym, jak muzea mogą zaistnieć na portalach społecznościowych, w jaki sposób umościć tam sobie niszę i jak, z pożytkiem dla obu stron, zadziałać. Po szczegóły odsyłam do zaprzyjaźnionego bloga Historia i media, który jest patronem konferecji i któremu starałam się odpowiedzieć na parę z tematem związanych pytań.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Communicating the museum – odc. 2 – Twitter spod prysznica.

Powracam z kolejnym, obiecanym odcinkiem relacji z konferencji w Maladze. Postanowiłam pójść od szczegółu do ogółu, bo to w końcu szczegół, detal, błysk to coś, co przykuwa uwagę, uwodzi i zachęca do podzielenia się. Zanim o konkrecie jednak, informuję, że cały program konferencji jest w sieci, jak również syntezy oraz prezentacje wygłoszone przez autorów poszczególnych wystąpień. Wprawdzie są one odpłatne, ale, wedle moich ustaleń z organizatorami, czytelnicy Muzeobloga mogą się z nimi skontaktować i bezpośrednio otrzymać nieodpłatnie streszczenia wystąpień.

A dziś chciałabym opowiedzieć o niedawnym projekcie wspominanego przez nas wcześniej Brooklyn Museum i prawie już kultowego bloga prowadzonego przez pracowników muzeum. Wydaje się, że BM wzięło sobie po prostu do serca dwie proste prawdy: ludzie lubią zaglądać przez dziurkę od klucza oraz ludzie lubią uczestniczyć. Takimi zasadami kieruje się muzealny blog ze swoim hasłem: Behind-the-scenes blogging at the Brooklyn Museum. więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |
Do góry Kontakt Newsletter Subskrybuj artykuły Subskrybuj komentarze Log in