dynamika ekspozycji muzeum program inspiracje warsztaty aranżacja przestrzeni wizerunek aktywizacja odbiorcy scenariusze edukacyjne

Communicating the Museum. Technologie IT na konferencji w Maladze

communicatingthemuseum Konferencja w Maladze zapowiada się naprawdę ciekawie!
Będzie można tam posłuchać specjalistów od promowania muzeów poprzez budowanie wokół nich społeczności odbiorców.

W wykładzie Networking and it`s role in the future of marketing Shelley Bernstein opowie o wykorzystaniu w muzealnym marketingu narzędzi IT, takich jak serwisy Flickr, Facebook, czy You Tube.

Shelley pracuje w Brooklyn Museum. Specjalizuje się w działaniach sieciowych i w projektach kuratorskich wykorzystujących bezprzewodowy internet i telefony komórkowe. Jej autorskim działaniem jest np. Click! A Crowd-Curated Exhibition – “społecznościowa” wystawa fotograficzna opowiadająca o zmieniającym się obliczu Brooklynu.
Click! przebiega w 3 etapach. Na początku muzeum ogłosiło, że zbiera zdjęcia do wystawy na podany temat. Następnie chętni do współtworzenia wystawy zamieszczali swoje zdjęcia w galerii on-line na stronie Brooklyn Museum. Twórcy tej kolekcji mieli możliwość opisywania i wzajemnego komentowania swoich zdjęć. Najchętniej dyskutowane zdjęcia wejdą następnie w skład wystawy prezentowanej już w muzeum. Integralnym elementem wystawy mają być komentarze zostawiane przez odwiedzających galerię on-line.

Brooklyn Museum realizuje wiele działań w nurcie web 2.0. Shelley Barnstein, która stoi za większością z nich, w wywiadzie dla bloga Museum 2.0 tak komentuje tę aktywność: Staramy się raczej wychodzić do naszych odbiorców, niż ściągać ich do nas.
W Polsce podobne inicjatywy podejmuje jak na razie głównie Centrum Sztuki Współczesnej “Znaki Czasu” w Toruniu. Po stworzeniu serwisu społecznościowego dla twórców COCARTA, CSW coraz mocniej angażuje się również w działania wykorzystujące platformę Facebook.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Zbieranie – wystawianie – estetyzacja

Książka ProkopczykTytuł postu to tytuł jednego z rozdziałów książki Marii Popczyk Estetyczne przestrzenie ekspozycji muzealnych, którą właśnie czytam. Rozdział ten znakomicie pasuje do rodzącej się dyskusji o rzeczach, eksponatach, kolekcjonowaniu. I, o czym sami wcześniej w ogóle nie wspominaliśmy, analizuje różne istniejące teorie dotyczące przyczyn i motywacji skłaniających ludzi do gromadzenia.

I tak, pierwsza z nich, autorstwa Manfreda Sommera, identyfikuje źródła zbieractwa w ludzkiej potrzebie piękna: człowiek zbiera przedmioty, gdyż czerpie z tego przyjemność, jaką daje ich oglądanie, do tego, wydawałoby się, prostego wniosku autor dochodzi poprzez analizę zjawiska gromadzenia w ogóle, wyróżniając gromadzenie ekonomiczne (rzeczy, które mają być używane czy konsumowane) i gromadzenie mające na celu samo oglądanie i chęć zatrzymania przedmiotu, by móc go dowolnie kontemplować. Wiązało się to z odkryciem nowego (wtedy) typu pojęcia, czyli pojęcia estetycznego – coś jest warte oglądania. Ogląd niejako emancypuje się, staje się niezależny, ale, i tu autorka dostrzega jakąś niekonsekwencję w myśleniu Sommera, pisze on: oglądanie tego, co piękne czy zadziwiające prowadzi człowieka do zrozumienia czy wyjaśnienia czegoś innego, czyli oglądanie nie jest samo dla siebie, zaś przedmiot zachwytu staje się medium poznania świata.

Czyli już nie autonomiczna kontemplacja a poznanie świata, zobaczenie inaczej, w innym świetle. Co prowadzi autorkę do wniosku (a mnie cieszy ze względu na interpretację wystawy Kuśmirowskiego), że dopiero znalezienie czegoś nieużytkowego ze względu na pojęcie estetyczne, a następnie wystawienie kolekcji takich rzeczy do oglądania w osobnym miejscu sprawia, iż człowiek zaczyna zastanawiać się nad obrazem świata, jaki posiada. W tym świetle zbieranie, prezentowanie, oglądanie wreszcie wpływa bezpośrednio na potencjalną zmianę w nas, w postrzeganiu świata, w relacjach między ludźmi…
O kolejnych teoriach kolekcjonowania w następnych postach.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Masyw kolekcjonerski: niezwykła kariera eksponatu

trumienkiPrzechadzając się wśród setek przedmiotów zgromadzonych na wystawie „Masyw kolekcjonerski” zwróciłam uwagę na ekspozytor przywodzący na myśl szklaną trumienkę, jak z „Królewny Śnieżki”. Była to gablota prezentująca akurat kolekcję miniaturowych maszyn do szycia- najpewniej zabawek dla dorastających dziewczynek. Maszynki do szycia zostały ostatecznie pozbawione możliwości bycia użytymi w jakimś realnym celu, chociażby do zabawy. Ekspozytor stał się ostateczną trumienką przedmiotów, które teraz na zawsze będą tylko oglądane.

Co sprawia, że panuje ogólna zgoda na pozbawianie rzeczy cechy użyteczności? Rzecz w tym, że niezwykła kariera eksponatu bierze się z jego użyteczności a rebours, użyteczności z perspektywy systematyki, czyli sposobu semantycznego ujarzmiania i oswajania świata.

gablota Siła eksponatu tkwi w jego potencjale reprezentacji. Rzecz w gablocie nie jest tylko sobą, ona reprezentuje pewien szereg rzeczy, stworzony jako jedna z kategorii strukturyzujących i objaśniających świat. Nieużyteczny eksponat kondensuje w sobie wszystkie możliwe użycia i znaczenia. Jest idealnym modelem znaczeniowym, odsyła daleko poza siebie. Tylko zamknięty w szklanej trumience ekspozytora ma szanse zaistnieć semantycznie, jako przedmiot znaczący- właśnie dlatego, że muzeum pozwala na zatrzymanie jego zwykłego biegu życia (i zużywania, wreszcie niszczenia). Gablota mumifikuje rzecz, ale tym samy gwarantuje jej życie po życiu.

Warto pomyśleć o tym oglądając pojedyncze eksponaty, patrząc na nie jako na reprezentacje kategorii przedmiotów wyselekcjonowanych i zinterpretowanych przez kustosza/kuratora.

więcej »

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Dziesiąta muza w przybytku swoich sióstr

Widzieliście Noc w muzeum? To historia o tym, jak eksponaty – dosłownie- ożywają. I dosłownie- wchodzą w relacje ze zwiedzaczami. Film nie jest wybitny, ale wciągnęłabym go do nowej blogowej kolekcji tematycznej: „Muzea w filmie i literaturze”. Ciekawe, jak popkultura przedstawia muzea poprzez niemuzealne media…

Wspomniana Noc w muzeum dobrze realizuje amerykańską tezę o sile melting pot. Jest tam kilka śmiesznych odniesień do amerykańskiej historii, właśnie muzeum staje się miejscem, gdzie dzięki współpracy ludzi różnych ras, epok i wzrostów, jeszcze raz udaje się uratować świat przed katastrofą szykowaną przez nikczemników, którzy chcą okraść przybytek dziedzictwa.

Muzea wykorzystywane są chętnie jako scenerie różnych przygód – także przeżywanych przez bohaterów filmów i książek dla dzieci. Są to w końcu miejsca dość tajemnicze – lamusy pełne przedmiotów o nieznanym przeznaczeniu, których groza często wzmacniana jest przez dozorców pilnujących, żeby niczego nie dotknąć. Przewodnicy stają się czasem bezwiednie częścią intryg, zwłaszcza wtedy, kiedy rutynowo opowiadając swoje nudne historie, nie zauważają podstępu – jak w Panu Samochodziku…, we wspaniałej scenie na zamku w Malborku.

Inna kultowa muzealna scena z polskiego kina jest dziełem Barei. To dobry przykład na siłę interpretacji i kontekstu. Pamiętacie, czego dowodem była butelka? Chłopi byli przy jej pomocy rozpijani, w ramach feudalnego systemu niesprawiedliwości i wyzysku. Potem na filmie okazało się, że butelka wcale nie była takim starym eksponatem, ale poprzez sam fakt, że znalazła się w muzeum, podchodzono do niej z szacunkiem należnym dziedzictwu.

Muzea są fantastycznymi magazynami znaczących przedmiotów, czyli eksponatów. Są tam i skarby do odkrycia, i dziedzictwo, i kurioza, i obowiązujące narracje, i tajemnice… Pośledźmy, co jeszcze.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Koszmarny Karolek w Muzeum Miejskim

Na początek proponowanej przez mnie kolekcji zamieszczam fragment Koszmarnego Karolka, nieco przewrotnej książki o złośliwym chłopcu, który mimo, że zachowuje się koszmarnie wciąż wychodzi na swoje i za to chyba dzieci go kochają. Dodam, że nie popieram w pełni Koszmarnego Karolka, ale opowieść o muzeum pokazuje dobrze, jakie oczekiwania maja wobec tej instytucji (koszmarne) dzieci. Jasne, że to trochę przesadzony opis, ale może się pośmiejecie.

Cytuję za: Francesca Simon, Koszmarny Karolek i wszy, wyd. Znak, Kraków, 2008.

W końcu autobus skręcił do fabryki lodów. Już z daleka widać było gigantyczny lodowy rożek przymocowany do bramy.
- Jesteśmy na miejscu! – krzyczał Karolek.
- Lody, lody, dla każdego lody! – wykrzykiwali wszyscy, gdy autobus zatrzymał się przed bramą.
- Dlaczego tu stoimy? – protestował Chciwy Henio. – Ja chcę moje lody!
Karolek wystawił głowę przez okno. Na bramie wisiał wielki łańcuch, a obok napis: W poniedziałki ZAMKNIĘTE.
Pani Kat-Toporska zbladła. – To niemożliwe – wyszeptała.
- Musiała nastąpić jakaś pomyłka i chyba podano nam niewłaściwy dzień – powiedziała. – Trudno, może zatem wybierzemy się do…
- Muzeum Przyrodniczego! – krzyknęła Mądra Misia.
- Do zoo! – krzyknął Roztargniony Roch.
- Do parku wodnego! – wrzasnął Karolek.
- Nie – powiedziała pani Kat-Toporska. – Wybierzemy się do naszego Muzeum Miejskiego.
- Uuuuuuuuch – jęknęła cała klasa.
Najgłośniej ze wszystkich jęczał Koszmarny Karolek.
Dzieci zostawiły plecaki i kurtki w szatni i udały się za przewodnikiem do sali numer jeden.
- Najpierw pokażę wam piękny zbiór starych siodełek rowerowych z przełomu wieków; jedno z nich należało do księcia Alberta – powiedział przewodnik. – Potem obejrzymy wystawę “Zawiasy i kowadła przez wieki”, a na koniec będziecie mogli zobaczyć nasze najnowsze nabytki: wycieraczkę z domu księżnej Diany i rysunki, jakie wykonał najmłodszy dzidziuś naszego burmistrza.
Karolek poczuł, że natychmiast musi opuścić to pomieszczenie.
- Czy mógłbym pójść do toalety? – spytał cichutko.
- Dobrze, tylko się pośpiesz – powiedziała pani Kat-Toporska. – I wracaj prosto do nas.
Toalety były tuż obok szatni. Karolek pomyślał, że szybko sprawdzi, czy jego drugie śniadanie jest na miejscu. Tralala, leżało sobie w plecaku tuż obok plecaka Ola.

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |

Jak przyciągnąć ludzi do muzeum? Przykład Chłopskiego Muzeum w Bukareszcie

muzeul Bukaresztańskie Muzeul Taranului Roman czyli Muzeum Chłopa Rumuńskiego, po kilku latach reform mających na celu stworzenie placówki aktualnej i bliskiej współczesnym zwiedzającym, zostało uznane w mediach za najlepsze Muzeum w Rumunii. Stało się atrakcyjnym miejscem m. in. dzięki nowej aranżacji przestrzeni, wprowadzeniu do niej żywych współczesnych elementów (m. in jarmarki, na których sztuką i rzemiosłem handlują twórcy ludowi z regionu) oraz stworzeniu nowej oferty wydarzeń (noce z kulturą ludową wybranych narodów, koncerty muzyki ludowej i rockowej), a także warsztatom rękodzielniczym dla gości. W ten sposób Muzeum Taranului odpowiedziało na potrzeby zwiedzających – oferuje doświadczenia, doznania i możliwość nabycia nowych umiejętności. Poza ofertą edukacyjną organizatorzy nie zapomnieli również o miejscu, gdzie można usiąść i wypić małą chłopską czarną…

muzeulZapraszamy do lektury krótkiego artykułu Muzeul Taranului Roman in Bucharest. Join us for a coffee at the Peasant’s Coffee Place? (wersja angielska, tłumaczenie wkrótce). Specjalnie dla Muzeobloga Ioana Ban, odbiorca oferty muzeum, opisuje zmiany tej placówki. Artykuł jest próbą odpowiedzi na pytanie: w jaki sposób muzeum etnograficzne stało się “najfajniejszym muzeum w Rumunii”?. Według autorki dzieje się tak, ponieważ Muzeum Chłopa Rumuńskiego dobrze odpowiada na potrzeby współczesnego społeczeństwa.
Zapraszamy do zadawania szczegółowych pytań o działalność Muzeum Taranului Roman – kolejnym artykułem może być wywiad z przedstawicielem tej placówki.

Polecamy bardzo ciekawy klip stworzony przez Muzeum Chłopa Rumuńskiego w ramach akcji reklamowej MTR: aktualne muzeum.

Tutaj można zobaczyć zapis z jednego z przedsięwzięć realizowanych w MTR z okazji nocy muzeów w 2006 roku. Fleeting Figures to instalacja typu światło i dźwięk prezentowana w muzealnej sali koncertowej.

Foto 1:by-nc-sa louisemakesstuff
Foto 2:by-nc-sa louisemakesstuff

Powiadom znajomych: wykop | facebook | delicious |
Do góry Kontakt Newsletter Subskrybuj artykuły Subskrybuj komentarze Log in