dynamika ekspozycji muzeum program inspiracje warsztaty aranżacja przestrzeni wizerunek aktywizacja odbiorcy scenariusze edukacyjne

Czy można pożądać (w) muzeum?

W najnowszym numerze magazynu DWUTYGODNIK STRONA KULTURY (06/2009) Maria Poprzęcka zastanawia się nad instytucją muzeum jako przestrzenią odbioru sztuki. Odbiór sztuki wydaje się być personalnym, osobistym przeżyciem, samodzielną interpretacją i własną reakcją na to, czego się doświadczyło. A przecież w czasie realizowania własnej ekskursji do muzeum chyba każdy doświadczył czego innego – reakcje i interpretacje należy zmieścić w granicach „dobrego smaku”. Sztuka może nas obrzydzać, śmieszyć, rozbudzać erotycznie, rozgniewać, rozsierdzić, a my możemy pokiwać głową lub ująć wrażenie w zgrabną sentencję. Kamery, inni zwiedzający, opiekuni wystawy zmuszają nas do grzecznego spaceru lub podążania za instrukcjami (takimi jak: dotknij, powąchaj, wejdź, rozgość się). Czy muzeum jest więc instytucją opresyjną?

Maria Poprzęcka pokazuje na kilku przykładach jak muzeum – będąc właśnie opresyjne w kontroli widza – zaprasza do gry w doznawanie zmysłowe sztuki. Artyści dokonują więc dekonstrukcji procesu odbioru sztuki, a widzowie dotykają, wtedy kiedy nie wolno, biegają przez sale ekspozycyjne, gdzie należy spacerować, wykorzystują ekspozycje do schadzek miłosnych.

andreafraser

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Uczucia w Architekturze

Zapraszamy do lektury bloga, który powstał w wyniku badań terenowych prowadzonych w ramach projektu Uczucia w Architekturze.

Celem projektu jest opowiedzenie o architekturze poprzez emocje i uczucia. W jego efekcie ma powstać obraz polskiej architektury XXI wieku odchodzący od limitacji, jakie daje wizerunek „zobiektywizowanej” bryły.
Środkiem dla realizacji tych założeń będzie ekspozycja bazująca na osobistym doświadczeniu widza. Jej zadaniem będzie stworzenie sytuacji pozwalającej na nadawanie architekturze kolejnych sensów i emocji. Wystawa ma też ukazywać zmianę, której podmiotem jest budynek będący w użyciu, co ma zakwestionować wszechobecność architekta – demiurga, poprzez oddanie głosu użytkownikom architektury i ich spontanicznym interpretacjom.

Uczucia w Architekturze to propozycja artystycznego połączenia fotografii narracyjnej z doświadczeniem miejsca przez jego twórców: mieszkańców. Bohaterem projektu jest architektura polska dwudziestego pierwszego wieku opowiedziana poprzez dzianie się i zmianę wynikającą z jej użytkowania. Zarówno kontekst i zewnętrzne spojrzenie przechodnia, jak i opowieść oparta na anegdocie mogą stać się tu pretekstem do zbudowania fotograficznej narracji.

więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Przychodzi wystawa do człowieka, czyli „Otwarte Muzeum”

Grupa kilkunastu muzeów podlegających miastu Glasgow stara się funkcjonować w lokalnej społeczności jako miejsca przyjazne, bliskie, swojskie. W tym celu nie tylko dzielą się wiedzą o sztuce i życiu w „dawnych czasach”, ale również zachęcają zwiedzających (dorosłych i dzieci) do stawiania pytań lub po prostu zapraszają ludzi, by wpadli na filiżankę kawy z przyjaciółmi. Ciekawym sposobem docierania do odbiorców, którzy zwykle nie odwiedzają muzeów jest stały serwis muzealny „Otwarte Muzeum”. Jego działalność polega na wypożyczaniu eksponatów i umożliwianiu tworzenia własnych wystaw przez amatorskie zainteresowane grupy. Te „mikroekspozycje” tworzone przy wsparciu „Otwartego Muzeum” wystawiane są w różnych punktach miasta. Partnerzy, którzy zgłosili się do „Otwartego Muzeum” stworzyli wystawy openmuseumwwwpoświęcone m. in. zjawiskom przyrodniczym („Hippo Skull”), kulturze popularnej w Glasgow („Jukebox jury”), historii polskiej społeczności żyjącej w Glasgow („Dzień Dobry”), czy życiu i pracy byłych pracowników okolicznych zakładów pracy („Caley”). Ekspozycje są wystawiane w różnych zakątkach miasta, dzięki czemu „Otwarte Muzeum” nie tylko znalazło sposób na efektywne wykorzystanie zmagazynowanych zbiorów, ale i stało się gościem lokalnej społeczności. więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Skarby w lochach

Sezon na wystawy trwa! Dzień przed wernisażem „Znaczeń i ubezpieczeń” otworzyliśmy w Muzeum Etnograficznym w Krakowie „Skarby Małopolski„, ekspozycję prezentującą efekty konkursu towarzyszącego Małopolskim Dniom Dziedzictwa Kulturowego. Wystawa była okazją do zamanifestowania przekonań, jakie towarzyszą nam w MIKu w pracy z dziedzictwem. Zależało nam na postawieniu pytań, zamiast udzielania odpowiedzi; zachęceniu do dialogu zamiast prezentowania wysokiej klasy eksponatów, czy pogawędki na zadany temat.

Zanim opowiem o samej aranżacji naszej wystawy chciałabym postawić kilka kwestii związanych szerzej z tematem, który jest sporym wyzwaniem zarówno dla muzeów i muzealników, jak dla zwiedzających. Chodzi o prezentacje pokonkursowe projektów o charakterze nieprofesjonalnym. Kolekcje powstałe w wyniku takich działań mają zazwyczaj charakter tymczasowy i nie wzbogacają na trwałe zbiorów muzeów. Nie mają wielkiej wartości artystycznej, ale trzeba je ochraniać (przynajmniej na czas wystawy), umożliwiając jednocześnie zwiedzającym jak najbliższy kontakt z nimi. Co więcej w samych projektach ogromną rolę odgrywa proces, który znów trudno uchwycić przy pomocy klasycznie traktowanych eksponatów. więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Mao w Luwrze czyli muzeum z ludzką twarzą

Z wrodzonej przekory lubię przyglądać się zjawiskom od tej mniej oczywistej strony. Także muzeom, które coraz częściej nie tylko rozumieją, że sposobów patrzenia może być wiele, ale też potrafią to wykorzystać.
Dobra architektura sprawia, że niektóre instytucje bardziej interesują mnie jako budynki niż zbiory eksponatów. Inne zapamiętuję dzięki niekonwencjonalnej zawartości muzealnego sklepu. Zwracają uwagę te, które nie zmuszają do wejścia do środka, wychodząc naprzeciw. Naturalnie, podróż do Włoch nabiera szczególnej magii, gdy jej głównym celem staje się Kaplica Sykstyńska, jednak dużą przyjemnością są też wizyty zagranicznych wystaw w Polsce – nawet jeśli wcześniej znane, eksponaty przebrane w odmienny przestrzenny kontekst nasiąkają nowymi sensami.

Le Louvre Lubię też czuć, że muzeum chce, by na nie patrzeć. Te pozbawione kompleksów dają możliwość uprzedniego spojrzenia przez okno, jak w witrynę sklepu, by przechodzień mógł przekonać się, że naprawdę warto wpaść na dłuższą chwilę.

Wystawy bywają Stendhalowskim zwierciadłem przechadzającym się po gościńcu, stając się dokumentem mijanej i mijającej historii. Podobnie jest z filmem – cyklem ruchomych obrazów malarsko ujmującym rzeczywistość w subiektywną ramę kadru. Zaś szczególnie interesującą lustrzana przechadzka staje się, gdy sztuka napotka na swojej drodze zwierciadło innej sztuki. To czas na zatrzymanie, by przyjrzeć się sobie z uwagą, tworząc autotematyczny gabinet luster.

wyspianski is cool Tak właśnie dzieje się w „Marzycielach”(2003) – filmie, którym Bernardo Bertolucci opowiada swoją nostalgię za młodością zbiegającą się z rozwichrzonymi czasami rewolucji 68 roku. Jego bohaterowie to buntownicze rodzeństwo paryskich dwudziestolatków widziane oczyma zafascynowanego Europą Amerykanina, który jednak bardziej niż w czerwony sztandar wierzy w amerykańską flagę, wpisane w nią tradycję i autorytety. więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |
Do góry Kontakt Newsletter Subskrybuj artykuły Subskrybuj komentarze Log in